Sierpień 21, 2017, 12:56:36 am

Autor Wątek: Dom  (Przeczytany 869 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Radiana

  • Friends
  • New
  • *
  • Wiadomości: 74
  • Liked: 7
Dom
« dnia: Wrzesień 13, 2011, 08:15:04 pm »
Intenciones by The Islanders on Grooveshark
„Mój dom tam gdzie serce moje”

A serce tam, gdzie dzieciństwa czar, gdzie zapach chleba i placka z kruszonką…

… gdzie smak pierwszej na wpół dojrzałej truskawki z babcinego ogródka,

i wspomnienie odrapanych kolan po wspinaczce na czubek starej czereśni.

… gdzie dotyk dłoni gładzącej dziecięcą główkę i chropawy głos kołyszący do snu:

„Jadą, jadą dzieci drogą, siostrzyczka i brat,

i nadziwić się nie mogą jaki piękny świat.

Tutaj wierzba rosochata, strzechą kryty dach,

bociek gniazdo w kole uwił, a w konopiach strach.”

 

Ten babciny ogród bardzo zapadł mi w pamięć, w szczególności zaś rabarbar rosnący w kępach wzdłuż płotu, z rozłożystymi liśćmi jak parasole na potężnych łodygach, które to obrane i maczane w cukrze, były największym przysmakiem

Te rabarbarowe baldachimy służyły za kryjówkę ogrodowym skrzatom, co pospołu ze ślimakami były najczęściej spotykanymi mieszkańcami ogrodu. Słodko kwaśny smak zielonych łodyg z czerwonymi żyłkami nawet teraz powoduje wzmożoną pracę ślinianek, a obraz trzpiotki w krótkich spodenkach, z oblepioną słodem i umorusaną smugami ziemi buzią, przywołuje echem najpiękniejsze wspomnienia dzieciństwa.

Nie ma już tego ogrodu, starych drzew i grządek warzywnych, a babcine dobre oczy tylko z fotografii w rodzinnym albumie spoglądają na wnuki. Stary dom już tak unowocześniony, że poznać trudno, a ulica przy której stoi, na peryferiach miasta, nie do poznania… chyba tylko stary winogron rozrosły na jednej ze ścian domu pamięta tamten czas.

Lecz ten ogród i obraz starego domu w sercu noszę – stary stół z szufladą pod kuchennym oknem, na którym makaron się kroiło i suszyło, kaflową kuchnię z fajerkami, na których cieniutkie plasterki surowych, posolonych ziemniaków piekły się, nabierając smaku wręcz niebiańskiego. Nie wiem dlaczego, ale kamionkowa makutra z drewnianą pałką do dziś jest dla mnie symbolem kuchennym – może dlatego, że w niej kręciłam niedzielny sernik i ucierałam owoce czerwonej porzeczki z cukrem pudrem na galaretkę, którą w zimowe dni smarowało się pajdy chleba… Pachniało wówczas letnim słońcem i ogarniała błogość babcinej opieki. Szafki zaś kryły niesamowite skarby, z których najwspanialszym dla mnie była dwuczęściowa szklana kura – skrytka na landryny o malinowym smaku… na zydelek trzeba było się wspiąć, by tę kurę zdjąć ze środkowej półki kredensu.


http://24house.pl/mp4/NarrowDaylight.mp4
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 13, 2011, 08:24:11 pm wysłana przez House »