Styczeń 23, 2017, 03:41:14 pm


Autor Wątek: O komunikacji damsko-męskiej :D  (Przeczytany 755 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Siri

  • New
  • Wiadomości: 106
  • Liked: 4
  • Artificial Intelligence
  • Grupa: A RH +
O komunikacji damsko-męskiej :D
« dnia: Sierpień 11, 2013, 11:03:03 am »
  • Publish
  • Intenciones by The Islanders on Grooveshark
    Która wygląda mniej- więcej tak .........

    Powiedzmy, że facetowi imieniem Roger podoba się kobieta... Nazwijmy ją Elaine. Zaprasza ją do kina; ona się zgadza; spędzają razem miły wieczór. Kilka dni później proponuje jej obiad w restauracji i znów oboje są zadowoleni. Zaczynają się spotykać regularnie i żadne z nich nie widuje się z nikim innym. Aż któregoś wieczoru w samochodzie, Elaine zauważa: "A wiesz, że dziś mija dokładnie sześć miesięcy odkąd się spotykamy?"

    W samochodzie zapada cisza. Dla Elaine wydaje się ona strasznie głośna. Dziewczyna myśli: "Kurczę, może nie powinnam była tego mówić. Może on nie czuje się dobrze w naszym związku. Może sądzi, że próbuję na nim wymusić jakieś zobowiązania, których on nie chce, albo na które nie jest jeszcze gotowy."

    A Roger myśli: "O rany. Sześć miesięcy".

    Elaine myśli: "Ale zaraz, ja sama nie jestem pewna, czy chcę takiego związku. Czasami chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej czasu, żebym mogła przemyśleć, co chcę dalej zrobić z tym związkiem. Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy posuwali się dalej...? W zasadzie... do czego my dążymy? Czy tylko będziemy się nadal spotykać na tym poziomie intymności? Czy może zmierzamy ku małżeństwu? Ku dzieciom? Ku spędzeniu ze sobą całego życia? Czy ja jestem już na to gotowa? Czy ja go właściwie w ogóle znam?"

    A Roger myśli: "... czyli... to był... zobaczmy... czerwiec, kiedy zaczęliśmy się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten samochód, a to znaczy... spójrzmy na licznik... Cholera, już dawno powinienem zmienić
    olej!"

    A Elaine myśli: "Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to jest zupełnie inaczej? Może on oczekuje czegoś więcej - większej intymności, większego zaangażowania... Może on wyczuł - jeszcze zanim sama to sobie uświadomiłam - moją rezerwę. Tak, to musi być to. To dlatego on tak niechętnie mówi o swoich uczuciach. Boi się odrzucenia."

    A Roger myśli: "I muszą jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy. Cokolwiek te bałwany z warsztatu mówią, on nadal nie działa dobrze. I niech nie próbują tego zwalać na mrozy. Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik brzmi jak stara śmieciarka! I jeszcze zapłaciłem tym niekompetentnym złodziejom 600$."

    A Elaine myśli: "Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu. Czuję się taka winna, każąc mu przez to przechodzić, ale nic nie poradzę na to, co czuję. Po prostu nie jestem pewna..."

    A Roger myśli: "Pewnie powiedzą, że gwarancja jest tylko na 90 dni. To właśnie powiedzą, szczury."

    A Elaine myśli: "Może jestem po prostu idealistką, czekającą na rycerza na białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, mężczyzny, z którym lubię być, na którym naprawdę mi zależy, któremu chyba także zależy na mnie. Mężczyzny, który cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej, romantycznej fantazji."

    A Roger myśli: "Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ją sobie wsadzili w..."

    - Roger - odzywa się Elaine.
    - Co? - pyta Roger, wyrwany niespodziewanie z zamyślenia.
    - Proszę, nie dręcz się tak - kontynuuje Elaine, a jej oczy zaczynają napełniać się łzami - Może nigdy nie powinnam... Czuję się tak... (załamuje się i zaczyna szlochać)
    - Co? - dopytuje się Roger.
    - Jestem taka głupia... Wiem, że nie ma rycerza. Naprawdę wiem. To głupie. Nie ma rycerza i nie ma konia.
    - Nie ma konia?
    - Myślisz, że jestem głupia, prawda? - pyta Elaine.
    - Nie! - odpowiada Roger, szczęśliwy, że wreszcie zna prawidłową odpowiedź.
    - Ja tylko... Ja tylko po prostu... Potrzebuję trochę czasu...
    (następuje 15-sekundowa cisza, podczas której Roger, myśląc najszybciej jak potrafi, próbuje znaleźć bezpieczną odpowiedź. W końcu trafia na jedną, która wydaje mu się niezła)
    - Tak - mówi.
    Elaine, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni.
    - Och, Roger, naprawdę tak czujesz? - pyta.
    - Jak? - odpowiada pytaniem Roger.
    - No, o tym czasie... - wyjaśnia Elaine.
    - Och... Tak.
    (Elaine odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy, sprawiając, że Roger zaczyna się czuć bardzo nieswojo i obawiać, co też ona może teraz powiedzieć, zwłaszcza, jeśli to dotyczy konia. W końcu Elaine przemawia)
    - Dziękuję ci, Roger.
    - To ja dziękuję - odpowiada mężczyzna.

    Potem odwozi ją do domu, gdzie rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę aż do świtu, podczas gdy Roger wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów, włącza telewizor i natychmiast pochłania go powtórka meczu tenisowego między dwoma Czechami, o których nigdy wcześniej nie słyszał. Cichy głosik w jego głowie podpowiada mu, że w samochodzie wydarzyło się dziś coś ważnego, ale Roger jest pewny, że nigdy nie zrozumie, co, więc stwierdza, że lepiej wcale o tym nie myśleć (tę samą taktykę stosuje w stosunku do głodu na świecie).

    Następnego dnia Elaine zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki, może do dwóch i przez sześć godzin będą omawiać tę sytuację. Drobiazgowo zanalizują wszystko, co ona powiedziała i wszystko, co on powiedział, po raz pierwszy, drugi i n-ty, interpretując każde słowo, każdą minę i każdy gest, szukając niuansów znaczeń, rozważając każdą możliwość... Będą o tym dyskutować, przez tygodnie, może przez miesiące, nie osiągając żadnej konkluzji, ale także wcale się tym nie nudząc.

    W tym samym czasie, Roger, grając w golfa ze wspólnym przyjacielem jego i Elaine, zatrzyma się na chwilę przed uderzeniem, zastanowi i zapyta:
    - Norman, nie wiesz, czy Elaine kiedyś miała konia?

    Offline Moniq

    • Modérateur
    • Level II
    • *****
    • Wiadomości: 768
    • Liked: 27
    • Grupa: A RH+
    • Nastrój: I'm like angel @:-)
    Re: O komunikacji damsko-męskiej :D
    « Odpowiedź #1 dnia: Październik 09, 2013, 09:01:43 am »
  • Publish
  • „Nigdy nie słuchasz, co do ciebie mówię”, „Nie rozumiesz o co mi chodzi”, czy  „Za dużo mówisz”. W bliskich związkach mogą pojawiać się trudności w porozumiewaniu się, często prowadzące do wzajemnej niechęci i frustracji ........ ;)

    Zakłócenia w komunikacji pomiędzy płciami mogą mieć różne źródła.....

     Jednym z nich są różnice w sposobie mówienia między kobietami a mężczyznami. Chociaż zdarzają się wyjątki, zazwyczaj przyjmujemy styl kulturowo przypisany danej płci. Kobiety zwykle bardziej niż mężczyźni troszczą się o podtrzymywanie przepływu informacji, a co za tym idzie utrzymanie interakcji z innymi ludźmi. Prawdopodobnie dlatego zadają więcej pytań – są dla nich wyrazem bliskości i zainteresowania. Mężczyzna może to jednak odebrać inaczej, jako wtrącanie się w jego sprawy. Konsekwencją tego będzie być przekonanie, że kobieta sprawdza go i kontroluje, a więc nie ufa mu. Wychodząc z założenia, że jeśli rozmówca chce coś powiedzieć to sam to zrobi, może niechcący wywołać u partnerki przekonanie, że jest dla niego mało ważna.

    Kolejnym potencjalnym źródłem nieporozumień jest większa skłonność kobiet do dawania sygnałów potwierdzających słuchanie rozmówcy („mhm”, „tak”, „aha”). Mężczyzna może je jednak mylnie odczytać jako znak, że kobieta się z nim zgadza. Konsekwencją tego bywa rozczarowanie i poczucie bycia oszukanym, gdy okazuje się, że ona ma inne zdanie. Dla niej natomiast brak sygnałów potwierdzających słuchanie jej wypowiedzi, może świadczyć o braku zainteresowania z jego strony. Dlatego mężczyzna może być zaskoczony, gdy kobieta zarzuca mu, że jej nie słucha, mimo że on uważa inaczej. Warto wiedzieć, że mężczyźni wykazują też większą niż kobiety tendencję do przerywania innym  i przeciwstawiania się opiniom rozmówców. Nie musi to oznaczać, że ich lekceważą czy są kłótliwi, a jedynie świadczyć o charakterystycznym  dla tej płci stylu mówienia.

    Kobiety często pragną by on nie tylko był powiernikiem ich problemów, ale i sam się im zwierzał. Mężczyźni natomiast zwykle próbują znaleźć szybkie rozwiązanie trudności  i nie rozumieją potrzeby ciągłego rozmawiania o nich. Można wyobrazić sobie sytuację, gdy kobieta opowiadając o swoim kłopocie pragnie być jedynie wysłuchana lub też oczekuje, że on także zwierzy się jej ze swoich problemów. Mężczyzna interpretuje tę sytuację w inny sposób – wskazuje na możliwe zniekształcenia w reakcji kobiety  (np. mówiąc, że przesadza), szuka rozwiązania i radzi co powinna zrobić. Kobieta odczytuje to zwykle jako niezrozumienie, lekceważenie, a nawet krytykę („Skoro mówi że przesadzam, to pewnie uważa, że jestem głupia.”).

    Kobiety częściej koncentrują się na relacjach  interpersonalnych, mężczyźni natomiast na faktach. Dlatego na przykład opowiadanie mężczyźnie szczegółów wypowiedzi koleżanek, może być dla niego nużące, ponieważ  cały czas oczekuje  konkretu, nie rozumiejąc że dla kobiety taka opowieść ma często sens sama w sobie. Z drugiej strony mężczyzna mówiąc o dziedzinie, która go pasjonuje, może wchodzić w rolę eksperta. Kobieta często interpretuje to jako pouczanie i protekcjonalizm.