Wrzesień 20, 2017, 01:10:13 pm

Autor Wątek: Czy wierzymy w przesądy ....  (Przeczytany 1117 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Moniq

  • Modérateur
  • Level II
  • *****
  • Wiadomości: 768
  • Liked: 27
  • Grupa: A RH+
  • Nastrój: I'm like angel @:-)
Czy wierzymy w przesądy ....
« dnia: Styczeń 13, 2012, 12:54:32 pm »
Intenciones by The Islanders on Grooveshark
http://www.gwiazdy.com.pl/images/website/2010/32-2010/piatek13.jpg
Dlaczego ludzie odpukują w niemalowane drewno, łapią się za guzik, zakładają czerwoną bieliznę na maturę, wierzą w nie szczęśliwości 13-ego w piątek czy w czarnego kota przebiegającego im drogę?

Z badań wynika, że większość bo aż 58% Polaków wierzy w przesądy.
A cóż to sa przesądy? To wiara w to, że istnieją jakieś zależności pomiędzy jakimiś zjawiskami a wykonywaniem jakiś praktyk (magicznych?). Praktyki te mają zapobiec nieszczęśliwym zdążeniom lub odwrotnie zapewnić jakieś szczęście.

Przesądy zrodził lęk przed tym co niezrozumiałe, tajemnicze czy obce. Powstały dawno, dawno temu jeszcze w czasach pogańskich kiedy raczej rozumienie zjawisk i zależności tego świata były dla człowieka o wiele bardziej ograniczone niż teraz w XXI wieku.

Najbardziej znane przesądy:
1) czarny kot, który przebiega nam drogę – pech, zwiastunem nieszczęść
2) cyfra 13, piątek 13 – liczba i data, która przynosi pecha
3) przechodzenie pod drabiną – sprowadza nieszczęście
4) spotkanie kominiarza – na szczęście, jeśli ma się ubrania z guzikami
5) czterolistna koniczyna – symbol szczęścia
6) wstawanie lewą nogą – zły humor na resztę dnia
7) pęknięte lustro – wielkie nieszczęście na 7 lat
8) witanie się przez próg – przynosi pecha
9) podawanie ręki na krzyż – kłótnia
10) odpukiwanie w niemalowane – na „wszelki wypadek”, odganianie „złych mocy”
11) życzenie złamania pióra lub połamania nóg – na szczęście
12) numer 7 – bardzo szczęśliwy
13) podkowa – na szczęście
14) spadająca gwiazda – przyniesie szczęście albo odwrotnie zwiastuje czyjąś śmierć
15) nie obcinanie włosów przed egzaminami, maturą – by nie obciąć wiedzy
16) kopniak przed egzaminem – na szczęście
17) na maturę czerwona bielizna – na szczęście
18) zabobony i przesądy ślubne: coś starego, nowego, pożyczonego, niebieskiego; dwie pary młode w kościele; data ślubu; kolor sukni ślubnej; złapanie bukietu ślubnego; pan młody nie może widzieć panny młodej aż do samej ceremonii zaślubin
19) całowanie pod jemiołą – zwyczaj
20) trzymanie kciuków – na szczęście
21) rozsypana sól – zły omen
22) czerwona wstążeczka dla dziecka – przeciwko urokom
23) torebka położona na ziemi – uciekają pieniądze
24) czkawka – ktoś o nas myśli
25) dzwonienie w uchu – złe wiadomości.

A jak jest z Nami? Wierzymy w przesądy? Na wszelki wypadek łapiemy się za guziki i nie przechodzimy pod drabiną? Czy nie zawracamy sobie tym w ogóle głowy?


Offline Siri

  • New
  • Wiadomości: 106
  • Liked: 4
  • Artificial Intelligence
  • Grupa: A RH +
Odp: Czy wierzymy w przesądy ....
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 13, 2012, 03:29:31 pm »
W zasadzie logika podpowiada mi, żeby w przesądy nie wierzyć..... Ale jakoś tak są one głęboko zakorzenione w naszej kulturze, ze czasem to jest silniejsze ode mnie. Więc na wszelki wypadek łapię się za guzik kiedy widzę kominiarza i nie przechodzę pod drabiną. Tak na zasadzie- może nie pomorze ale nie zaszkodzi .... Ale w przesądy trochę wierzyły także takie postacie jak Adolf Hitler, Wilson Woodrow czy noblista Niels Bohr.

Najgrubszy jednak zabobon jaki słyszałam to: nie wolno stawiać butów na stole, bo ktoś umrze.

Mothyl

  • Gość
Odp: Czy wierzymy w przesądy ....
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 13, 2012, 04:10:50 pm »
Hmm... nie wierzę, ale musiałabym naprawdę dokładnie przeanalizować wszystkie przesądy, żeby sprawdzić czy przypadkiem wychowanie nie wpoiło mi mimowolnego dopasowywania do tych groteskowych zasad  ;)

Jakoś tak chyba właśnie jest, że się odruchowo mówi o trzymaniu kciuków, a czterolistna koniczynka i cyfra 7 dobrze mi się kojarzą... ale bez pokładania żadnej wiary w te rzeczy.
Nawet ostatnio mama zwróciła mi uwagę, żebym nie stawiała torebki (chociaż moją podręczną sakwę należałoby raczej określić mianem torbiska) na ziemi, bo mi pieniądze będą uciekały, uśmiechnęłam się i mówię: "mamo, z kościoła właśnie przyszłaś i takie rzeczy mówisz?" a ona mi na to: "no wiesz... Bogu świeczka, a diabłu ogarek".  ::) Trochę mnie to zniesmaczyło.