Wrzesień 24, 2017, 05:52:20 pm

Autor Wątek: 7 czyli Epikurejczyk  (Przeczytany 1078 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Moniq

  • Modérateur
  • Level II
  • *****
  • Wiadomości: 768
  • Liked: 27
  • Grupa: A RH+
  • Nastrój: I'm like angel @:-)
7 czyli Epikurejczyk
« dnia: Czerwiec 12, 2012, 10:05:47 pm »
  • Publish
  • Intenciones by The Islanders on Grooveshark
    7 Epikurejczyk

    Osobowość                                                     / Esencja
    GŁOWA: Cecha dominująca  Planowanie      Wyższy stan umysłu: Praca
    SERCE: Namiętność  Żarłoczność                   Cnota: Wstrzemięźliwość

    Cechy drugorzędne
    Seks: Podatność na sugestię
    Kontakty z innymi ludźmi  Poświęcanie się
    Ochrona siebie  Obrońca rodziny


    Dylemat

      Punkty: Pięć, Sześć i Siedem, zgrupowane po lewej strome Enneagramu, stosują trzy różne strategie radzenia sobie z dziecięcym lękiem. Szóstki, które znajdują się w punkcie podstawowym, nadmiernie przygotowują się do przyszłych wydarzeń poprzez czujne przeszukiwanie otoczenia. Piątki uciekają od źródła lęku. Siódemki zaś sprawiają wrażenie niewzruszonych i zbliżają się do ludzi, usiłując ich oczarować i rozbroić swoją przyjemną powierzchownością. W obliczu budzących lęk doświadczeń wczesnego dzieciństwa Siódemki rozpraszały obawy, uciekając w nieograniczone możliwości, jakie daje wyobraźnia.
      Siódemki nie dawały odczuć, że się boją. Nie wyglądały na przestraszone. Sprawiają wrażenie pogodnych lekkoduchów, oddanych bez opamiętania planowaniu i zabawie. Typowa dla punktu Szóstego (podstawowego dla Siódemek) paranoja nie dochodzi do głosu, o ile uda im się ukierunkować swoje myślenie na wizjonerskie plany przyszłych sukcesów.
      Siódemka to punkt Piotrusia Pana, wiecznego dziecka. Jest to także punkt Narcyza, młodzieńca, którego pokochała nimfa Echo. Narcyz tak był zajęty podziwianiem swego urodziwego odbicia w tafli wody, że nie słyszał, jak nimfa woła jego imię. Nie odpowiedział, a głos jej pozostał tylko echem.
      Każdemu potrzeba trochę zdrowego narcyzmu. Wszyscy powinni docenić swoje unikalne zalety i wartości. Kłopot powstaje wtedy, gdy tak bardzo jesteśmy przekonani o swojej wyjątkowości, że nie słyszymy uwag tych, którzy stanowią zwierciadło obiektywnej prawdy. Epikurejczycy przekonam są o własnej doskonałości, toteż poszukują środowisk i ludzi podtrzymujących ich poczucie własnej wartości. Gusta mają subtelne i chcą czerpać z życia wszystko, co najlepsze. Lubią być w dobrym nastroju. Poszukują przygód i mają wysokie oczekiwania. Nastawieni są na doznania szczytowe, tak jakby szampan, a nie krew, krążył w ich żyłach.
      Światopogląd Siódemek był bardzo wyeksponowany w rewolucji kontrkultury lat sześćdziesiątych. W epoce dzieci-kwiatów ideały Siódemek zostały rozbuchane. W obliczu konieczności pójścia na wojnę czy podjęcia bezsensownej pracy dzieci-kwiaty wycofywały się z przyjętego sposobu życia, zwracając się ku prostocie i sobie samym, tworząc przy tym wyidealizowany obraz przyszłego społeczeństwa.
      W miarę postępu rewolucji ujawniły się ciemne strony światopoglądu Siódemek. Dążąc do rzeczywistości wyidealizowanej i nie mogąc jej stworzyć dzieci-kwiaty zmieniły swoje nastawienie, przechodząc do radykalnego subiektywizmu. Ceniono to, co w jednostce unikalne, a to doprowadziło do narcystycznej koncentracji na sobie. Zatrzymano się na poziomie płytkich wglądów, wyrażanych stwierdzeniami typu „O, rany!" czy „Cieszę się, że jestem sobą". Świat narkotyków zajął miejsce dążenia do zmiany świata zewnętrznego. Miejsce rzetelnego wysiłku i pracy zajęło psychologiczne gadulstwo i atrakcyjne formy ucieczki.
      Siódemki podtrzymuje przekonanie, że życie nie zna granic. Zawsze można znaleźć w nim coś ciekawego. Jeżeli życie nie jest pełne przygód, po co w ogóle żyć? Po co się zadręczać problemami, gdy można pójść naprzód? Żywotność płynąca z takiego przekonania o szansach życiowych wzmacniana jest przez zwyczaj trzymania w zanadrzu kilku opcji i zabezpieczania swoich zobowiązań planami rezerwowymi.
      Za każdym zobowiązaniem stoi kilka innych możliwości. Człowiek godzi się na ten wariant, który „w danej chwili wydaje się najlepszy". Jeżeli plan A spełznie na niczym, można się zająć rezerwowym planem B. Jeżeli coś w B nie wychodzi, zawsze jest jeszcze plan C. Jeżeli możliwość A się wyczerpie, a C stanie się zbyt nudne, zawsze mamy B, a z tego może wyniknąć D. Reguła lat sześćdziesiątych, by „płynąć z prądem" przekształciła się w taki sposób organizacji swojej uwagi, przy którym opcje negatywne odpadają mimochodem.
      Strategią obronną Siódemek jest planowanie przyszłości według różnych opcji po to, by zwiększyć przyjemność życia, eliminując nudę i cierpienie. Siódemka może pracować w jednym sklepie obuwniczym i jednocześnie rozważać możliwość podjęcia podobnej pracy w konkurencyjnym sklepie po drugiej stronie ulicy. Siódemce taki plan może się wydawać całkiem oczywisty. Skupi się wtedy na podobieństwie celów i zadań w obu pracach, a nie na ewentualnych konfliktach między konkurencyjnymi firmami.
      Zaletą takiego sposobu koncentracji uwagi jest to, że umożliwia szczególnie twórcze sposoby rozwiązywania problemów i dopasowywanie do siebie pozornie antagonistycznych punktów widzenia. Siódemki mają (spośród wszystkich typów) najbardziej optymistyczny światopogląd, ponieważ wierzą, że w jakiejś bliższej lub dalszej przyszłości rozwinie się ich wielki plan, gdy wszystkie najbardziej korzystne perspektywy połączą się, zapewniając wybitnie satysfakcjonujące życie.

    Sprawy, wokół których skupiona jest zazwyczaj uwaga Siódemek to:

    • Potrzeba utrzymania wysokiego poziomu pobudzenia. Wiele działań, wiele ciekawych zajęć. Potrzeba stałego przeżywania intensywnych, pozytywnych emocji.
    • Trzymanie w zanadrzu wielu opcji, by nie angażować się w jedną linię działania.
    • Zastępowanie głębokiego kontaktu przyjemnymi alternatywami intelektualnymi. Rozmowy, planowanie, rozważania.
    • Wdzięk jako pierwsza linia obrony. Siódemka to typ lękowy poszukujący kontaktu z ludźmi. Unikanie bezpośrednich konfliktów poprzez uniki. Rozwiązywanie konfliktów poprzez dogadywanie się.
    • Styl koncentracji uwagi polegający na wiązaniu i porządkowaniu informacji tak, by w każdym zobowiązaniu była jakaś możliwość wycofania się, a w zanadrzu czekały alternatywne opcje. Taki styl koncentracji uwagi może prowadzić do:
      -racjonalizacji swoich tendencji do ucieczki od zadań trudnych czy narzucających ograniczenia, a także do
      -umiejętności syntetyzowania niezwykłych powiązań i wynajdywania paralel między pozornie sprzecznymi, bądź niepowiązanymi punktami widzenia.

    Trójka i Siódemka wyglądają podobnie
      Siódemki mają wiele energii i potrafią ciężko pracować, o ile sprawa je interesuje. Powierzchownie przypominają Trójki w swojej chęci rywalizacji i wygrywania, i na pewno zależy im na tym, by uzyskać potwierdzenie własnej doskonałości w oczach innych ludzi. Z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora punkty te mogą sprawiać wrażenie podobnych, jednak leżące u ich podstaw światopoglądy różnią się.
      Trójki chcą rządzić, ponieważ dla nich miarą sukcesu jest szacunek i uznanie innych. Chcą się skoncentrować na jednej drodze zawodowej, by piąć się ku szczytowi drabiny rywalizacji. Dowodem, że wspinaczka była skuteczna, są: odpowiedni wizerunek, poczucie bezpieczeństwa, tytuły i prestiż.
      Siódemki, choć zajmują tę samą „rywalizacyjną pierwszą ławkę", chcą przede wszystkim „robić coś ciekawego  praca to jedna z wielu rzeczy, którymi się zajmuję". Pragną także, by inni je szanowali, choć nie chcą nad nimi władzy. Nie lubią, gdy utożsamia się je z ich zawodem. „Nazywanie mnie lekarzem ogranicza mnie. Jestem czymś o wiele więcej, niż tylko tym." Chodzi im o utrzymanie doskonałego poziomu w takich dziedzinach, które są tego godne. „Biegam, gotuję, piszę wiersze, potrafię robić wszystko." Siódemkom o wiele mniej zależy na zdobywaniu szczytów, szczególnie jeżeli zajmuje to zbyt wiele czasu lub trzeba przy tym wejść w kontakt z osobami nie darzącymi ich szacunkiem. Chcą wiedzieć, że inni godzą się na to, by walczyły w najlepszej konkurencji, nie chcą jednak ograniczać swych zainteresowań po to, by zdobyć pierwsze miejsce. „Chcę wiedzieć, że mnie na to stać, ale nie muszę się sprawdzać." Wolą pracować bez ustanku przez kilka dni, by zarobić na wyjazd niż po to, by kupić atrakcyjny samochód. Dowodem na to, że coś się osiągnęło jest zaistnienie wielu atrakcyjnych możliwości i osiągnięcie szczytu bez przygwożdżenia jednym konkretnym zobowiązaniem.
      Psychologiczna różnica miedzy uzależnioną od pracy Trójką a prawdziwie narcystyczną Siódemką polega na tym, że Trójka buduje swoje poczucie własnej wartości na rzetelnych osiągnięciach. Prawdziwe „ja" może nie istnieć, istnieją jednak referencje. Uwaga skupiona jest na robieniu bardzo dobrze jednej rzeczy, ponieważ według Trójki jej wartość w oczach innych zależy od wybitnego wykonania zadania. Trójki pracują nad miarę, ponieważ chodzi im nie o to, by mieć dobre samopoczucie, ale o to, by zdobyć szacunek innych ludzi.
      Siódemki, choć równie silnie pragną dobrej opinii innych, traktują cudzy szacunek jako wierne zwierciadło własnej wartości. Nie muszą ciągle się wysilać, ponieważ „Życie jest fajne; a ja cieszę się, że jestem sobą." Jeżeli inni nie dostrzegają ich wewnętrznych zalet. Siódemki same w sobie znajdą pocieszenie, racjonalizując, że odrzucono je nie z ich winy. „Ja" Siódemki jest wielowymiarowe i wieloma różnymi drogami może podążać. Z „dołkiem" można sobie poradzić idąc na spacer za miasto, czytając dobrą książkę, wychodząc na słońce, czy wypijając filiżankę gorącej herbaty. W pewnym sensie narcyści cierpią mniej niż Trójki z powodu braku szacunku innych ludzi, ponieważ mogą się pocieszyć własnym towarzystwem i ponieważ przekonani są, że los im sprzyja.

    Tło rodzinne

      Siódemki mają miłe wspomnienia lat dziecinnych. Ich opowiadania o tym okresie przypominają wesołe książeczki z obrazkami: chłopczyk na huśtawce, dziewczynka w fartuszku. Brak na ogół goryczy. „Mój ojciec wykradł nas matce. Miałem wtedy osiem lat, a gdy skończyłem dziewięć, już o niej zapomniałem." Nawet gdy, obiektywnie rzecz biorąc, scenariusz był niekorzystny, niewiele pozostaje w Siódemce nienawiści czy oskarżeń. W scenariuszach zawierających wspomnienia obiektywnie niedobre można wyczuć postawy typu:„Postanowiłem sam być inny", czy „Wynajdywałem sobie zajęcia, by nie pójść na dno".

    Dużo myślałem o tym, że jestem Siódemką i o tym, dlaczego w tym punkcie odnajduję siebie. Gdy po raz pierwszy przysłuchiwałem się wywiadom z grupą Siódemek, we wszystkim bytem w stanie utożsamić się z nimi oprócz tej historii ze strachem. Po prostu nie widzę siebie w ten sposób.
    Ale potem przypomniałem sobie jak to było, gdy zgubiłem się w drodze powrotnej z nowej szkoły. Wiedząc, że mama zrobi mi awanturę za spóźnienie, myślałem z prawdziwym przerażeniem o tym, co się stanie, gdy już wpadnę w jej ręce. Natknąłem się wtedy na grupę dzieciaków grających w piłkę nożną i po prostu zacząłem grać z nimi, póki się nie ściemniło.

    Więc gdy nadeszła już pora kolacji, mama zadzwoniła na policję i oni po mnie wyjechali. Pamiętam, jak jechałem do domu w radiowozie, robiąc dosłownie w majtki ze strachu. Po czym zacząłem przyglądać się światłom odbijającym się w tylnej szybie, przypomniałem sobie mecz, i pogrążyłem się we wspomnieniach.
    Wiedziałem, że mogła ze mną zrobić co chce, ja natomiast mogłem tkwić w swoich rozmyślaniach i grać tam w piłkę, aż będzie po wszystkim.


      Uwaga odwraca się ku pozytywnym wspomnieniom. Pewien chłopiec, który zaczął trenować karate dla samoobrony, opisywał tylko te rozgrywki, w których zdobywał najlepsze pasy. Dziewczyna, która w wieku lat piętnastu uciekła z domu, przeszła do porządku dziennego nad powodami ucieczki, skupiając się na podniecających przygodach. Tutaj mamy do czynienia z przeciwnym kierunkiem skrzywienia uwagi niż ten, który charakteryzuje Szóstki: Adwokat Diabła stara się zapamiętać to, co najgorsze, podczas gdy Epikurejczyk, który dąży do przyjemności unikając bólu, zapamiętuje raczej to, co najlepsze.
      Siódemki pamiętają ze wczesnego dzieciństwa bardzo wiele zdarzeń o wydźwięku pozytywnym, zdarzeń, które naprawdę miały miejsce. Mają tendencję do faworyzowania matki, a paranoidalny sprzeciw wobec męskiego autorytetu ma wydźwięk stonowanego buntu.

    Oboje rodziców darzyłem miłością i spędziłem typowe dzieciństwo na wsi. Nikt mi nie robił krzywdy, zaznałem wiele miłości i wsparcia. Jedyny problem polegał na tym, że musiałem jechać prawie sześć kilometrów na rowerze, by się zobaczyć z kolegami. Gdy byłem sam, opowiadałem sobie historyjki i nie lubiłem za bardzo, gdy ktoś mi mówił, co mam robić.
    Gdy byłem w szóstej klasie, zdałem sobie sprawę z tego, ze jestem inteligentniejszy od ojca. Kochałem go, ale wiedziałem, że ja szybciej myślę. Udawało mi się zdobyć jego zgodę na wszystko, co chciałem. Pomijałem te elementy, na które by się nie zgodził, a następnie namawiałem go do przyjęcia takiego wariantu tego, co on chce, który zapewniał mi maksymalne pole manewru.


    Harmonogramy i plany

      Dzień zawsze jest pełen możliwości. Siódemka ma w głowie listę wszystkich ciekawych zajęć. Nie przeżywa depresji, a praca miesza się z wyobraźnią i zabawą intelektualną. Realizując jakieś przedsięwzięcie potrafi jednocześnie zachwycić się falowaniem kobiecych włosów w blasku słońca czy zafascynować cieniami na ścianie. Chodzi o to, by zawsze utrzymać dobry nastrój, by pracować tylko do momentu, kiedy nie odczuje się pierwszych oznak zmęczenia, by następnie przełączyć się na robienie czegoś innego, zanim nie pojawi się nuda czy zew obowiązku. Siódemki potrafią pracować bez końca, ale wolą jednocześnie zajmować się trzema czy czterema sprawami. Projekty rzadko realizowane są w sposób wyłączny, a każde poważniejsze przedsięwzięcie jest jedynie przerywnikiem między kolejnymi miłymi zajęciami.

    Zawsze z przyjemnością przeglądam informator w gazecie niedzielnej. Podane są w nim wszystkie imprezy na kolejny tydzień. Jest tam cały zestaw ciekawych zajęć: czterogwiazdkowy film, dziesięciogwiazdkowa restauracja. Jest to dla mnie równie ważne, jak moja skrytka ze słodyczami. Chcę wiedzieć, gdzie mogę znaleźć jakieś „słodkie" zajęcie. Słodycze chowam w dolnej szufladzie biurka w pracy, tam też chowam informator z niedzielnej gazety.

      Dobrą ilustracją intencji kryjących się za harmonogramami i planami Siódemki jest hasło lat sześćdziesiątych, by „płynąć z prądem". Nie ma nigdy powodu do przygnębienia czy chandry. Trzeba tylko włączyć się w ożywczy prąd wartościowych zajęć.

    Chodzi o to, by zawsze mieć w zanadrzu kilka opcji. Możesz pójść pograć w siatkówkę, możesz się ubrać i wyjść do kina albo możesz pojechać za miasto na całodzienną wycieczkę rowerową. Najlepiej jest wtedy, gdy wszystkie te rzeczy mógłbyś robić jednocześnie. Wybierasz wtedy to, co cię najbardziej pociąga i robisz to, póki nie czujesz, że ciągnie Cię następna rzecz. Zdarzało mi się pójść do kina, kupić bilet, kupić sobie coś do podgryzania i wyjść w poszukiwaniu czegoś innego, bo właśnie poczułem lekkie znudzenie.

      O ile w zanadrzu jest zawsze kilka opcji, ma się pełne optymizmu przekonanie, że życie niesie z sobą nieograniczone możliwości. Chodzi o to, by niczego nie przeoczyć, by można było rozważyć w duchu każdą możliwość, nawet wtedy, gdy nie sposób jej zmieścić w programie dnia. Łatwo dawać niezobowiązujące obietnice, trudniej o trwałe zobowiązania, ponieważ wszystko, co trwałe, niszczy poczucie nieograniczonej niczym przyszłości. Siódemki łakną przeżyć i wolą niewielkie kęsy tego, co najlepsze, niż angażowanie się w jedną sprawę.

    Mój prywatny harmonogram jest niesamowity. Mam czas na pracę, rodzinę i rozrywki, w skład których wchodzą muzyka, bieganie i żeglowanie po zatoce. O wszystkich tych zajęciach myślę nieustannie, niezależnie od tego, czy się w nie aktualnie angażuję. Na wszystkie mam ochotę. Jeżeli pojawi się okazja spotkania z przyjaciółmi, muszę poukładać na nowo te wszystkie schematy i plany, które mam w głowie; muszę przełożyć porę posiłku, by nie mieć zbyt pełnego żołądka, gdybym miała akurat ochotę pobiegać. Bardzo szybko zmieniam plany, więc wszystko udaje mi się upchnąć.
    Jeżeli jakiś plan spali na panewce, mam w odwodzie zajęcia zastępcze. Są na przykład restauracje, w których jeszcze nie byłam, wiem, kto w mojej rodzinie ma czas wybrać się tam ze mną, potrafię też wcisnąć trochę pracy między wspólne muzykowanie z przyjaciółmi i późną wizytę w restauracji.

    Myślenie w kategoriach opcji

      Przez to że Siódemka stale dopasowywuje różne opcje, nigdy nie może się naprawdę zaangażować w jedną rzecz. Stale myśli o kilku na raz, ponieważ wszystkie one jakoś się w jej umyśle łączą. Tak się dziwnie składa, że bardzo różne kierunki działania wydają się do siebie podobne.

    Na poziomie praktycznym zawsze umiałam dokonywać wyborów, choć czasem sprawiały wrażenie arbitralnych. Należy przestrzegać zobowiązań i starać się przychodzić punktualnie, choćby się w międzyczasie straciło ochotę na przyjście. Poziom emocjonalny bywa kłopotliwy. Od kilku już lat jestem zamężna, mój mąż ma wciąż nowe pomysły i zmusza mnie do aktywności.
    Z początku, gdy próbowałam podjąć zobowiązującą decyzję, rozdzieliłam swoje obszary problemowe między trzy lub cztery różne formy terapii. Wszystkie problemy wydały mi się powiązane, ponieważ wszystkie były moje. Podobało mi się to, ze mogłam uzyskać różne formy pomocy. Wtedy zaczęłam poważnie myśleć o tym, by nawiązać bliskie kontakty z różnymi mężczyznami, by przepracować sobie pewne wzorce zachowania, które ujawniałam w kontaktach z moim narzeczonym. Nie widziałam w tym nic sprzecznego
    z naszym wzajemnym zobowiązaniem do zachowania wiemości. W końcu pracowałam nad moim związkiem z narzeczonym, i to w sposób poważny.
      Z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora ta Siódemka prawdopodobnie zanadto rozprasza się między liczne formy terapii i zbyt wiele kierunków działania. Dla niej natomiast każdy wgląd i każde podejście nierozerwalnie wiąże się ze wszystkimi pozostałymi. Siódemka ta może więc zgodzić się w pełni z jednym ze swoich terapeutów i jednocześnie pójść za radą drugiego. Nie trzeba mówić, że ten nawykowy sposób koncentracji uwagi sprawia wrażenie podążania w kilku kierunkach na raz.


    Powiedzmy, że opowiadasz mi o jakimś nowym systemie, którym się zajmujesz, na przykład o Zen. Więc gdy Ty wnikasz w szczegółowe rozważania na temat tego systemu filozoficznego, pewne rzeczy, o których mówisz, przypominają mi podobne myśli zawarte w innych systemach, o których Ty nie masz pojęcia. Jeżeli ja zainteresuję się Zen, zastanowię się, jak to się ma do  powiedzmy  biegów maratońskich, Enneagramu i gry w golfa.
    To, co ty mi opowiadasz o Zen, włącza maleńkie lampki w sześciu czy siedmiu obszarach moich zainteresowań. Zgadzam się oczywiście z Tobą, ale nie przywiązuję zbytniej wagi do Twoich słów. To, co mnie angażuje, to te punkty Twojego opisu systemu Zeń, które współbrzmią z moimi zainteresowaniami i ja włączę to we własny, złożony system. W ten sposób mogę jednocześnie zgadzać się z Tobą i trzymać otwarte moje własne opcje.

    Urok i mędrkowanie

      Choć rdzeniem dla Siódemek  tak jak dla Piątek i Szóstek  jest paranoja, nie przejawiają one lęku. Są towarzyskie i rozmowne, zajmujące i chętne do zabawy. To zamiłowanie do rozmów i rozważań intelektualnych można by też odczytać jako przejaw zastępowania czynów słowami. I rzeczywiście. Siódemki powiadają, że wolą burzę mózgów niż ograniczającą, mozolną pracę. I Piątka, i Szóstka mają kłopoty z produktywnością i z kończeniem rozpoczętej pracy. Siódemki mają podobne kłopoty z działaniem, ale lęk przed byciem obserwowanym ukrywają przed sobą czarującą rozmową i miłym sposobem bycia.
      Siódemki obawiają się zbytnio zagłębiać w jedną konkretną rzecz, a lęk ten maskują fascynacją wieloma problemami. Pociąg do wszystkiego, co sprawia przyjemność, odczytują jako prąd pozytywny, gdy w istocie kryje się za nim ucieczka przed cierpieniem. Siódemkom trudno się ograniczyć do jednego przedsięwzięcia, gdyż zawężenie uwagi wydobywa na jaw obiektywne zdolności. Przy bliższym przyjrzeniu się pryskają sztucznie rozdmuchane wyobrażenia na temat wrodzonych, szczególnych zalet. Narcystyczna Siódemka unika zdemaskowania, rozdmuchując swoje potencjalne możliwości tak, by sprawiały wrażenie realnych. Ma pewne zdolności w kierunku matematyki, stara się uchodzić za matematyka, ponieważ przy dostatecznie czarującej autoprezentacji i nieświadomym naginaniu definicji mistrzem matematyki może się wydawać ten, kto mając szczególną intuicję nie musi się wykazywać stopniami naukowymi.
      Siódemki uchodzą nieraz za szarlatanów, ponieważ są atrakcyjne i pragną uwielbienia. Wzbudzają oczekiwania w tych, którzy byćmoże mniej są przyzwyczajeni do kwiecistości, wdzięków i „współuczestniczenia w tym, co najlepsze". Siódemka pragnie adoracji ludzi ciekawych, szybko jednak nudzą ją powtórzenia, szczególnie w chłodnym świetle dnia. Wyraźnie widać, jak bardzo jest skoncentrowana na sobie, gdy przygoda ostatniej nocy idzie w niepamięć nowy przyjaciel dzwoni, zaś Siódemka nie pamięta już jego imienia.

    Bardzo trudno mi było znaleźć kogoś, kto nie byłby nudny. Starałem się znaleźć kogoś podobnego do siebie. Kocham swoje życie i to, co robię, i wydawało mi się, że poszukiwałem jedynie kogoś, kto chciałby się ze mną pobawić. I w końcu znalazłem ją i, na moje utrapienie, też chyba jest Siódemką. Wspaniała tenisistka, wspaniała w łóżku i myśląca o wszystkim, tylko nie o mnie.
    Nie mogłem znieść tego, że jest taka utalentowana i w tyle rzeczy zaangażowana, więc postanowiłem się oświadczyć, bo oboje chcieliśmy założyć rodzinę. Mamy więc teraz dzieciaki i jest nam naprawdę dobrze. Potrzebne mi jest to chodzące lustro, w którym mogę zobaczyć, jak bardzo potrafię być skoncentrowany na sobie.


      Poczucie wyższości/poczucie niższości
      Poszukiwanie wysokiego poziomu stymulacji może służyć ucieczce, sprzyja jednak także intelektualnemu zaciekawieniu i twórczym poszukiwaniom. Człowiek o patologicznie rozwiniętym narcyzmie po prostu założy z góry, że jest kimś lepszym intelektualnie i, co za tym idzie, zasługującym na uznanie i wsparcie. Natomiast w Siódemce, która zaczyna już rezygnować ze swego neurotycznego przekonania o należnych jej szczególnych względach, znajdziemy osobę, która zdała sobie sprawę z tego, że biegnąc tak szybko ku przyjemnościom w rzeczywistości ucieka od cierpienia.
      Cierpienie narcysty polega na lęku przed zdemaskowaniem go jako osoby mniej wartościowej, aniżeli mniema. Pojawiają się wewnętrzne pytania: „Na jakiej pozycji stoję?", „Czy jestem lepsza od tych, z którymi zdarza mi się przebywać, czy w rzeczywistości jestem gorsza?" „Kto w tym przypadku jest lepszy? Ja czy mój przyjaciel?" W stanach patologicznych odpowiedź zawsze brzmi: „Ja jestem lepszy". U tych Siódemek, które podjęły pracę nad sobą, pytanie o względną wartość nadal pozostaje żywotne, może jednak służyć przypomnieniu, by zwracać uwagę na obiektywne umiejętności.

    Wiem, że postępuję narcystycznie wtedy, gdy zaczynam pogardzać osobą znajomą. Pogarda ta przyjmuje różne podstępne postacie. Wybaczam głupotę lub w skrytości potępiam za popełnienie błędu. Gdy już wbiję sobie do głowy, że mam do czynienia z kimś, kto nie nadąża, mam ochotę wyjść z pokoju. Nudzi mnie to, co ma do powiedzenia. Jest tak bardzo przewidywalny, że chce mi się krzyczeć. Myślę sobie wtedy: „Jaki on głupi, jaki ograniczony." Albo też zbijam jego obiekcje kilkoma przeciwstawnymi argumentami.
    Gdy znajomi wydają mi się szczególnie głupi i beznadziejni, jestem na tyle przytomny, by przyjrzeć im się raz jeszcze. Jak bliski przyjaciel może nagle wypaść tak źle? Jak mogę pogardzać kimś, kto jeszcze wczoraj wydawał mi się taki bystry? Uświadamiam sobie wtedy, że gdy nie mam całkowitej racji, muszę być do niczego. I wtedy pozostaje mi jedynie spostrzegać ich jako naprawdę lepszych, sam zaś wydaję się sobie nikim.


      Poczucie własnej wartości można sobie podwyższyć zajmując się stale „zajęciami najlepszymi z możliwych". Cechą diagnostyczną Siódemki, która wpadła w tarapaty, jest gonitwa myśli. Planuje sobie wtedy swoje zajęcia „na styk", nie pozostawiając wolnego czasu między poszczególnymi „składnikami ciekawego życia". Uwaga przeskakuje w sposób niekontrolowany między kilkoma interesującymi opcjami i Siódemka jest „w kursie".

    Nigdy nie mogłem zrozumieć jak ludzie mogą poświęcić się określonej karierze. Skąd wiedzieli, kim chcieli zostać? Największe przybliżenie, na jakie mnie było stać, to prototypowy człowiek Renesansu. Doskonałość w każdym calu. Wszystko, czego się imałem, nasuwało myśl o następnej wielkiej szansie, niewypróbowanym podejściu, genialnym pomyśle.
    Zacząłem swoje studia od religioznawstwa, a pracę doktorską pisałem
     z kultur Środkowego Wschodu, mając pięćdziesiąt punktów więcej, niż było mi potrzeba do zaliczenia. Moja rozprawa obejmowała trzy dyscypliny i rozszerzałaby się bez końca, gdyby komisja nie zawęziła tematu. Omal nie wyleciałem ze studiów, gdy przyszło złożyć maszynopis. Kartki mojej pracy wyglądały niepozornie w porównaniu z moimi zamierzeniami. Nic nie szkodzi, że dostałem dyplom z wyróżnieniem: myślałem tym, że potrzebna mi była pomoc komisji, że moja rozprawa nie zachwiała światem naukowym i
    że byłem doktorem nieznanej nikomu dziedziny a nie geniuszem, za jakiego siebie uważałem.

    Związki z autorytetami

      Siódemki chcą być jak równy z równym z osobami mającymi autorytet i wolą takie układy, w których nikt nie stoi ani nad nimi, ani pod nimi. Początkowo autorytet traktowany jest po prostu jak ktoś, wobec kogo Siódemka czuje wrodzony szacunek, sam zaś na ogół reaguje życzliwie na jej dobrze wyartykułowane poglądy. W rzeczywistości jednak Epikurejczycy to ludzie pełni lęku, dążący do miłych kontaktów po to, by rozbroić kontrolę autorytetu. Jakakolwiek próba ograniczania wolności prowadzi zazwyczaj do ostrego sprzeciwu wobec autorytetu. Władza osób na niższych stanowiskach zostaje w sposób automatyczny pomniejszona. Siódemka uważa, że może się dogadać z każdym, kto stanie jej na drodze do celu.
      Pozytywem relacji Siódemek z autorytetami jest to, że doskonale potrafią poprawić nastrój grupy. Mają miłą powierzchowność, wiedzą o wszystkim tyle, że mogą udawać, że wiedzą więcej, i są dobrymi mówcami. Trzymają się pozytywnych opcji nie popadając w zwątpienie i szczególnie dobrze radzą sobie wtedy, gdy pomysł kiełkuje lub jest gotowy do realizacji. Potrafią połączyć cele i zadania jakiegoś przedsięwzięcia z innymi stanowiskami teoretycznymi, nawiązywać kontakty robocze ze współpracownikami i promować swoje pomysły. Najbardziej efektywne są wtedy, gdy praca dopiero msza lub gdy trzeba podtrzymać wiarę w projekt, który napotkał na trudności.
      Negatywną stroną relacji Siódemek z autorytetami jest to, że tracą zapał, gdy skończy się faza wstępna i etap formułowania planów. W środkowej fazie realizacji przedsięwzięcia ich zainteresowanie spada, a fazy końcowe, w których opcje są ograniczone do minimum, są szczególnie trudne do przeżycia. Gdy już pomysł skonkretyzuje się. Siódemka cierpi z powodu nadmiaru rutyny i zawężania możliwości. Byłaby bardziej wydajna, gdyby poproszono ją wówczas o rozpatrywanie kolejnych pomysłów, włączenie przedsięwzięcia w większe zadanie, nawiązywanie kontaktów z kooperantami lub o to, żeby przeszła na stanowisko konsultanta do spraw planowania, pracującego w niepełnym wymiarze godzin.
      Siódemki nieraz natarczywie bronią ciekawych, choć niepraktycznych pomysłów. Idee i teorie zastępują żmudną i ciężką pracę praktyczną i Siódemki często traktują pogardliwie tych, którzy są „mniej dalekowzroczni".

      Przykład związku z autorytetem: Siódemka i Trójka(Epikurejczyk i Wykonawca)

      Oba typy wkładają w swoje przedsięwzięcia wiele energii. Trójka czyni tak, bo utożsamia się z sukcesem przedsięwzięcia. Siódemkę zaś popycha zainteresowanie i okazja penetracji nowego terenu. Może z takiej pary powstać wyjątkowy zespół współpracowników, jeżeli Trójka skłonna będzie wziąć na siebie funkcje kierownicze, Siódemka natomiast będzie mogła występować w roli doradcy i partnera, bez konieczności brania na siebie odpowiedzialności, radzenia sobie z ludzkimi oczekiwaniami czy zajmowania się zadaniami rutynowymi. Trójka będzie ciężko pracować niezależnie od tego, czy praca ta przynosi jej przyjemność czy nie. Siódemka natomiast będzie pracowała równie ciężko, o ile będzie to dla niej zabawne.
      Oba typy obdarzone są umiejętnościami społecznymi i potrafią publicznie zareklamować swoje przedsięwzięcie. Każdy z nich przekonany jest o słuszności własnego stanowiska i będzie chciał skłonić innych do przyjęcia jego punktu widzenia. Jeżeli szefem jest Trójka, chętnie zakłada, że podwładni także utożsamiają się osobiście z sukcesem firmy i będzie od nich oczekiwać maksymalnej wydajności. Siódemka w roli podwładnego będzie omijać stawiane jej wymagania, dotyczące czasu i wysiłku w sposób mistrzowski, na przykład podsuwając to samo sprawozdanie w dwóch różnych sytuacjach czy ucząc się, że można być jednocześnie w dwóch różnych miejscach, jeżeli w każdym będzie się o połowę krócej. Jeśli Trójka skłonna jest także dążyć do wydajności kosztem jakości, nie zakwestionuje pozornie uległego postępowania swego podwładnego, dopóki nic się nie zawali. Jeżeli przedsięwzięcie posuwa się do przodu, ani Trójka, ani Siódemka nie zainteresują się kontrolą jakości, chyba że zmusi je do tego jakaś skarga.

      Jeżeli Siódemka, będąca w roli podwładnego, lubi swoje zadanie, dobrze jej się będzie pracowało z szefem gotowym wziąć na siebie napięcie i ciężar związany z pełnym zaangażowaniem. Siódemka najbardziej się przydaje we wstępnych fazach pracy, gdy może wykorzystać swoje zdolności do twórczego planowania, działań innowacyjnych i zachęcania innych pracowników. O ile Siódemka trzyma się wytycznymi i nie wprowadza zbyt daleko idących zmian. Trójka będzie zadowolona z jej udziału w zespole.
      Gdy jednak przedsięwzięcie bezpiecznie ruszy z miejsca, zaczną wychodzić na jaw różnice między celami stawianymi sobie w pracy przez Trójkę i Siódemkę. Trójka szuka uznania i pieniędzy w banku, Siódemka zaś poczuje się ograniczana tymi celami i zacznie naginać reguły narzucone przez szefa, by nie stracić zainteresowania zadaniem. Trójka oczekuje wydajności jak w maszynie. Siódemka zaś chce swobody.
      Jeżeli szefem jest Siódemka, nie będzie się chciała zajmować kontrolą podwładnych, szczególną niechęć odczuwając wobec konieczności wydawania i egzekwowania poleceń. W efekcie wytyczne mogą się stać zbyt ogólnikowe i zbyt przeintelektualizowane, w miarę jak Siódemka stara się, by każdy czuł się równorzędnym członkiem zespołu, zmniejszając tym samym ryzyko konfrontacji. Jeżeli Trójka, występująca w roli podwładnego, ma trochę rozumu, postara się nadać ogólnym dyrektywom postać roboczego regulaminu i poradzi sobie z negatywnymi informacjami zanim do szefa dotrą. Zespół będzie kwitł, jeżeli Trójka potrafi wprowadzić w życie ideały szefa, a Siódemka wynagrodzić ją premią czy uznaniem. Trójka weźmie na swoje barki dodatkową odpowiedzialność, o ile jej wysiłki spotkają się z szacunkiem i zaistnieją widoki na awans.
      Jeżeli szef-Siódemka wprowadzi fascynujące, choć kontrowersyjne opcje, zamazujące kierunek zamierzeń, Trójka-podwładny najprawdopodobniej zwróci się wprost do odpowiedniej komisji, by wyrównać straty i wykorzysta wszelkie struktury organizacyjne, aby przywołać szefa do porządku. Gdy to się nie uda. Trójka skłonna będzie poszukać innej pracy, o lepszej strukturze i dającej możliwość awansu.

    Idealizm i futuryzm

      Siódemki są równie antyautorytarne jak każdy prawdziwy paranoik, ale zamiast dążyć do bezpośredniej konfrontacji wolą przymilnie uzyskać taką samą kontrolę, jaką ma autorytet. „Ty rób swoje, a ja będę robił swoje" oznacza w istocie, że Siódemka jest wolnym strzelcem, odpowiedzialnym jedynie przed samym sobą. Znaczy to również: „Zostaw mnie w spokoju, nie mów mi, co mam robić".
      Można dostrzec szczególną sprzeczność między ideałami radykalnego subiektywizmu, gdzie każda jednostka szanowana jest jako unikalna istota, a poczuciem wyższości Siódemek wobec innych ludzi. Siódemka potrafi dostrzec, że każdy z nas być może obdarzony jest unikalnymi zdolnościami, większość jednak ogranicza się do jednej tylko, podczas gdy Siódemka uważa, że wykorzystuje wszystkie naraz. Potrafi dostrzec, że matematyka i muzyka pasują do siebie, nie musi więc w żadną z tych dziedzin inwestować wysiłku, by czuć się w obu dziedzinach kompetentna. Wskutek wyidealizowania swego obrazu wydaje jej się, że przy niewielkim wysiłku, biorąc pod uwagę przyrodzone, szczególne utalentowanie, jest w stanie opanować muzykę i matematykę w ciągu kilku miesięcy. Skłonność Siódemki do pozytywnych wyobrażeń powoduje, że wypełnia ona luki wynikające z braku rzetelnej informacji fantazjami i ideami. Te z kolei tworzą wyidealizowany obraz własnej osoby, przez co niepotrzebne są autentyczne treści i głębia.
      Znaczną część swoich przyjemności czerpie Siódemka z planowania i przewidywania przyszłych zdarzeń. To, co ma się wydarzyć, pojawia się w umyśle w postaci słodkich wyobrażeń, tak namacalnych i wiarygodnych, jak krzesła czy stoły. Najlepsza część posiłku ma miejsce zanim go podano, ponieważ można wtedy w wyobraźni smakować wszelkie wyborne kombinacje dań. Jeżeli Epikurejczyk zasiadł już do wyśmienitego posiłku, doświadczenie to może znacznie rozszerzyć, dodając doń w wyobraźni inne przyjemności. Odtworzyć może na chwilę w pamięci obraz czarownego wschodu słońca. Szczególnego znaczenia nabiera to, że wschód ten oglądał w gronie bliskich przyjaciół. Potrafi delektować się najlepszymi cząstkami przeszłości i przyszłości wraz z aktualnym smakiem posiłku. Siódemki potrafią się upajać własną wyobraźnią, ponieważ tam najlepsze aspekty każdej możliwości mogą zetknąć się w sposób całkiem wiarygodny.
      Planowanie nie musi oznaczać ucieczki. Siódemki twierdzą, że ogromnie dużo radości sprawiają im dziedziny wymagające twórczego myślenia. Ponieważ z natury dysponują bardzo giętką uwagą, potrafią wymyślać genialne rozwiązania prozaicznych problemów i zapuszczać się w takie głębiny wyobraźni, które zdają się niezwykłe ludziom myślącym bardziej konkretnie.
      Następująca wypowiedź pochodzi od Siódemki będącej zawodowym futurologiem. Twierdzi, że umysł jest jego najlepszym przyjacielem, a nowe pomysły  codziennymi kompanami. Jego praca polega na analizie trendów historycznych i przewidywaniu, jak można wykorzystać dodatnie tych trendów aspekty.

    Idee to moje najczulsze kochanki. Tyle można czerpać przyjemności z zapoznawania się z nimi. Przypomina to tchnienie żyda w ciało, które nie oddycha. To jak zakochanie się w kobiecie. Każda idea jest piękna i cenię ją w szczególny sposób. Zdarzało mi się też zakochiwać w samolotach i innych pędzących maszynach. Stawiają mnie one w takim miejscu, gdzie rzeczywistość zanika i zostaję sam na sam z nieskończoną liczbą opcji i ze wszystkim, co kiedykolwiek mogłoby mi być potrzebne.

    Związki intymne

      Siódemki nawiązują kontakty z innymi w ten sposób, że dzielą się wszystkim, co w partnerach wspaniałe, przy szczególnej świadomości ograniczeń tkwiących w gotowości do czynienia zobowiązań. Najszczęśliwsze są wtedy, gdy wszystkie możliwości są otwarte. „Cóż może być złego w zakochaniu się? Czy może być coś złego w dzieleniu się tym, co najlepsze?" Zdecydowanie wolą niewielkie dawki najlepszych przygód niż cały posiłek złożony z jednej. Zaangażowanie się w jedną tylko przygodę, choćby nawet najciekawszą, prowadzi do nudy i przesytu i zamyka drogę innemu potencjalnemu romansowi.
      Związki rozwijają się wtedy, gdy robi się różne rzeczy razem i rozmawia o tym, co ciekawe i najlepsze. Taki kontakt pełen jest przygód i stanowi zaporę przed koniecznością omawiania mniej przyjemnych aspektów życia. Jeżeli jakiś problem wyjdzie na jaw, można tak zintensyfikować różne rodzaje aktywności, że nie ma czasu na omówienie go. Można tak ściśle zaplanować „sprawy niezbędne do załatwienia", że pozostaje „dziesięć minut na omówienie naszej separacji zanim pojadę na lotnisko". Narcyści ciężko znoszą konfrontację i wzajemne obwinianie się, bowiem sugerować to może przegraną. Wolą więc poważne rozmowy wpisać do kalendarzyka, a następnie przewrócić kartkę, by zająć się innymi planami.
      W pewnym sensie Siódemki nie mają realnych związków z innymi ludźmi, ponieważ umysły ich zapełniane są głównie skojarzeniami i fantazjami wzbudzanymi przez te związki. Z drugiej strony potrafią doskonale poprawić atmosferę rozsypującego się układu, kierując go ku jaśniejszym celom. Jednym ze skutków ubocznych tego, iż Siódemki z taką łatwością zastępują negatywne uczucia opcją przyjemniejszą jest to, że trudno im często poradzić sobizoosobami zależnymi emocjonalnie lub o znacznych emocjonalnych potrzebach. Optymistycznie nastawionej Siódemce to, że partner nie potrafi zrezygnować z koncentracji na bolesnym wzorcu zachowania czy darować urazy emocjonalnej, jawi się jako poważne ograniczenie. Siódemki opowiadają nieraz, że zmuszone są bronić się przed depresją partnera bogatym planem zajęć pozadomowych.
      Choć ciężko im przychodzi podejmowanie zobowiązań, żal im też dobrego związku, gdy dojdzie do rozstania. W swoim wyidealizowanym obrazie miłości uważają, że partner będzie stanowił dodatkowe miłe towarzystwo w realizowaniu zadań, którym Siódemka już w samotności oddaje się z radością. Partner potwierdzałby fakt, iż życie jest dobre i nie narzuca żadnych ograniczeń czy warunków. Gdyby zupełna zbieżność zainteresowań okazała się niemożliwa, następnym w kolejności rozwiązaniem byłoby takie ustawienie przyjaźni, by Siódemka nie traciła zainteresowań: nie podejmowała takich zobowiązań, wskutek których mogłaby się nudzić czy czuć się zobligowaną do pozostania.
      Do pozytywów intymnych związków Siódemek należy to, iż czują się zobowiązane podtrzymywać wzajemne uczucia poprzez własną aktywność, poszukiwania intelektualne, seks i zabawę. Potrafią wnosić w taki związek nowe zainteresowania, zapominać o dawnych urazach i rozpoczynać od nowa.
      Słabą stroną intymnych relacji Siódemki jest to, że ma ochotę odejść, jeżeli partner przeżywa depresję lub przejawia nasilone potrzeby emocjonalne. Najczęstszą formą obrony jest racjonalizacja pierwotnego zobowiązania poprzez wprowadzanie dodatkowych obwarowań zmieniających wcześniejsze plany.

    Przykład pary złożonej z Siódemki i Szóstki (Epikurejczyk i Adwokat Diabla)

      Oba typy cierpią na ukrytą paranoję. Szóstka ujawnia swój lęk, podczas gdy Siódemka unika lęku oddając się różnym działaniom zastępczym. Siódemka może wywrzeć bardzo korzystny wpływ na związek, jeżeli potrafi na tyle poważnie potraktować obawy Szóstki, by wyciągnąć ją z domu i zaangażować w inne formy aktywności. Gdy już Szóstka nabierze rozpędu, jej lęki rozwiewają się a Siódemka może dostarczyć jej odskoczni pozwalającej podjąć odpowiednią aktywność. Szóstka nieświadomie uczyni przysługę związkowi ujawniając w zachowaniu Siódemki wiele ukrytych cech paranoidalnych. Siódemka może wtedy pomóc Szóstce, zachowując jednocześnie odpowiedni dystans wobec swoich lęków, które przypisuje partnerowi.
      Szóstka czuje się przykuta do życia przez obowiązki i ciężką pracę, podczas gdy podstawowym nastawieniem Siódemki jest nieograniczony optymizm. O ile każde z partnerów będzie potrafiło wczuć się w podejście do życia drugiej strony. Szóstka będzie w stanie się nauczyć przezwyciężać paraliżujący strach i podejmować aktywność, Siódemka zaś zacznie skupiać się na jednej rzeczy na raz bez odczuwania lęku.
      Oba typy żyją raczej przyszłością. Szóstka czyni to w celu uchronienia się przed potencjalnym zagrożeniem dla związku. Siódemka natomiast po to, by snuć egzotyczne plany na temat przyszłości pary. I tutaj partnerzy mogą wesprzeć się wzajemnie, przyjmując swoje odmienne światopoglądy. Siódemka może się zbliżać ku przyjemnym perspektywom. Szóstka zaś może te plany stabilizować dzięki realistycznej ocenie przeszkód. Oba typy gotowe są włożyć dużo pracy w osiąganie przyszłych celów. Entuzjazm Siódemki podtrzyma wizje, w które zwątpić mogłaby Szóstka. Natomiast umiejętność dostrzegania przez Szóstkę podstawowego piękna w uciążliwym codziennym zmaganiu się z życiem utrzyma parę w działaniu na tyle długo, by plany się zmaterializowały.
      Różnice w potrzebach dotyczących wierności i zobowiązań mogą prowadzić do problemów. Szóstka, zanim się zobowiąże, musi uzyskać odpowiednie zapewnienia od drugiej strony. Siódemka natomiast potrzebuje swobody. Szóstka częściej odczuwa zazdrość i często interpretuje dwuznaczne obietnice Siódemki w sposób najmniej korzystny. Szóstka uważa postawę życiową partnera polegającą na hołdowaniu wielu opcjom za przejaw egoizmu lub braku lojalności. Czuje się zagrożona brakiem dyskrecji Siódemki lub jej licznymi zewnętrznymi zainteresowaniami, które pochłaniają wiele czasu. Jeżeli Szóstkę ogarnie depresja lub obezwładniająca troska o przyszłość pary, uruchomiony zostanie samonapędzający się mechanizm,
    w którym lęk Szóstki przed możliwością porzucenia wytwarza w niej depresyjny nastrój, a ten z kolei skłania Siódemkę do odejścia. Szóstkę może złościć to, że „na jej barki spadają wszystkie obowiązki, podczas gdy Siódemka idzie się zabawić", na co Siódemka odpowiada: „Nikt Cię do niczego nie zmusza."
      Tym poważnym zagrożeniom można zapobiec, jeżeli Siódemka gotowa jest podjąć negocjacje i zgodzić się na konkretne zobowiązania, dzięki którym Szóstka wie, na czym stoi. Wiele niepotrzebnych obaw Szóstki znika, gdy deklaracje Siódemki są jednoznaczne. Szóstka w o wiele mniejszym stopniu chce wówczas wiedzieć, z kim Siódemka spędza swój wolny czas. Jeżeli Siódemka potrafi docenić wartość zwolnienia tempa, by skupić się na tych aspektach związku, które uwidaczniają się jedynie w wyniku wytrwałości i introspekcji, może wiele skorzystać z gotowości Szóstki do poświęcania się. Para wiele skorzysta, jeżeli Szóstka postara się pamiętać o najlepszych aspektach wzajemnej relacji a Siódemka skoncentruje się na aspektach negatywnych na taki czas, by się z nimi uporać.

    Na co Siódemki zwracają uwagę?

      Z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora. Siódemka sprawia wrażenie dyletanta o wielu rozproszonych zainteresowaniach: realizuje na raz kilka przedsięwzięć, na podłodze rozrzuci trzy albo cztery niedoczytane książki. Uwaga przeskakuje z jednego przeżycia na drugie w pogoni za następnym fascynującym zajęciem.
      Dla Siódemki wszystkie te zainteresowania są ze sobą powiązane. Wszystkie dokądś prowadzą. Kiedyś, w przyszłości wszystko się połączy. Jak cudownie będzie wszystko do siebie dopasować! W imię ucieczki uwaga potrafi się przesuwać płynnie między słodkimi wspomnieniami, fascynującymi myślami i interesującymi planami na przyszłość. Następująca wypowiedź pochodzi od młodego mężczyzny, Siódemki, który nie potrafił zaklasyfikować swoich interdyscyplinarnych warsztatów tak, by można je było zareklamować w katalogach kalifornijskich ośrodków rozwoju osobowości.

    Prowadzę warsztaty poświęcone rozszerzaniu świadomości oraz grupy rozwojowe. Znam co najmniej dziesięć różnych systemów, z których czerpię doświadczenia. Moje podejście do problemu jest eklektyczne. Uwielbiam przystępować do pracy na zimno, bez żadnego przygotowania i pracować z tymi, którzy się zgłoszą. Mój program jest w stanie spełnić potrzeby każdego z uczestników. W ogłoszeniach piszę: „Zajmujemy się medytacją, sztukami walki, neurolingwistyką i oddychaniem według systemu Reicha." Zawsze proszę swoich uczestników, by przygotowali jakiś sen, nad którym moglibyśmy popracować.

      Ten mężczyzna prowadzący warsztaty nie umie się jeszcze poważnie skupić na jednym obszarze. Chce pozbyć się problemów, przeskakując z jednego systemu na drugi lub zmieniając zakres swoich planów.
      Taki styl koncentracji uwagi stałby się bardziej konstruktywny, gdyby człowiek ten umiał naprawdę stawić czoła problemom miast przedwcześnie wprowadzać nową technikę. Powinien wziąć na siebie odpowiedzialność za konieczność przeciwdziałania prawdziwym trudnościom i umieć wytrwać przy swoich klientach w przeżywaniu przez nich autentycznego cierpienia. Wówczas jego zakorzeniony nawyk dopasowywania nowych informacji do różnorodnych systemów interpretacyjnych mógłby go doprowadzić do wglądów sprzyjających rozwojowi jego uczniów.
      Następna wypowiedź pochodzi od innego mężczyzny, także Siódemki, który nauczył się tak organizować swój sposób koncentracji uwagi, by dojść do użytecznej metody radzenia sobie z problemami. Podejście tej osoby różni się od opisywanego powyżej, potrafi ona bowiem skupić wszystkie swoje opcje na jednym problemie zamiast zmieniać podejścia, by problem rozmyć.

    Pracuję jako konsultant od spraw organizacji. Naszymi klientami są firmy przechodzące kryzys lub stojące przed groźbą rozpadu. Firmy, którym udzielamy porad, często mają złożoną strukturę hierarchiczną i między poszczególnymi wydziałami występują poważne różnice. Każdy wydział chce wyjść na swoje kosztem pozostałych. Otrzymuję całkowicie sprzeczne sprawozdania i podchodzę do nich jak do talii kart.
    Dokonuję w umyśle przeglądu poszczególnych wydziałów, aż uda mi się wychwycić te punkty, które do siebie pasują. Jeżeli bez przerwy tasuję poszczególne systemy, muszę w końcu dojść do pewnych punktów, z którymi wszyscy się zgodzą. Traktuję swoją pracę jako rodzaj burzy mózgów, w której mogę kontrolować punkty styczne tak, by poszczególne wydziały musiały podjąć współpracę, jeżeli w ogóle mają przetrwać. To ciągłe tasowanie prowadzi do problemów, gdy trzeba zmieniać procedury i hierarchię. Bardzo cierpię, gdy prowadzę zebrania, na których zmuszony jestem poinformować ludzi o koniecznych zmianach. Niemniej jednak mój system pracy, polegający na „tasowaniu kart", jest skuteczny.


    Styl intuicyjny
      Przyzwyczajenie Siódemki do lokowania nowych informacji w kilku niezależnych od siebie kontekstach przypomina bardzo strategię opowiadania bajek, aby docierać do intuicyjnych pomysłów.
      W technice opowiadań rozwiązuje się trudny problem w ten sposób, że najpierw odsuwa się go w boczne rewiry uwagi, po czym zaczyna się snuć opowieść o czymś całkiem niezwiązanym z problemem, który chce się rozwiązać. W połowie opowiadania podejmuje się stopniowo wątki problemu, włączając go w tok opowiadania. Wprowadza się różne przydatne postaci, przesuwając problem po kilku różnych scenach i powierzając go kolejnym postaciom opowiadania, zdobywa się wgląd w różne możliwości jego rozwiązania.

    Od lat uprawiam skomplikowany zawód, który jedną nogą tkwi w naukach ścisłych, jedną w filozofii, i jeszcze paroma innymi w statystyce i historii. Stale próbuję powiązać to, o czym czytam w jednej dziedzinie z innymi polami moich zainteresowań. Samą logiką niczego nie dokonam, na przykład przenosząc wprost wiedzę z jednej dziedziny w inną. Pracuję raczej w ten sposób, że jeżeli napotkam na przeszkodę, mam ochotę na kawę i ciepłą bułeczkę. Muszę się zająć czymś innym, na przykład bieganiem czy rozmową z kolegą.
    Na ogól przerwa ta pełni jedynie funkcję relaksu i gdy wracam do biurka nie idzie mi lepiej. Czasem jednak coś w tej innej aktywności  zupełnie niezwiązanej z problemem, z którym się mocuję  nasuwa mi rozwiązanie. Jedno takie olśnienie miałem wtedy, gdy przypadkowo podsłuchałem, jak żona tłumaczyła naszemu najmłodszemu synowi zasady działania maszyny do szycia. Coś w tonie jej głosu zainteresowało mnie i podczas gdy ona wyjaśniała, jak igła zahacza o nitkę, ja zdałem sobie sprawę z tego, że w artykule, nad którym pracowałem, pominąłem pewne historyczne napięcie, które, podobnie jak niewidoczny bębenek, napina nić wiodącą.


    Zdolność do pracy jako wyższa jakość umysłu

      Planowanie przyszłości może sprzyjać unikaniu działania z dwóch powodów. Po pierwsze, jeżeli plany są pełne fantazji i inwencji, planowanie może być czynnością o wiele przyjemniejszą niż żmudna praca. Dlaczego człowiek nie miałby żyć marzeniami, pozwalając innym zająć się sprawami konkretnymi?
      Drugi unik ma charakter bardziej subtelny. Polega na ignorowaniu faktu, że gdy zobowiązujemy się do czegoś, inni przypuszczają, że zgadzamy się z podstawowymi założeniami danego projektu, a nie tylko z paroma odpowiadającymi nam punktami. Jeżeli  na przykład  zobowiązujemy się do wierności (wiążącej się ze wzajemną miłością), nie wynika z tego, że kochając zarazem współmałżonka i kochanka jesteśmy wierni.
      Większość Siódemek oczywiście zrozumie bezsens takiej argumentacji. Skłonne byłyby jednak minimalizować fakt, że nie dotrzymały zobowiązania, podkreślając za to następujące twierdzenie:„Ale cóż złego jest w miłości? Miłość wszystkich zrównuje. Czyż każda miłość nie jest jednakowa?" W efekcie twierdzą, że osoby dochowujące wierności to nienowocześni prostacy.
      Jeżeli podejmujemy jakąś pracę, zobowiązujemy się do trwania przy jednej linii działania zamiast kursować między kilkoma różnymi kierunkami aktywności tylko po to, by nie stracić czegoś dobrego. Praca zakłada pewien poziom dobrowolnego samoograniczania. Wymaga odsunięcia na bok innych opcji i poświęcenia się jednemu przedsięwzięciu. Nie zmienia się planów wtedy, gdy napotykają na przeszkody i nie porzuca się pracy, bo ktoś nas skrytykował czy dlatego, że inni mniej są przekonani do naszych świetnych pomysłów.
      Z punktu widzenia treningu uwagi praca to zobowiązanie się do stabilizacji uwagi właśnie na chwili teraźniejszej i akceptacji dokładnie tego, co w danej chwili się pojawi, niezależnie, czy to nas cieszy czy smuci, wprawia w dobry nastrój czy przygnębia. Gdy pracujesz, koncentrujesz się na jednej rzeczy na raz, póki danego zadania nie doprowadzisz do końca.
      Dla osoby o cechach narcystycznych, która podejmuje medytację, konieczność skupiania uwagi na jednym punkcie lub na wewnętrznym obiekcie kontemplacji jest zajęciem nudnym. Uwagę przyciągają fascynujące pomysły i sny, i bardzo trudno jest zwolnić bieg myśli, by skoncentrować się na jednym punkcie.
      Zadanie staje się jeszcze trudniejsze, jeżeli materiał, który zaczyna się ujawniać podczas medytacji wskazuje na to, że jesteśmy mniej dojrzali niż to sugeruje nasze „ego". Narcystyczni medytujący, szczerze nieraz przekonani, że dawno przezwyciężyli swoje ewentualne osobiste słabości, muszą się wykazać hartem ducha i odwagą, by móc zwrócić uwagę na te aspekty samego siebie, które pozostawiają jeszcze wiele do życzenia.

    Byłem już na stażu szpitalnym, gdy natknąłem się na dziedzinę medycyny, którą nie chciałem się zajmować. Dotychczas podświadomie popychała mnie naprzód myśl, że celem medycyny jest zwalczanie śmierci i że zawsze będę mógł jakoś temu zaradzić. Teraz zaś przyszła kolej na staż na oddziale onkologicznym i codziennie zmuszony byłem informować rodziny ciężko chorych pacjentów, że nic nie mogę dla nich zrobić.
    Z początku po prostu nie przyjmowałem tej prawdy do wiadomości. Musiało być dla moich pacjentów jakieś wyjście! Nowa strategia, jakieś oddziaływanie kompleksowe. Z czasem musiałem przyjąć do wiadomości, że śmierć jest czymś realnym. Zdałem sobie sprawę z tego, że wydawało mi się dotychczas, że mnie ona nie dotyczy. Nie wierzyłem, że umrę. Zająłem się więc poważnie leczeniem raka. Zacząłem mu się naprawdę przyglądać i zafascynowało mnie to.
    Siedząc kiedyś nad mikroskopem przeżyłem coś, co nazwałbym . doświadczeniem pozazmysłowym. Zaglądałem w wizjer mikroskopu i mocowałem się jednocześnie z własnymi myślami. Starałem się skupić uwagę na płytce z komórkami nowotworowymi i nie oddychać zbyt mocno, ale myśli moje wciąż uciekały ku czytanej właśnie książce i zaplanowanej na ten wieczór randce. Byłem na krawędzi między życiem i śmiercią. W tych komórkach na płytce była śmierć, a ja słyszałem zew żyda.
    I wtedy komórki zaczęły się otwierać. Były barwione, ale zaczęły pulsować, jak małe słoneczka. Po prostu przyglądałem się, jak pulsują i otwierają się, tętnią życiem. Gdy tylko doszedłem do siebie, byłem przekonany, że przeżyłem jakiś odmienny stan świadomości. I że starając się opanować, ujrzałem jakąś rzeczywistość na pograniczu życia i śmierci.

    Żarłoczność

      Żarłoczność Siódemek przejawia się w ich niemal fizycznym głodzie podniecających wrażeń i przeżyć. Siódemki twierdzą, że uzależnione są od własnej adrenaliny. Uwielbiają pęd energii fizycznej, podniecenie, jakiego dostarcza przygoda, i stymulację umysłową. Często też czują pociąg do środków psychodelicznych i wszelkich innych substancji zapewniających im dobre samopoczucie. Żarłoczność to raczej cielesny głód stymulacji i przeżyć, niż głód talerzy pełnych jedzenia. Siódemka woli przerwać jakąś sytuację, zanim się nią nasyci do końca  aby tylko nie stracić dla niej zainteresowania. Siódemki to smakosze doświadczeń, przedkładają małe kęsy wszystkiego, co najlepsze nad przedawkowanie jednego „posiłku".
      W praktykach duchowych żarłoczność umysłu nazywa się małpim umysłem. Odwołują się one do przykładu małpy przeskakującej sprawnie z jednego drzewa na drugie.
      Problem z małpim umysłem polega na tym, że uwaga zamiast się koncentrować, przeskakuje w wyniku kolejnych skojarzeń, fantazji i planów z taką szybkością, że osoba medytująca nie jest w stanie zapaść w głęboki stan kontemplacji. Zadaniem takiej osoby jest nauczyć się koncentrować uwagę na jednym punkcie zamiast ulegać powabom kolejnych fantazji i planów.
      Na poziomie ciała małpi umysł opisywany jest przez Siódemki jako pragnienie wszystkich możliwych doświadczeń. Twierdzą, że najbardziej ożywione są wtedy, gdy przechodzą od jednej fascynującej aktywności do następnej, i że mają nieograniczoną energię fizyczną, o ile nie tracą zainteresowania. Sekret polega na tym, by porzucić daną aktywność dokładnie w tym momencie, w którym zaczynają odczuwać zmęczenie i przeczuwać nadchodzące znudzenie. Twierdzą także, że wolą nie spać niż zrezygnować z jakiegoś ciekawego zajęcia.

    Cnota wstrzemięźliwości

      Trzeźwość polega po prostu na umiejętności utrzymania określonej linii działania bez konieczności wprowadzania dygresji czy podniecających planów dodatkowych. Siódemki twierdzą, że boją się zwolnienia tempa i koncentracji na jednej linii działania, ponieważ zobowiązanie takie zawsze pociąga za sobą nudę i cierpienie.
      Na poziomie umysłu Siódemki ujawniają skrzywienie w kierunku pozytywnych wyobrażeń, dokładnie przeciwnych przyzwyczajeniu Szóstki do wyobrażania sobie najgorszych ewentualności po to, by zawczasu się do nich przygotować. Epikurejczyk potrafi się upajać siłą własnych wyobrażeń. Przeżywa też stan fizycznego podniecenia bliski stanowi upojenia, gdy zaspokaja pragnienie przeżycia tylu przygód, ile tylko zdoła zmieścić.
      Siódemkę podnieca wspaniały plan na przyszłość, zawierający na ogół wizję życie zintegrowanego, w którym główne kierunki zainteresowań i specjalne udogodnienia zespolone są w jedną syntetyczną całość: nie będzie tam przepychanek, wszystko będzie przebiegało gładko, dużo będzie stymulacji i nikt nie będzie zadawał kłopotliwych pytań.
      Na poziomie praktycznym trzeźwość oznacza, że każdą chwilę należy rozpatrywać ze względu na to, ile naprawdę dostarcza przeżyć. Należy z równym zainteresowaniem przyglądać się dobrym i złym stronom tego doświadczenia, zamiast selektywnie zwracać uwagę tylko na przeżycia pozytywne. Trzeźwa Siódemka potrafi koncentrować się na jednej rzeczy na raz, docenić jej prawdziwą wartość zamiast dosładzać ją i wyobrażać sobie, że jest czymś więcej niż jest naprawdę.

    Zalety

      Do zalet Siódemki można zaliczyć entuzjazm dla możliwości twórczych oraz autentyczną umiejętność wyciągania ręki do ludzi i wprowadzania nowych pomysłów. Siódemki są znakomite w koordynowaniu działań dużej grupy, w prowadzeniu burzy mózgów, szczególnie na początku przedsięwzięcia. Gotowe są eksperymentować i dostosowywać własne zasady do nowych pojęć, dostrzegać punkty styczne w przeciwnościach, zauważać we wszystkim najlepsze strony. Siódemka potrafi poprawić nastrój w czasie mniej korzystnych faz realizacji projektu czy związku między dwojgiem ludzi. Jest autentycznie zainteresowana stymulującymi pomysłami i potrafi włożyć w nie wiele energii. Chętnie angażuje swój wysiłek dla zapewnienia przyjemności, realizacji ciekawych pomysłów czy wartościowego celu, tak jak inni pracują dla wynagrodzenia czy korzyści osobistych.

    Atrakcyjne otoczenia

      Siódemki często bywają wydawcami, literatami czy bajkopisarzami. Są teoretykami nowych paradygmatów. Planują, syntetyzują i zbierają pomysły. Poszukują naturalnych sposobów utrzymania dobrego nastroju.
      Są osobami wiecznie młodymi, dla zachowania zdrowia i witalności odwiedzają ośrodki odnowy biologicznej i sklepy ze zdrową żywnością. Siódemki pojawiają się w czasopismach New Agę. Są idealistami, futurologami i podróżnikami. „Zaraz wsiądę w samolot, więc nie w pełni jestem tu dzisiaj obecny". Są entuzjastami, wyszukującymi najlepsze potrawy i przednie wino, poszukiwaczami rozstrzygającego łyku, poglądu zawierającego kwintesencję poszukiwań. Jako pracownicy naukowi namawiają do studiów interdyscyplinarnych.

    Nieatrakcyjne otoczenia

      Siódemka nie podejmują zazwyczaj prac rutynowych, nie mających posmaku przygody. Nie zostają technikami laboratoryjnymi, księgowymi; nie wybierają zawodów o ustalonej rutynie. Nie lubią pracy pod kierunkiem krytycznego szefa.

    Słynne Siódemki

      Zonker, bohater komiksów o Doonsburym', to Siódemka, która studiowała w Yale często przerywając naukę, a zdobyła wykształcenie medyczne i weszła w szeregi brytyjskiej arystokracji dzięki uśmiechowi losu, osobistemu wdziękowi i założeniu, że lepiej być wiernym sobie niż zapracować się na śmierć.

    Ram Dass * Thoreau * Piotruś Pan * Kurt Vonnegut * Groucho Max * Rajneesh

    Podtypy

    W podtypach znajdujemy odzwierciedlenie zajęć, którym Epikurejczycy oddają się po to, by podtrzymać wyidealizowany obraz siebie. Podtypy te reprezentują trzy centralne problemy narcyzmu: poszukiwanie lustrzanego odbicia, futuryzm i idealizację.

    Podatność na sugestię (fascynacja) w związkach dwuosobowych

      Siódemki w swojej wyobraźni wyolbrzymiają nowe doświadczenia i pomysły do tego stopnia, że nabierają one mocy faktów dokonanych.

    Myślę o sobie jako o żeńskim Don Juanie. Czuję do kogoś pociąg natychmiastowy i przygważdżający. Chcę się dzielić wszystkimi nowo odkrytymi cudami i mieć go przy sobie, gdy idę szukać kolejnych doświadczeń.

    Poświęcanie się (męczeństwo) w stosunkach społecznych
      Siódemki potrafią zaakceptować ograniczenia opcji wynikające ze zobowiązań wobec innych, ponieważ są przekonane, że wszystkie ograniczenia mają charakter tymczasowy. Nastawiają się zatem na realizowanie przyszłych pozytywnych celów.

    Miałem tak wdrukowaną ideę poświęcania się, że nie wiedziałem wcale, że się poświęcam. Byliśmy rodziną imigrantów i wylądowaliśmy we włoskojęzycznym getcie. Udało mi się zmienić lokalną szkołę parafialną na szkołę w innej dzielnicy i dawano mi wyraźnie do zrozumienia, jakie są różnice między moją rodziną, a tym, co posiadają inne dzieci. Na jednym poziomie wiedziałem, że moi starzy nigdy nie przezwyciężą bariery językowej, na innym natomiast uświadamiałem sobie, że posuwamy się wszyscy w kierunku całkiem odmiennego żyda.

    Życie w rodzinie (grupie osób myślących podobnie) jako taktyka samoobrony

      Siódemka czerpie satysfakcję z bezpieczeństwa płynącego z przynależności do grupy osób myślących podobnie, które podzielają jej przekonania.

    Kiedyś myślałem o sobie jako o człowieku wiecznie krążącym po ludziach. Miałem przymus odwiedzania po kolei swoich znajomych, by niczego nie uronić z ciekawych spraw, którymi się zajmowali. Stale wyobrażałem sobie, że gdyby udało się połączyć nasze talenty, umielibyśmy wypracować idealny styl życia. Latami całymi tak krążyłem, zanim zdałem sobie sprawę z tego, że nikt z nas nie wytrzymałby, gdybyśmy na co dzień mieszkali razem. Nadal wydaje mi się, że jest między nami psychiczna więź, choć marzenie o wspólnym zamieszkaniu już mi przeszło.

    Co może pomóc Siódemkom w rozwoju?

    Siódemki często przystępują do terapii lub zaczynają uprawiać medytację, ponieważ „szukają czegoś więcej w życiu". Inna powszechna przyczyna to kryzys wieku średniego, gdy szczególnie wyraźna staje się rozbieżność między wyimaginowanymi oczekiwaniami a rzeczywistymi dokonaniami. Typowe problemy, z którymi się zgłaszają, to przekonanie, że inni członkowie rodziny przeżywają kłopoty, niezdolność zaangażowania się w stałym związku, nadmierne pocenie się lub męczące czy niedokończone zadanie w pracy. Siódemki mają kłopoty z pracą, narkotykami i finansami. Kłopoty te wynikają z obronnego mechanizmu ucieczki w przyjemność.
      Epikurejczyk musi nauczyć się zdawać sobie sprawę z tego, kiedy uwaga jego przesuwa się z autentycznego cierpienia ku pozytywnym marzeniom lub zastępczym przyjemnościom. Siódemki mogą sobie pomóc, gdy:

    • Zrozumieją, jak bardzo są przywiązane do młodości i energii, gdy docenią dojrzałość i starszy wiek.
    • Nauczą się trwać przy bolesnym problemie tak długo, by
    zauważyć, że problem ten istnieje. „Musi być ze mną coś nie w porządku, jeżeli potrzebuję pomocy."
    • Spostrzegą, kiedy dochodzi do ucieczek psychicznych: tworzenia nadmiernie rozbudowanych planów, podejmowania się licznych zadań, kreowania nowych opcji i planów na przyszłość. Gdy myślenie i działanie stają się hiperaktywne, oznacza to, że Siódemka ucieka.
    • Zrozumieją, że mają zwyczaj wyobrażania sobie cierpienia zamiast przeżywać napięcia związane z cierpieniem rzeczywistym.
    • Zwrócą uwagę na to, że powierzchowne przyjemności i brak głębi w związkach z innymi prowadzą do kompulsywnego pragnienia coraz to nowych przyjemności i rozrywek.
    • Zauważą, że pozostając na powierzchni pozbawiają się głębokich przeżyć i przyjemności.
    • Zauważą, że powierzchowne lub przedwczesne rozładowywanie emocji zastępuje reakcje głębsze, że obawiają się głębokiego zaangażowania wobec siebie samych.
    • Zdadzą sobie sprawę ze swego założenia, iż należą im się szczególne względy.
    • Dostrzegą rozmiar prawdziwej odpowiedzialności, która zwykle przekracza znacznie tę, na jaką Siódemka ma ochotę.
    • Nauczą się nie tracić równowagi, gdy pojawi się paranoja. Może to się okazać zadaniem ponad siły. Pojawia się lęk, że życie stanie się całkiem nieznośne.
    • Spróbują dostrzec różnicę miedzy krytyką a realistyczną samooceną; gdy zauważą, że lęk pojawia się wtedy, gdy podważone zostaje przekonanie o własnej wartości; rodzi się wówczas potrzeba wywyższania się po to, by odzyskać dobre samopoczucie.
    • Będą gotowe przepracować epizody wściekłości pojawiające się wtedy, gdy podważa się ich nadmierne przekonanie o własnej wartości. W razie zranienia, muszą umieć zauważyć swoją skłonność do rozszczepiania obrazu bliskich tak, że wydają się całkowicie dobrzy lub całkowicie źli; gdy nauczą się nie tracić gruntu pod nogami, gdy sprawy źle idą.
    • Zrozumieją, że mają potrzebę czarowania, że pragną, by sytuacja była ciekawa, przyjemna, że potrzebują być w porządku.
    • Spostrzegą u siebie tendencję do zmyślania, by uniknąć cierpienia, że produkują rozrywkowe opowiastki niewiele mające wspólnego z prawdą, że korzystają z analogii, by intelektualizować bolesne emocje, że kierują uwagę na wyobrażenia, by nie dopuścić do siebie bólu.
    • Rozpoznają swoją skłonność do ucieczki w fantazje, do korzystania ze środków poprawiających nastrój, do poszukiwania zmysłowego przeciążenia, gdy nauczą się zatrzymać się w chwili obecnej zamiast uciekać.
    • Przestaną się czepiać kurczowo nie dających satysfakcji opcji; gdy zauważą, że utrata jakiejś opcji prowadzi do poczucia ograniczenia i lęku.

    Co Siódemki powinny sobie uświadomić?
      Epikurejczycy powinni sobie uświadomić, że w trakcie terapii mogą się pojawić następujące problemy:

    • Znudzenie terapią, ujawniające się w obdarowywaniu terapeuty prezentami, próbach oczarowania, odwracaniu uwagi ku
    ciekawym problemom intelektualnym.
    • Poczucie wyższości. Pogarda dla nieco niedorzecznego terapeuty. Pogarda dla życia przeciętnych ludzi.
    • Kojarzenie trudnej sytuacji z tyloma równoległymi myślami, że problem traci na znaczeniu.
    • Chęć przyspieszania, gdy pojawiają się kwestie zobowiązań. Lek, gdy nikną alternatywne opcje.
    • Poczucie przygwożdżenia i znudzenia tym, do czego się
    zobowiązali. „Chcę znów mieć swoje rozmaite opcje."
    • Lęk o hierarchie wewnętrzne. „Na czym ja stoję?" „Gdzie jest moje miejsce?" „Jak mnie widzą inni?"
    • Problemy z autorytetami. Niechęć do przyjmowania roli szefa. Niechęć do przyjmowania roli podwładnego. Niwelowanie
    hierarchii władzy, by uniknąć cierpień, gdy ktoś rozkazuje.
    • Poczucie winy, że tak wiele udało się uzyskać bezkarnie, poczucie winy z powodu sukcesów zdobytych wdzięczeniem się.
    • Chęć przerwania terapii, gdy tylko odczuje się ulgę w związku z problemem, z którym zgłosili się na terapię. Ucieczka w zdrowie.
    • Chęć przeżywania odmiennych stanów, przypisywania wyższych znaczeń sprawom problematycznym. Ucieczka w oświecenie.
    • Zniekształcanie negatywnych doświadczeń z przeszłości.
    • Wyrażanie złości poprzez ośmieszanie problemu. Spostrzeganie niedorzeczności problemu. Pomniejszanie i wyśmiewanie
    problemów innych ludzi.