Maj 28, 2017, 12:31:11 pm

Autor Wątek: Wróg numer jeden.  (Przeczytany 794 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

wiesiek

  • Gość
Wróg numer jeden.
« dnia: Maj 01, 2013, 09:05:54 pm »
  • Publish
  • Intenciones by The Islanders on Grooveshark
    Skuszony nazwiskiem pani reżyser Kathryn Bigelow, twórczyni znakomitego "The Hurt locker. W pułapce wojny" poszedłem do kina na film "Wróg numer jeden".

    Poszedłem z pewnymi obawami. Wiedziałem, że film jest o wytropieniu i zabiciu Osamy Bin Ladena. Spodziewałem się więc filmu pełnego patosu, filmu w którym bohaterscy, pozbawieni jakichkolwiek wad i skaz dobrzy "amerykańscy chłopcy" wymierzają sprawiedliwość okrutnym terrorystom, zaś pod koniec amerykański prezydent pozujący na "króla świata" wygłasza płomienne przemówienie o wolności.
    Ku mojemu miłemu zaskoczeniu nic takiego nie otrzymałem. Agenci CIA w filmie tym byli brutalni i bezwzględni wobec uwięzionych i przesłuchiwanych islamskich terrorystów. Swoją postawą niczym się od nich nie różnili. W straszliwy sposób ich torturowali (między innymi w tajnych więzieniach CIA w Polsce - co jest w filmie wyraźnie powiedziane i nakreślone w sposób niesłychanie realistyczny). Później ze stoickim spokojem oglądali w telewizji wywiad prezydenta USA Obamy, w którym ten mówił, że nic mu nie wiadomo o niedopuszczalnych metodach śledczych i niewłaściwym traktowaniu więźniów podczas przesłuchań (kłamał?). Oczywiście nikt nie żałuje (tym bardziej ja) terrorystów z organizacji Bin Ladena odpowiedzialnych za śmierć wielu niewinnych ludzi. Jednak z zadowoleniem odebrałem realizm filmu, jego surowość i bezstronność (!) oraz paradokumentalne wręcz spojrzenie na walkę wywiadu amerykańskiego z fanatycznymi islamistami, walkę z ofiarami śmiertelnymi po obu stronach barykady (agentom CIA bez przerwy towarzyszy niepewność jutra, ciągła obawa o własne życie - "polują" niczym wilki będąc zarazem "zwierzyną"). Spojrzenie bez niedomówień, przeinaczeń i zafałszowań.
    Film "Wróg numer jeden" to obraz trzymający w napięciu od pierwszych chwil projekcji, wstrząsający w swojej wymowie i przede wszystkim obiektywny. Ogląda się go w milczeniu i z niedowierzaniem. Widz odnosi wrażenie, iż jest naocznym świadkiem toczącej się ukrytej wojny. Z jednej strony są agenci, z drugiej terroryści Osamy. Jedni i drudzy są wobec siebie bezlitośni, stosują te same metody nie tylko niezgodne z prawem ale też niezgodne z przyjętymi w cywilizowanym społeczeństwie zasadami. Można by rzec, iż ludzie CIA tropiąc z uporem maniaków zbrodniarza w pewnym momencie zatracają się i zniżają do poziomu jego bojowników.
    Bigelow pokazuje, że umie robić filmy. Stara się nie oceniać tego co dzieje się na ekranie. Przedstawia po mistrzowsku fakty, prezentuje postacie dramatu, ich zachowania wreszcie wydarzenia nie komentując tego.
    Aktorstwo stoi w tym filmie na wysokim poziomie. Zastosowane środki wyrazu są typowe dla tak zwanego kina niezależnego. "Wróg numer jeden" jest więc produkcją stylizowaną na film niskobudżetowy, zrobioną w niehollywoodzkim stylu.
    Główną bohaterką filmu jest kobieta - młoda i niedoświadczona jeszcze choć bardzo ambitna agentka CIA, która tak bardzo zaczyna się angażować w poszukiwania Bin Ladena, że praca ta staje się dla niej całym życiem. Czyni z niej twardego i wytrwałego gracza. Jej łzy na końcu filmu (po zidentyfikowaniu ciała przywódcy Al-Kaidy) są wymowne. Scenie tej nie towarzyszy wzniosła muzyka, nie widzimy błysków aparatów fotograficznych, gratulacji, nie słyszymy hymnu USA w tle, nie ma aplauzu i triumfu. Wspomniane zaś łzy nie są łzami radości. Twarz kobiety jest pełna bólu i smutku. W oczach widać jednak ulgę - to był kilkuletni koszmar - myśli zapewne - dobrze, że się skończył.             
                                     
    Wróg numer jeden / Zero Dark Thirty (2012) trailer
     
    Główną rolę w filmie gra rewelacyjna Jessica Chastain.
    « Ostatnia zmiana: Maj 11, 2013, 01:41:49 pm wysłana przez edu »