Maj 23, 2017, 06:42:59 pm

Autor Wątek: Niesamowite zbiegi okoliczności  (Przeczytany 792 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline krystofer92

  • New
  • Wiadomości: 3
  • Liked: 0
Niesamowite zbiegi okoliczności
« dnia: Styczeń 29, 2013, 06:05:34 pm »
Intenciones by The Islanders on Grooveshark
Zabójcze taxi

Kierowca motoroweru został potrącony przez auto w 1975 roku. Zginął na miejscu. Rok później, jego brat zginął w dokładnie tych samych okolicznościach – potrąciła go ta sama taksówka, prowadzona przez tego samego kierowcę, w dodatku wioząca pasażera, który jechał nią także w 1975 roku!

Tajemniczy mnich

Austriacki XIX wieczny malarz Joseph Aigner, wielokrotnie próbował odebrać sobie życie. Po raz pierwszy usiłował powiesić się w wieku 18 lat. Uratował go jednak pewien mnich. Cztery lata później, ten sam mnich udaremnił drugą próbę. Aigner prawie wypełnił swoje plany jako 30-latek, kiedy to miał zostać ścięty na szubienicy za działalność polityczną. Ale znowu po interwencji tajemniczego mnicha, został ułaskawiony. Malarz dopiął swego dopiero jako 68-letni starzec, zastrzelił się, a jego pogrzeb przeprowadził nie kto inny jak ten sam mnich, którego imienia nigdy nie zdążył poznać.

Anioł stróż z Detroit

Joseph Figlock dwa razy uratował życie dziecka, które dwa razy wpadło przez to samo okno. Anioł stróż nie musi więc zawsze przywdziewać szat mnicha.

Drzewo odwetu

Henry Ziegland zerwał ze swoją narzeczoną w 1883 roku. Dziewczyna nie poradziła sobie z tą stratą i wkrótce popełniła samobójstwo. Z tą tragedią nie mógł sobie z kolei poradzić jej brat, który postanowił zemścić się na niedoszłym szwagrze. Postrzelił go, po czym sam popełnił samobójstwo. Okazało się jednak, że Ziegland przeżył – kula tylko go drasnęła i utkwiła w drzewie nieopodal. Gdy wiele lat później Henry postanowił ściąć owo drzewo (czyżby targały nim wyrzuty sumienia?), okazało się, że ogromną roślinę łatwiej będzie wysadzić w powietrze niż pokonać toporem. Tyle tylko, że w wyniku eksplozji wciąż tkwiąca w pniu kula, trafiła Henry’ego w głowę, zabijając go na miejscu. Czyżby rodzeństwo mściło się z zaświatów?

Królewski zbieg okoliczności

Król Umberto I swojego „sobowtóra” poznał w restauracji, której sobowtór ów był on właścicielem. Obaj panowie byli nie tylko niezwykle do siebie podobni, ale też urodzili się tego samego dnia, w tym samym mieście, ich żony miały na imię Małgorzata, a restaurację otwarto w dniu koronacji Umberto. Gdy 29 lipca 1900 roku, król został poinformowany, że jego „sobowtór” zmarł postrzelony, chwilę później sam zginął od kuli.

Pechowy dzień Ludwika XVI

Król Francji już jako mały chłopiec został ostrzeżony przez astrologa, aby 21 dnia każdego miesiąca nadzwyczaj mocno uważał na siebie. Malca tak to wystraszyło, że nawet jako dojrzały mężczyzna, pamiętał, żeby tego dnia nie prowadzić żadnych ważnych rozmów i specjalnie się nie udzielać publicznie. Nie udało mu się jednak uciec przeznaczeniu. 21 lipca 1791 roku został aresztowany, a dokładnie dwa miesiące później stracony na gilotynie.

Mark Twain i jego kometa

Pisarz urodził się w 1835 roku w dniu, kiedy ukazała się również kometa Halley’a. Zmarł w 1910 roku, gdy kometa powróciła, twierdził zresztą wcześniej, że jeśli tylko się znowu pojawi, na pewno zabierze go ze sobą.

http://24.media.tumblr.com/tumblr_m07psxcnO81qdkew5o1_500.gif
Zaginiona książka

Amerykańska pisarka Anne Parrish natrafiła na swoją ulubioną lekturę  z czasów młodości w jednej z księgarni w Paryżu. Jak wielkie było jej zdziwienie, gdy na wewnętrznej okładce znalazła inskrypcję z własnym nazwiskiem. Znaleziony egzemplarz okazał się być jej ulubioną książką z dzieciństwa.

Bliźniaki giną razem

W 2002 roku 17-letni bracia zginęli w odstępach kilku godzin w dwóch różnych wypadkach, ale w tym samym miejscu jednej z dróg w północnej Finlandii. Droga ta była wyjątkowo rzadko uczęszczana, a wypadki zdarzają się tam sporadycznie.

Małżeństwa również odchodzą razem

Jakie musiało być zdziwienie paryskich policjantów, którzy sprawdzając tożsamość ofiary wypadku – mężczyzny i kobiety, odkryli, że para ta była niegdyś małżeństwem. Nie mieli jednak ze sobą od lat kontaktu, nieszczęśliwy wypadek musiał być więc niesamowitym zbiegiem okoliczności.

http://25.media.tumblr.com/bfcb6c379eac9cd90513a59808406cce/tumblr_mew7evzomy1rrnl8ho1_500.gif
Przeklęte auto Jamesa Deana

Wielki aktor i bożyszcze tłumów zginął w 1955 roku, prowadząc swoje ukochane porsche.  Wielu twierdzi, że nad autem tym wisiała klątwa. Trudno się z tym nie zgodzić, gdy prześledzi się jego dalsze losy. Już krótko po wypadku, kiedy odstawiano wrak, wypadł z niego silnik łamiąc nogi mechanika. Silnik ten zakupił potem do swojego auta wyścigowego pewien lekarz, który zginął podczas wyścigu. Mało tego! Podczas tych samych zawodów zabił się także inny kierowca, który w swoim samochodzie miał z kolei zamontowany wał, pochodzący z auta Deana. Garaż, w którym przechowywano i naprawiano nieszczęsne porsche, spłoną. Auto udało się naprawić i wystawiano go nawet w Sacramento, gdzie zsunął się z podestu łamiąc biodro oglądającego go właśnie nastolatka. Pechowe porsche dokonało swego żywota cztery lata po śmierci Deana. Choć ciężko w to uwierzyć, spadając z podestu, rozpadło się na 11 części.

http://www.businessinsider.com/image/50d218a269bedd3a3300001e/tumblr_mda3zntk7c1qk4ealo1_500.gif
Pociąg przypadku

W 1920 roku przez Peru przemierzał pociąg, którym podróżowało tylko trzech mężczyzn. Jeden z nich nosił nazwisko Bingham, drugi Powell. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że trzeci mężczyzna miał papierach wpisane nazwisko podwójne. Bingham-Powell…

Mordercza błyskawica

W 1899 r. mężczyzna został zabity przez piorun, gdy stał na podwórku przed swoim domem w Taranto, we Włoszech. Trzydzieści lat później, jego syn zginął w tym samym miejscu, również trafiony przez piorun. Podobna śmierć w tym samym miejscu spotkała także w 1949 roku Rolla Primarda, wnuka pierwszej ofiary.

Reinkarnacja niedoszłego topielca

Albo w miejscowości Dover mężczyzn o nazwisku Hugh Williams było tyle, ile u nas Janów Kowalskich, albo nieszczęsny Hugh przeżywał wiekami swój „Dzień świstaka”.
Po raz pierwszy mężczyzna noszący to imię i nazwisko uratował się z tonącego statku w 1660 roku. Kolejne cudowne przeżycia miały miejsce w  1767 roku (zginęło wtedy ponad 120 osób) w 1820 i 1940 roku. Co więcej, na łodzi z lat 40-tych podróżowało aż dwóch Hugh Williamsów. Nie muszę chyba dodawać, że przeżyli obaj.

Sposób na równowagę

W 1965 roku Roger Lausier usiłował dopłynąć do brzegu plaży w Salem, niestety przecenił swe siły i był bliski utonięcia. Uratowała go kobieta o nazwisku Alice Blaise. Dziewięć lat później, na tej samej plaży, wyciągnął z wody nieszczęśnika, ratując mu życie. Niedoszły topielec był mężem Alice.
« Ostatnia zmiana: Luty 25, 2013, 02:53:46 pm wysłana przez LI »