Styczeń 18, 2017, 11:04:54 am

Autor Wątek: Rawicz we wrześniu 1939 roku.  (Przeczytany 1831 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

wiesiek

  • Gość
Rawicz we wrześniu 1939 roku.
« dnia: Marzec 23, 2013, 05:20:16 pm »
  • Publish
  • Intenciones by The Islanders on Grooveshark
       – Wczesnym rankiem 1 września  obudził nas warkot lecących samolotów i wystrzały artylerii – wspominają pamiętający początek wojny mieszkańcy Rawicza. O miasto toczono zacięte i krwawe boje. Walczące strony dokonywały wypadów na terytorium wroga. Niemcy zdobyli Rawicz dopiero 5 września mimo, że granica państwa polskiego przebiegała niedaleko (między innymi w Załęczu). 

       Najazd Niemiec hitlerowskich na Polskę był początkiem najkrwawszej w dziejach wojny zwanej drugą światową. Dla Polaków, w tym także mieszkańców powiatu rawickiego był jednym z najtragiczniejszych okresów w historii.   
       – Trzydziestego pierwszego sierpnia wraz z trzema kolegami zostałem wytypowany do zgłoszenia się na posterunek policji w ratuszu – wspomina mieszkaniec Rawicza Tadeusz Myszkiewicz, pełniący wówczas w Rawiczu służbę ratowniczą. – Komendant wydał nam polecenie przeprowadzenia w mieście nocnego patrolu. Mieliśmy zwracać uwagę między innymi na zaciemnienia okien, na mieszkania Niemców oraz na przechodniów.
       W pobliżu dworca kolejowego, 1 września tuż przed godziną 3.00 patrol dostrzegł niemiecki samolot zwiadowczy. - Leciał tak nisko, że widzieliśmy głowę pilota – opowiada Tadeusz Myszkiewicz. – Od komendanta dworca dowiedzieliśmy się o przekroczeniu w pobliżu Szkaradowa granicy przez niemieckich dywersantów, którzy jednak dostali łupnia i zwiali.
        Gdy Tadeusz Myszkiewicz wrócił do domu zastał ojca przy odbiorniku radiowym. – W radiu nadawali właśnie mowę Hitlera – mówi. – Ojciec był przerażony wybuchem wojny. Powiedziałem mu: „Tato, pójdziemy do Berlina z kijami”. „Pójdziemy, ale w kolumnach jeńców. Oni w krótkim czasie nas zdeklasują” - odpowiedział ojciec. Tak się niestety stało. 

    Pierwsze strzały
       Odgłosy wojny dotarły do mieszkańców miasta i okolicznych wsi wczesnym rankiem. Z relacji naocznych świadków wynika, że słychać było lecące samoloty oraz wrogą artylerię ostrzeliwującą od strony Góry Śląskiej tory kolejowe w pobliżu Pakówki.
       1 września około godziny 2.00 niemieccy dywersanci zajęli folwark Warszewo. Podpalili tam stogi ze zbożem miejscowych rolników i usiłowali nacierać na Rawicz. Zostali jednak odparci. Do miasta zbliżało się też hitlerowskie wojsko z Załęcza. O godzinie 5.00 posuwało się szosą prowadzącą przez Masłowo. Także ono uległo polskim żołnierzom z I batalionu 8 kompanii pod dowództwem ppor. Juliana Bidowańca.   
       Stacjonująca w rejonie Rawicza 8 kompania dowodzona przez kpt. Stefana Otworowskiego na wieść o koncentracji większych sił niemieckich w okolicy Bojanowa wycofała się w pobliże Krobi. Wykorzystując to oddziały faszystowskie w godzinach południowych weszły do miasta od strony Masłowa. Były owacyjnie witane przez miejscowych Niemców stanowiących 10% rawickiej społeczności. Zostały powołane tymczasowe władze. Na ratuszu zatknięto flagę ze swastyką.

    Na terytorium wroga
       Panowanie Niemców nie trwało długo. 2 września miasto zostało wyzwolone przez III rawicki Batalion 55 Pułku Piechoty. Batalion został przewieziony autobusami z Krobi (gdzie stacjonował) do Sarnowy. Stąd rozpoczął natarcie na Rawicz.
       Na ulicach miasta żołnierze batalionu stoczyli zacięte walki (w tym także na rawickich plantach), w których zginął 1 podoficer i 2 szeregowców. 16 żołnierzy polskich zostało rannych – dowódca 8 kompanii kpt. Stefan Otworowski otrzymał postrzał w twarz z fuzji myśliwskiej.
       Hitlerowcy zostali wyparci poza granicę państwa polskiego. Faszystowską flagę zdjęli z rawickiego ratusza harcerze. Przedstawiciele władz ustanowionych przez Niemców zostali aresztowani i osadzeni w areszcie garnizonowym. 
       Po południu Oddział Wydzielony „Rawicz” wzmocniony dywizjonem samochodów pancernych z Poznania przekroczył granicę polsko-niemiecką. Zajął Załęcze i skierował się na Wąsosz. Natarcie zostało jednak wstrzymane. Żołnierze otrzymali bowiem rozkaz przemieszczenia się w okolice Śremu (w rejon koncentracji 14 Dywizji Piechoty, w skład której batalion wchodził).   
       III rawicki Batalion 55 Pułku Piechoty wziął jeszcze udział w bitwie nad Bzurą, a następnie w walkach w Puszczy Kampinoskiej. Tam wykrwawił się tracąc 40% swego stanu, a jego dowódca ppłk Roman Jabłoński, ciężko ranny zmarł w szpitalu polowym w Giżycach.
       
    Początki okupacji
       Powiat rawicki został ponownie zajęty przez hitlerowców 5 września. Władzę przejęli Niemcy przybyli tu z Wrocławia, Turyngii, Saksonii i Bawarii.
       Sprawowanie władzy rozpoczęło się od ostrych represji wobec ludności polskiej. Dokonywano licznych aresztowań i rozstrzeliwań (miedzy innymi działaczy społecznych oraz politycznych). W Bojanowie na przykład rozstrzelano wszystkich członków Ochotniczej Straży Obywatelskiej.
       W miastach i we wsiach włodarze faszystowscy nakazali zmienić i zniemczyć nazwy ulic, sklepów oraz instytucji. Polakom konfiskowano auta, rowery, odbiorniki radiowe i aparaty fotograficzne. Naoczni świadkowie wspominają, iż trzeba się było kłaniać zarówno Niemcom jak i volksdeutschom, którzy wyróżniali się tym, że nosili żółte opaski ze swastyką. Nie wolno było Polakom nawet chodzić do kościoła (poza niedzielą w godz. od 9.00 do 11.00). Ciekawostkę stanowi fakt pojawienia się na ławkach ustawionych na rawickich plantach napisów „Tylko dla Niemców”. 
       W październiku 1939 roku doszło do pierwszych egzekucji na ludności polskiej i żydowskiej. W lesie nieopodal wsi Podborowo rozstrzelano siedemnastu Polaków. Kolejnych siedmiu w pierwszych dniach listopada W polską rocznicę odzyskania niepodległości 11 listopada pozbawiono życia jedenastu Polaków. 
       Był to początek masowych mordów, które trwały przez cały okres okupacji. Najtragiczniejszy miał miejsce w 1942 roku kiedy to SS-mani rozstrzelali w lasku sarnowskim trzystu Żydów, pochowanych następnie w 36 grobach.
       Mimo prześladowań i prób zacierania śladów polskości w rawickiem miejscowa ludność na wszelkie sposoby starała się przetrwać i wierzyła w szczęśliwy koniec wojny i okupacji. Wiarę te podtrzymywał działający także i tutaj ruch oporu polegający głównie na rozlepianiu ulotek i rozwieszaniu plakatów o treści patriotycznej, a także uprawianiu sabotażu.    
       Rozpoczęta feralnym wrześniem 1939 roku okupacja hitlerowska odcisnęła na mieszkańcach powiatu rawickiego niezatarte piętno. Niewielu już pozostało w Rawiczu ludzi pamiętających tamte czasy. Ci, którzy żyją jeszcze i pamiętają chętnie aczkolwiek ze smutkiem opowiadają o latach wojny. Ich relacje oraz wspomnienia zachowane w formie pisemnej są lekcją historii i życia dla przyszłych pokoleń.
       
    Żródła:
    „Walczyli na terytorium wroga”  - Władysław Trawiński
    „Dzieje ziemi rawickiej” -  Stanisław Sobisiak   

    Wspomnienia z lat wojny i okupacji:

    „Pierwsze strzały w tej wojnie” –  fragment wspomnień prof. Tomasza Andrzejewskiego
       W 1939 roku mieszkałem w Zielonej Wsi. Wioska ta w tamtych czasach, leżała nad granicą polsko-niemiecką. W czwartek 31 sierpnia przyszedł do mnie pracownik miejscowej placówki granicznej pan Augustyniak i przekazał ustne polecenie: „dziś w nocy z 31 sierpnia na 1 września jest spodziewany napad Niemców na Polskę i dlatego nie powinien pan przebywać w tym czasie w Zielonej Wsi”.
       O zachodzie słońca wyjechałem na rowerze do Słupi Kapitulnej oddalonej o 5 kilometrów od Zielonej Wsi. Przyjechał tam również pan Józef Janiak, kierownik szkoły w Ugodzie i obaj zanocowaliśmy w szkole.
       Około godziny 6-tej obudził nas przelatujący nisko nad domami samolot. Wybiegliśmy przed szkołę, samolotu nie zobaczyliśmy, była gęsta mgła. Około 7-mej doleciały do Słupi pierwsze odgłosy wybuchów. To artyleria niemiecka z Góry strzelała na tory kolejowe pod Pakówką. Ostrzeliwanie trwało pół godziny. Były to już pierwsze oznaki, że wojnę Rzesza rozpoczęła.

    Fragment wspomnień Władysława Mariana Kazubskiego
       Zburzenie pomnika Nieznanego Żołnierza nastąpiło w maju 1940 roku. W miejsce pomnika postawiono ławki z napisem „Tylko dla Niemców”. Zdecydowaliśmy się coś z tym zrobić. Poszła w ruch drukarenka. Naklejaliśmy kartki z napisem – „teraz siedzą dupy wasze – a ławki tak są nasze”. Zatrzymano kilku Polaków i kazano im kartki pozdzierać.

    „W okupowanym Rawiczu. Epizody z życia” - fragmenty wspomnień Kazimierza Suchowiaka
       W tej części plant (gdzie stał zburzony przez hitlerowców pomnik Nieznanego Żołnierza – przyp. aut.) na ławkach widniały napisy „Tylko dla Niemców” i biada temu Polakowi, który odważyłby się tu chociaż przykucnąć.
       Przy tych ławkach często leżały większe niedopałki papierosów i namiętni palacze Polacy, którym przydział z „Rauchekarte” (karty na papierosy) nie wystarczał, nieraz takie „kipy” podnosili. Stary rawiczanin Byrtus, który szczycił się swym greckim pochodzeniem, też do tych zbieraczy należał, aby mieć czym napychać ulubioną fajkę.
       Pewnego razu na ławce siedziała para uprzywilejowanych wybrańców i kiedy Niemiec zauważył, że Byrtus podniósł niedopałek papierosa, wskazał mu leżący tuż przy nim niedopałek, mówiąc: Hier liegt noch ein Stummel” (tu leży jeszcze jeden niedopałek), na co dowcipny Polak odpowiedział: „tego nie mogę podnieść, gdyż tam jest wyraźnie napisane, że to jest tylko dla Niemców”. 

    „Okupantowi się nie kłaniałem” - fragmenty wspomnień Kazimierza Suchowiaka
       Na podstawie rozkazu wydanego przez wyższego dowódcę SS i policji w Poznaniu Koppego z dnia 13 listopada 1939 roku zaczęły się pojawiać na terenie Wielkopolski (Warthegau), w tym i w Rawiczu, rozporządzenia nakazujące Polakom kłanianie się Niemcom oraz schodzenie im z drogi. Rozporządzenia takie wydawały niemieckie władze administracyjne i partyjne.
       Treść rozporządzenia był następująca (fragment – przyp. aut.): "Z natychmiastowym wejściem w życie zastosuje się obowiązek ukłonu przez każdego Polaka i Polki w stosunku do każdego Niemca noszącego mundur. Ukłon oddany być musi przez Polaka przez zdjęcie nakrycia głowy i odpowiedniej postawy, u Polek przez ukłon. Każdy Polak zobowiązany jest przy ujrzeniu Niemca noszącego mundur ustąpić na chodniku. Obowiązek ukłonu przez Polaków podlega też w stosunku do wszystkich godeł Partii, Wojska i Rządu jako też samochodu służbowego oznaczonego chorągiewką służbową. Kto się temu zarządzeniu przeciwstawi, liczyć się musi z surową karą lub aresztowaniem".

       Późną jesienią 1939 roku przechadzając się z dwoma kolegami ulicą Kowalską (obecnie Ks. Kard. Wyszyńskiego) w stronę rynku w Rawiczu zauważyliśmy idącego w naszym kierunku policjanta, któremu postanowiliśmy się nie ukłonić i chyłkiem przeszliśmy obok niego, licząc, że nas nie zatrzyma. W tym momencie usłyszeliśmy groźny krzyk „Stój! Dlaczego nie oddaliście ukłonu?” Próbowaliśmy się tłumaczyć, iż zajęci rozmową nie zauważyliśmy go na naszej drodze. Policjant okazał się wyjątkowo wyrozumiały, pogroził nam palcem, wyciągnął mandatariusz i wlepił nam po dwie marki grzywny każdemu, pouczając, że w wyniku powtórzenia się przewinienia zostaniemy aresztowani.
       Żeby uniknąć konieczności kłaniania się umundurowanym Niemcom, chodziliśmy zazwyczaj z odkrytą głową. Jednak jesienną i zimową porą trzeba było nosić czapki dla ochrony swego zdrowia.

    Opracowano na podstawie Raviciana – Zeszyt XVI-1999 r. (wydawanego przez Towarzystwo Przyjaciół Rawicza).
    « Ostatnia zmiana: Marzec 23, 2013, 05:30:05 pm wysłana przez Edu »