Październik 17, 2017, 06:18:01 am


Autor Wątek: OSTATNIE DNI POMPEJÓW. CZĘŚĆ PIERWSZA.  (Przeczytany 811 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

wiesiek

  • Gość
OSTATNIE DNI POMPEJÓW. CZĘŚĆ PIERWSZA.
« dnia: Styczeń 19, 2013, 07:56:22 pm »
  • Publish
  • Intenciones by The Islanders on Grooveshark
    "Tysiąc osiemset dziewięćdziesiąt dwa lata temu, w ciągu kilku katastrofalnych godzin, Wezuwiusz pochłonął Pompeje i Herkulanum i pogrzebał je głęboko w ziemi." Tymi słowy wybitny angielski historyk i badacz antyku Michael Grant rozpoczął swoją książkę poświęconą "miastom Wezuwiusza". Ich rozwój został gwałtownie przerwany przez wybuch wygasłego dziś wulkanu, u stóp którego leżały. Odkryte i odkopane po wielu latach są współcześnie rajem dla archeologów, źródłem wiedzy o życiu oraz obyczajach mieszkających tam niegdyś ludzi.

    Kampania to "niezwykłej urody kraina" położona w zachodniej Italii, nad Morzem Tyrreńskim. Dla starożytnego Rzymu była ona pierwszym dogodnym dostępem do Morza Śródziemnego i co za tym idzie zalążkiem jego potęgi. Była też spichlerzem Półwyspu Apenińskiego za sprawą urodzajnych i wyjątkowo płodnych ziem znajdujących się na jej obszarze. Z tego też względu należała do gęściej zaludnionych krain. Wiejskie osady i miasta rosły tu jak grzyby po deszczu. Misenum, Stabie, Herkulanum, Neapol i szczególnie nas interesujące Pompeje są tego przykładami.

    Wezuwiusz. W najatrakcyjniejszej części Kampanii, Zatoce Neapolitańskiej wznosi się Wezuwiusz. Góra ta należy do łańcucha  wulkanów - czynnych, drzemiących lub pozornie wygasłych - ciągnącego się od południowej Toskanii aż po Sycylię i znajdujące się obok niej Wyspy Liparyjskie zwane w starożytności Eolskimi. O Wezuwiuszu pisał rzymski historyk i geograf Strabon (I wiek n.e.). Wergiliusz wspominał wspaniałe gaje oliwne i winnice porastające zbocza góry. Zachowało się też malowidło (z domu stulecia w Pompejach) przedstawiające wulkan. 

    http://s3.postimg.org/dbl7o4tlb/wezuwiusz_pompeje.jpg

    Pompeje i Wezuwiusz.

    Przed katastrofą.
    W roku 62 n.e. w wielu kampańskich miastach zatrzęsła się ziemia. O zniszczeniach donoszono z Nucerii. W Neapolu zawaliło się kilka budynków. Najbardziej ucierpiało Herkulanum. Również w Pompejach sytuacja była poważna. Owo trzęsienie ziemi stanowiło pierwszą próbę przebicia się na zewnątrz płynnej materii ze środka Wezuwiusza. Siedemnaście lat później, 24 sierpnia 79 roku, kolejna próba się powiodła.
    Od kilku dni w Pompejach toczyły się obchody święta ku czci Augusta. Dzień wcześniej, 23 sierpnia obchodzono tzw. Volcanatia, czyli święto Wulkana. 24 sierpnia odprawiano coroczny rytuał, który miał zapewnić swobodne wyjście mieszkańcom świata podziemi. W mieście odczuwano wstrząsy o niewielkiej wszakże sile. Powysychały wszystkie źródła wody w okolicy. Wtedy nastąpił wybuch.

    Chmura wulkanicznego pyłu. 
    Pliniusz Młodszy przebywający w tym czasie w domu swojego wuja Pliniusza Starszego (rzymskiego historyka, przyrodnika i encyklopedysty oraz dowódcy rzymskiej floty wojennej zakotwiczonej w porcie w Misenum) widział erupcję wulkanu z oddali (Misenum leżało na półwyspie okalającym Zatokę Neapolitańską od strony północno-zachodniej). Swoje wrażenia opisał w liście do znanego historiografa Tacyta.

    Fragmenty relacji Pliniusza Młodszego: "W dniu 24 sierpnia około godziny siódmej moja matka zawiadamia go ("wuja" przyp. autora), że nadchodzi chmura niezwykłej wielkości i o dziwnym wyglądzie. Wuj przed chwilą zażył kąpieli słonecznej, zaraz potem zimnej i pożywiwszy się nieco, spoczywał na łożu, zajmując się pracą naukową. Na tę wiadomość, żąda obuwia, idzie w tę stronę, skąd można najlepiej oglądać zadziwiające zjawisko. Istotnie zaczynała wysoko wznosić się chmura. Miała wygląd i kształt drzewa i na oko sprawiała wrażenie wielkiej pinii. (...) Przypuszczam, że wypchnął ją w górę słup powietrza, które pierwsze buchnęło z wnętrza góry. (...) Wuj uznając to zjawisko za istotnie dużej miary i warte bliższego poznania - był przecież uczonym - nakazuje sposobić do drogi statek liburnijski i pyta mnie czy nie chciałbym jechać z nim. Odpowiedziałem, że wolę pozostać przy swojej pracy, a wtedy przypadkiem on mi ją powierzył. Więc już wychodził z domu. W ostatniej chwili otrzymuje list Rektyny, żony Kaska, przerażonej grożącym niebezpieczeństwem (jej willa była niżej położona i Rektyna mogła uciec tylko na statku). Prosiła, by ją ratował w wielkim niebezpieczeństwie. Wuj zmienia zamiar. I to co podjął z miłości do wiedzy skończył heroicznym poświęceniem dla ludzi."

    Wuj Pliniusza Młodszego nie dotarł do Rektyny. Będąc na pełnym morzu kazał płynąć do Stabiów. W dalszym ciągu swego listu Pliniusz wyjaśnia motywy decyzji Wuja: "Już popiół padał na statki. W miarę jak się zbliżały do miejsca katastrofy, popiół stawał się coraz gorętszy i coraz gęstszy. Teraz już spadały skałki pumeksowe oraz kamienie czarne i dookoła opalone, a nawet popękane wskutek nadmiernego żaru. Nagle otworzyła się mielizna, a brzegi stały się niedostępne wskutek obsunięcia się góry. Zawahał się chwilę: czy zawrócić? Następnie rzekł do swojego sternika, który mu to doradzał: Los sprzyja odważnym. Jedź do Pomponiana. Był on w Stabiach po drugiej stronie zatoki (...). To miejsce jeszcze nie było narażone na bezpośrednie niebezpieczeństwo ale już widoczne. (...)" 

    Pliniusz Starszy ze Stabiów nie wrócił. Zmarł w domu przyjaciela, któremu śpieszył z pomocą. Tymczasem w Pompejach rozgrywał się dramat ludzi walczących z żywiołem.     

    KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ.                             
     
    Niezwykły Świat - Włochy - Pompeje
    « Ostatnia zmiana: Maj 10, 2013, 02:33:50 pm wysłana przez Edu »