Styczeń 19, 2017, 05:59:22 pm


Autor Wątek: Generał Sikorski. Relacje prasowe, biografia, układ z ZSRR, zdjęcia.  (Przeczytany 776 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

wiesiek

  • Gość
Intenciones by The Islanders on Grooveshark
Polska prasa niepodległościowa o aktywności politycznej i wojskowej generała Sikorskiego
 
NOWY OKRĘT PODWODNY R.P.
Chrzest Sokoła, dziedzica tradycji Orła

Wczoraj, w niedzielę o 11 rano, Naczelny Wódz, gen. Władysław Sikorski, w obecności admirała Sir K. Hortona, szefa brytyjskich łodzi podwodnych, oraz kontradmirała Swirskiego, dokonał chrztu nowego polskiego okrętu wojennego.
Nowy okręt podwodny Rzeczpospolitej nosi nazwę Sokół. Uroczystość odbyła się w jednej ze stoczni angielskich na krótko przed odpłynięciem okrętu.
Na pomoście obok okrętu ustawiła się załoga z dowódcą i oficerami. Chrzestną matką O.R.P. Sokół była Lady Craven. Lady Craven powiedziała: I name this ship Sokół i rozbiła tradycyjną butelkę szampana o burtę okrętu. Następnie przy dźwiękach hymnu narodowego podniesiono na okręcie banderę. Bandera pochodzi z O.R.P. Wilk gdyż część załogi Sokół przeniesiona została z okrętu podwodnego Wilk.
Następnie gen. Sikorski zwrócił się do marynarzy i zgromadzonych oficerów brytyjskich i polskich mówiąc:
„Jestem głęboko wzruszony, że dzięki zaproszeniu przez wielkiego pioniera przemysłu p. Cravena mogę dziś uczestniczyć w tej uroczystości.
Korzystam z tej okazji aby oddać hołd bohaterskiej załodze okrętu podwodnego Orzeł, który spełnił swój obowiązek wobec Polski. Dzięki czynom orła zdobyliśmy szacunek i zaufanie admiralicji brytyjskiej. Orzeł jest obecnie zastąpiony przez nowy okręt podwodny. Tradycja jest zawsze podstawą każdego wojska i każdej marynarki. Z tradycji powstała potęga marynarki brytyjskiej. Dzieje naszego orła i jego bohaterska działalność będą nowym świadectwem sławnej tradycji morskiej Rzeczpospolitej.
W roku 1939 dwa okręty podwodne Orzeł i wilk opuściły Bałtyk w wyjątkowo trudnych okolicznościach. Ten wspaniały czyn uznany był w pełni przez admirała Sir K. Hortona, który stwierdził osobiście, że przysporzył on chwały marynarce wojennej. Obecnie nowy okręt podwodny Sokół będzie współzawodniczył z Wilkiem w walce o wspólne  zwycięstwo.
Marynarze! Daliście czynem swym dowód, że Polska jest dzielnym narodem morskim. Nie miałem co do tego wątpliwości gdy, w roku 1923 jako premier rządu polskiego, zakładałem kamień węgielny naszego portu w Gdyni i w roku 1924, gdy, jako minister spraw wojskowych, przeprowadziłem w sejmie ustawę, według której Polska miała mieć 12 okrętów podwodnych. Obecnie jestem  przekonany, że praca marynarki wojennej i handlowej dowiodła już dostatecznie, jak życiowe były i konieczne nasze żądania dostępu do morza.
Jest to zrządzeniem Opatrzności, że walczymy u boku W. Brytanii. Jest to szkoła twarda i surowa, ale jakże wiele dająca doświadczenia na morzu. Walcząc ramię przy ramieniu na lądzie, na morzu i w powietrzu uczynimy związek W. Brytanii i Polski coraz ściślejszym i coraz mocniejszym.
Nasze narody nabierają do siebie zaufania i szacunku w tej walce wspólnej o wolność. Jest to dostateczną gwarancją zwycięstwa, które będzie uwiecznione bardziej sprawiedliwym i bardziej szlachetnym traktatem pokojowym od tego, który był podpisany 22 lata temu.
 Biorąc przykład z Wilka, który dał wam część swej walecznej załogi oraz swoją banderę, będziecie dalej prowadzili walkę zwycięsko i o wzmocnienie naszego sojuszu z Imperium Brytyjskim.”
Wódz naczelny zakończył wezwaniem do marynarzy o wzniesienie okrzyku na ciao potężnej marynarki wojennej Jego Królewskiej Mości.
Po przemówieniu i po podniesieniu bandery, p. generał zwiedził okręt. Do służby stanęła pierwsza wachta. Odczytano telegram od pierwszego lorda admiralicji, bardzo serdecznie życzący powodzenia dzielnemu dowódcy i marynarzom O.R.P. Sokół.
Na zebraniu w biurach stoczni gorące i serdeczne  przemówienie wygłosił pod adresem polskich marynarzy admirał Sir K. Horton, po nim zaś Sir Charles Craven wyraził przekonanie, że nowy okręt, będący najnowszym dziełem techniki, będzie jak najlepiej służył marynarce polskiej.

         Dziennik Polski nr 162
         Londyn, 20 stycznia 1941 r.


„Ja nie frymarczę ziemią polską”
Gen. Sikorski o stosunkach polsko-sowieckich
NOWE ZAPEWNIENIE STALINA, IŻ PRAGNIE BY POLSKA BYŁA WIELKA I NIEPODLEGŁA

WASZYNGTON, 27 (PAT) – Gen. Sikorski przemawiał w niedzielę 20 grudnia na zebraniu masowym robotników  w Detroit. Zgromadzenie oklaskiwało z wielkim entuzjazmem następujące, zasadnicze wypowiedzi gen. Sikorskiego, dotyczące stosunków polsko-sowieckich:
„Niektórzy moi krzykliwi rodacy starają się was przekonać, jakobym zapomniał o wschodnich granicach Polski. Pragnę przypomnieć, że ja walczyłem o całość tych ziem, jako obrońca Lwowa, jako dowódca grupy operacyjnej Armii Polskiej, jako dowódca 5-tej, a potem 3-ej armii. Uzyskałem międzynarodowe uznanie wschodnich granic Polski w roku 1923. stworzyłem Korpus Ochrony Pogranicza. Ja nie frymarczę ziemią polską, broniłem jej i będę jej bronił. Jestem reprezentantem tej Polski, która weszła w wojnę w 1939 roku w pełnej integralności swych terytoriów i mam nadzieję, że po zwycięstwie Polska będzie większa i silniejsza. W geopolitycznej sytuacji Polski, każdy rząd, mający poczucie odpowiedzialności, powinien prowadzić politykę, któraby, jeżeli możliwe, chroniła Polskę przed walką na dwóch frontach. Jako realista uważam, że Polska powinna dążyć do porozumienia ze wschodnim sąsiadem. Między nami a Niemcami zaś istnieje przepaść nie do przebycia.
Przed rokiem powiedział mi Stalin na Kremlu, że pragnie, by polska była wielka i niepodległa. Potwierdził mi to w depeszy, którą otrzymałem tutaj przed paru dniami. Stąd też podstawa do porozumienia istnieje i moje dążenia w tej dziedzinie pozostają niezmienione”.
Zebrani oklaskami przyjęli słowa generała Sikorskiego, który po opisaniu wysiłku zbrojnego Polski i niezłomnego ducha w kraju, wyraził swe uznanie dla robotników amerykańskich polskiego pochodzenia, pracujących w arsenałach w Detroit.
LONDYN, 27 (PAT) – Dnia 19 grudnia br. Generał Sikorski przyjął w Detroit delegację reprezentującą pół miliona robotników fabryk samochodowych zrzeszonych w Congress Industrial Organizations stanu Michigan, która pod przewodnictwem Tracy Dolla, Leona Krzyckiego i Wincentego Klaina złożyła hołd Polsce Walczącej i wyraziła pełne zaufanie, oraz entuzjastyczne poparcie dla generała Sikorskiego, jako przywódcy narodu polskiego i dla polityki rządu polskiego. Delegaci wręczyli generałowi Sikorskiemu specjalny adres pamiątkowy zaopatrzony w podpisy przywódców CIO i związków robotniczych, zapewniający naród polski, iż:
„robotnicy amerykańscy w Detroit, w tym arsenie demokracji, uczynią wszystko, co w ich mocy, aby przyśpieszyć zwycięstwo i uwolnienie Polski, oraz, by doprowadzić do bezwarunkowego, przykładnego ukarania barbarzyńców niemieckich. Nazwisko Pańskie, związane jest z historycznym aktem przyjaźni i wzajemnej pomocy zawartym z ZSRR. Pragniemy wyrazić szacunek i uznanie dla zmiany, jaka zaszła w stosunkach polsko-sowieckich.”
Generał Sikorski wręczył p. Krzyckiemu pisemne oświadczenie, podkreślając, że:
„w tej wojnie robotnicy odgrywają czołową rolę, a narody cierpią jako całość. – Zwycięstwo musi więc przynieść rozwiązanie nie tylko w dziedzinie bezpieczeństwa międzynarodowego, ale także w dziedzinie bezpieczeństwa społecznego. – Bezpieczeństwo międzynarodowe osiągnięte będzie drogą urzeczywistnienia demokratycznych zasad federacyjnych, oraz przez utworzenie prawa międzynarodowego, wyposażonego w silną egzekutywę. Bezpieczeństwo społeczne zaś osiągnie się przez urzeczywistnienie zasad: praca dla wszystkich, dostateczne płace, równe prawa. Żaden system międzynarodowej współpracy nie może zagwarantować pokoju, jeśli panuje nędza, jaskrawe różnice społeczne, prześladowania”.

Powitanie Naczelnego Wodza w Chicago

WASZYNGTON, 27 (PAT) – We czwartek gen. Sikorski przybył w towarzystwie ambasadora Ciechanowskiego  do Chicago, gdzie na dworcu zgotowano Mu niezwykle serdeczne przyjęcie.
Dwóch Polaków, członków Rady miejskiej w Chicago, wręczyło generałowi Sikorskiemu w imieniu burmistrza symboliczny złoty klucz miasta.
Na peronie, amerykańska kompania honorowa z 16 trębaczy powitała Naczelnego Wodza dźwiękiem fanfar.
Na dworcu obecni byli przedstawiciele organizacji polskich; przeszło tysiąc osób z kwiatami, transparentami itd. Generał Sikorski po odjeździe z dworca, dokonał w otoczeniu licznych przedstawicieli, objazdu wszystkich miejscowości w otoczeniu Chicago, w których znajdują się skupiska polskie. Domy organizacji polskich były wszędzie udekorowane kwiatami. Naczelnego wodza witano chlebem i solą. Po zakończeniu objazdu, generał Sikorski udał się na przyjęcie, wydane przez konsula generalnego R.P. W przyjęciu wzięli udział prezesi rady „Polonii Amerykańskiej”, Związku Narodowego Polskiego, Polskiego Związku Katolickiego, Związku kobiet, Macierzy polskiej, Syndykatu dziennikarzy, itp.
W piątek gen. Sikorski przyjął delegację robotników polskich zorganizowanych w „Congress Industrial Workers” oraz „American Federation of Labour”, na czele których stoi socjalista polski Leon Krzycki.

DEPESZA gen. Sikorskiego do Stalina

WASZYNGTON, 27 (PAT) – Generał Sikorski wystosował z Waszyngtonu depeszę gratulacyjną do Stalina z okazji urodzin:
„Proszę Pana o przyjęcie moich najlepszych życzeń w dniu urodzin. Niechaj szybkie, zupełne zwycięstwo nad wspólnym wrogiem, oraz braterstwo broni, utorują drogę dla twórczej współpracy naszych dwóch krajów dla sprawy słusznego i trwałego pokoju, zabezpieczającego obu naszym narodom pełny rozwój wolności i postępu.”

ZAGADNIENIA POKOJU
w oświetleniu publicysty amerykańskiego

NOWY JORK, 27 (PAT) – „New York World Telegram” zamieszcza artykuł znanego publicysty Raymonda Clappera, w którym autor omawiając zagadnienia pokoju pisze:
„Generał Sikorski liczy na wstępne porozumienia z szefami rządów Narodów Zjednoczonych. Niektórzy wysunęli propozycje aby oprzeć się na geograficznych granicach, wykreślonych przez Traktat Wersalski, biorąc je jako punkt wyjścia na czas zawieszenia broni, lub okres warunkowego pokoju, a dopiero później granice dostosować, gdyby takie zmiany okazały się zalecenia godne. W teorii propozycja ta wygląda nęcąco, w praktyce wysuwane są pewne obiekcje, które mogą być nie do przezwyciężenia. Np. gdyby Polska odbudowana została na zasadach wersalskich, sprawa korytarza powstałaby na nowo, tym bardziej, że Niemcy wywieźli stamtąd wszystkich Polaków. Taki układ zawsze uważany był za źródło przyszłych niepokojów, czyż więc trzeba na nowo powracać do takiego rozwiązania? Oto właśnie pytanie, jakie musi być teraz opracowane. Im więcej takich spraw może być uregulowanych przed końcem wojny, nawet na zasadzie tymczasowych, tym łatwiej będzie można przejść z wojny w chaos pokoju.”

Problemy powojenne tematem konferencji Sikorski-Wallace

WASZYNGTON, 27 (PAT) – Generał Sikorski odbył w obecności ambasadora R.P. Ciechanowskiego długą konferencję z wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych Wallacem, omawiając szczegółowo najpilniejsze sprawy organizacji powojennej. 

Rozmowy polsko-amerykańskie

W mijającym nas roku 1942, akcji wojennej dotrzymuje coraz więcej kroku inna akcja: przygotowanie pokoju. Jeszcze przed rokiem mało o mim mówiono, gdy dzisiaj wyszło już z rozważań, wchodząc do realnych przygotowań i programów, nawet do paktów. Wojna weszła bowiem w okres, w którym finisz może być błyskawiczny, a pokój nastać z dnia na dzień.
Równoległość i znaczenie tych dwóch akcji znajduje swój szczególny wyraz w obecnym pobycie premiera generała Sikorskiego w Ameryce. Druga w tym roku wizyta amerykańska szefa Rządu Polskiego przypada w momencie zwrotnym: w początku tej fazy wojennej, którą charakteryzować będzie dyktando sojuszników i desperacka defensywa Hitlera. Wyjazd więc generała Sikorskiego związany jest z zarysowanymi wyraźnie możliwościami szybkiego zakończenia wojny. Poza tym jednak szczególnie ściśle łączy się ze stosunkami w okupowanej Europie, zwłaszcza w Polsce, w której barbarzyństwo niemieckie przybrało rozmiary katastrofy sięgającej głęboko w okres powojenny.
Dotychczasowe oświadczenia i komentarze pozwalają już na wyraźne ustalenie celów wizyty premiera Polski i tematu przeprowadzanych rozmów.
Przede wszystkim chodzi o przyśpieszenie wysiłku wojennego, a więc i zwycięstwa. Czynnikiem przyśpieszenia jest groźne położenie krajów okupowanych z Polską na czele, o czym właśnie Rząd Polski przedstawić mógł wyczerpujące materiały. To przede wszystkim Rząd Polski podjął tę sprawę na gruncie międzynarodowym; osobiście zaś poruszenie jej także w Ameryce stanowi praktyczną konsekwencję tezy polskiej – tylko Rządu Polskiego! – że nie wystarcza protestować. Nie wystarcza, jeśli pokój wygrać mają również najbardziej pokrzywdzone narody europejskie, a nie – Niemcy. Niewątpliwie bowiem obecne nasilenie prześladowań Polaków i Żydów nie wynika z jakiegoś obłędu niemieckiego, a z planu asekuracyjnego na daleką przyszłość (wyniszczenie sąsiednich narodów).
Dalszym tematem rozmów polsko-amerykańskich są sprawy związane z powojenną odbudową Polski, na co wskazuje konferencja premiera z Lehmanem, kierownikiem tych prac. Wreszcie – jak stwierdziła agencja Reutera – chodzi również o „przyszłe operacje strategiczne na terenie Europy”. Można więc przypuszczać, że rozważane tu było wykorzystanie armii  polskiej Środkowego Wschodu w związku z perspektywami, jakie otworzyły wydarzenia afrykańskie, z prawdopodobnym przerzuceniem punktu ciężkości wojny na południe Europy.
Cóż miał za sobą szef rządu polskiego, w tak ważnym okresie lądując w Ameryce?
Ma za sobą wkład i wysiłek wojenny Polski, w Kraju i na obczyźnie, nieproporcjonalnie wielki. Ma więc prawo i obowiązek domagać się przyśpieszenia wojny, bo mówiąc w imieniu Polski, w imieniu Europy mówi. Premier Polski występując też w Waszyngtonie jako rzecznik rządów sojuszniczych ma za sobą nie tylko pierwszy opór stawiony Niemcom przez Polskę, nie tylko romantyzm nieustającej ofiarności w tej walce wykazanej. Ma za sobą także – realizm polityczny. A to właśnie za Oceanem bardzo się liczy.
U schyłku tamtego roku premier Polski udał się do Rosji, u schyłku 1942 odwiedził Amerykę. Wydaje się, że jest pewien związek w tych podróżach. Rozmawiając w Stanach o sprawach pokoju – pokoju również nad Wisłą premier generał Sikorski ma za sobą dwa układy polsko-sowieckie, a więc dobrą wolę w szukaniu porozumienia z Rosją pomimo ciężaru przeszłości, w ułatwieniu wspólnego, tak koniecznego frontu antyniemieckiego. Nie mając za sobą żadnej rezygnacji, ma także – i to jest najważniejsze – stanowczą wolę Polski, wyrażoną w jej celach wojennych, ogłoszonych właśnie teraz przez Radę Narodową, a streszczających się nawet w postulacie odbudowy Polski powiększonej na Zachodzie i północy, a opartej na wschodzie o przedwojenne granice z Rosją.
Już na gruncie Amerykańskim oświadczył premier generał Sikorski: „odbudowa Polski może być tylko całkowita”. Słowa te padły w państwie, którego prezydent w orędziu swym z 31 stycznia br. Odbudowanie silnej Polski uznał za jeden z celów wojny, w państwie, którego politykę cechowało zawsze zrozumienie żywotnych zagadnień Polski.  Nie tylko utrzymać ale i wzmocnić tę postawę właśnie w rozwijającej się już kampanii przygotowywania pokoju – to, zadanie, którzoobecnych polsko-amerykańskich rozmów czyni fakt największej doniosłości, a które większej niż kiedykolwiek wymaga od nas aktywności i czujności.

t. p.
   
   Gazeta Polska, Jerozolima 28 grudnia 1942 r.
   Dziennik informacyjny Polaków na Bliskim Wschodzie


GENERAŁ SIKORSKI W KAIRZE   
(Korespondencja własna „Polski Walczącej”)

Kair, w końcu maja
Przyjazd Naczelnego Wodza na Środkowy Wschód zapowiadany był od dość dawna. Wiadomo było, że generał Sikorski pragnie odwiedzić oddziały Armii Polskiej na Wschodzie, której nie wizytował jeszcze od chwili jej utworzenia. Niespodziewane wypadki polityczne opóźniły przyjazd generała, jednakże w drugiej połowie maja stało się wiadome, że jest to kwestia dni. Wreszcie we środę 26-go bm., dokładny termin przyjazdu został podany do wiadomości nielicznego grona wtajemniczonych osób. Tegoż dnia przed wieczorem pilnie strzeżoną szosą pomknęły ku jednemu z wojskowych lotnisk podkairskich samochody z osobistościami, które miały oczekiwać przybycia Naczelnego Wodza. Na lotnisko przybyli m.in.: brytyjski Minister Stanu R. G. Casey, dowódca Armii Polskiej na Wschodzie gen. Władysław Anders, poseł R.P. w Kairze Zażuliński, Szef Sztabu gen. Klimecki, brytyjski generał Beaumont-Nesbett, amerykański oficer łącznikowy ppłk Szymański, radca ambasady R.P. w Ankarze p. Balińki, przedstawiciele brytyjskiego Ministerstwa Informacji z p. Sinclairem na czele oraz brytyjskiego Ministerstwa Stanu, wyżsi oficerowie polscy i brytyjscy oraz dziennikarze wojskowi. Godzina 18.10... potężny, czteromotorowy „Liberator” ukazuje się nagle i krąży przez chwilę, jak drapieżny ptak nad lotniskiem. Znika za niedalekim wzniesieniem, po czym pokazuje się znowu, tocząc się z wolna po ziemi. Wreszcie staje. Podchodzi ku niemu grono zebranych na lotnisku osób. Otwierają się drzwiczki samolotu i pierwszy wysiada z nich Naczelny Wódz. Długo i serdecznie ściska na powitanie dłoń ministra Casey, wita się z generałami: Andersem i Klimeckim i z ministrem Zażulińskim. Za naczelnym wodzem opuszcza samolot jego świta. Krótką chwilę trwa rozmowa z ministrem Casey i innymi osobistościami. Wreszcie sznur samochodów opuszcza lotnisko i mknie ku miastu. Samochody zatrzymują się przed hotelem „Mena Hause”, naprzeciwko Piramid gdzie generał Sikorski ma zamieszkać.
Ożywiły się orientalne salony hotelu „Mena Hause”, zaroiły się od mundurów polskich, rozbrzmiewały gwarem polskiej mowy. W cienistej wnęce hotelowego hollu nieraz spostrzec można Naczelnego Wodza konferującego z generałem Andersem, ambasadorem Romerem lub generałem Klimeckim. Podczas śniadań w sali restauracyjnej ogólną uwagę gości zwracał okrągły stół, ubrany kwiatami, do którego zasiadał codziennie generał Sikorski za swoją świtą i gośćmi. Na górze, w pokojach, zorganizowano od razu coś w rodzaju „kancelarii stanu”. Od rana do późnego wieczora terkotały tam maszyny do pisania, wydobywano z pakunków coraz to nowe papiery, rozpieczętowywano pocztę, rozsyłano kurierów.
W drugim dniu swego pobytu Naczelny Wódz wziął udział w obiedzie, wydanym dlań przez ambasadora brytyjskiego w Egipcie lorda Kilłearn i jego małżonkę.

Wielki salon w gmachu poselstwa R.P. ...Naczelny Wódz w otoczeniu swej świty, personelu Poselstwa, grona wyższych oficerów polskich i dziennikarzy wojskowych, przypina do piersi ambasadora Tadeusza Romera Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami. Wygłasza przytem krótkie lecz pełne treści przemówienie. „Odznaczenie to” – oświadcza – „otrzymuje ambasador Romer za swe nieugięte stanowisko w walce o interesy polskie w najcięższych dla nas chwilach oraz za niezłomną obronę honoru Polski”.
Ambasador Romer jest tak wzruszony, że nie może mówić. Wszyscy zbliżają się do niego i winszują gorąco temu, który tyle zdziałał dla setek tysięcy rodaków w Rosji. On i poprzednik jego, prof. St. Kot, byli najserdeczniejszymi, najtroskliwszymi opiekunami tej wygnańczej rzeszy, opiekunami, których teraz, niestety, zabrakło... .

W dwa dni później kairskie szkoły naszych Junaków w Menie i Heliopolis przeżywały wielkie święto, takie jakie zdarza się rzadko – a zostaje w pamięci na długo. Odwiedził naszych chłopców Naczelny Wódz. Wiadomość o mającej nastąpić wizycie rozeszła się po obozach lotem błyskawicy jeszcze w przeddzień wieczorem i nocy tej mało kto spał w namiotach i barakach. Stremowani, przejęci chłopcy przewracali się na łóżkach i szeptali między sobą zawzięcie. „Jak to się odbędzie”? „Czy aby będzie zadowolony?” „Co powie?” „Czy będzie z którymś z chłopców rozmawiał”?
Wizytacja rozpoczęła się od obozu w Menie. U wejścia zgromadzili się: zastępca dowódcy łączności Śr. Wschodu brygadier brytyjski Nichols, brytyjski komendant szkoły major Naylor i jego polski zastępca, zespół wykładowców oraz szereg oficerów polskich i brytyjskich.
O godzinie 9-tej nadjeżdżają od strony miasta dwa samochody. Z pierwszego wysiada Naczelny Wódz. Przyjmuje raport i wita się z oczekującymi oficerami. Po chwili zaczyna obchodzić klasy. Bo zajęcia szkolne, pomimo tak ważnej wizyty, odbywają się normalnie. Junacka szkoła łączności wita naszego wodza pracą. Generał Sikorski pochyla się nad pogrążonymi w pracy chłopcami i przygląda się ich zajęciom. Rozmawia prawie z każdym, głaszcze płowe główki, pyta o wszystko, interesuje się każdym szczegółem ich życia i pracy. Każe sobie opowiadać o losie rodzin. Z przejęciem słucha tragicznych tułaczej epopei tylu rodzin polskich... Jest widocznie wzruszony.
Po wizytacji chłopcy wraz z personelem nauczycielskim zbierają się na placu ćwiczeń, gdzie Naczelny Wódz ma do nich przemówić. Jest to pierwsze publiczne przemówienie Naczelnego Wodza na Środkowym Wschodzie. Wszyscy słuchają w naprężeniu. „Drodzy chłopcy,” mówi generał Sikorski „przywożę wam serdeczne pozdrowienia od p. Prezydenta R.P. i Rządu Rzeczypospolitej. Nosicie miano Junaków i powinniście być dumni z tego miana. Szczęśliwy jestem, że dzięki traktatowi polsko-sowieckiemu mogłem uratować was i wydostać tutaj. Pracujecie tu pod opieką naszego wielkiego i potężnego sprzymierzeńca, W. Brytanii. Korzystajcie z tego, przyglądajcie się Brytyjczykom i uczcie się od nich. Od tego narodu można się bowiem wiele nauczyć, a przede wszystkim dyscypliny wewnętrznej. Pamiętajcie, że w tych tak ciężkich chwilach, jakie przeżywamy obecnie, dyscyplina wewnętrzna jest nam szczególnie potrzebna.”
Po przemówieniu, na prośbę chłopców, odbyła się defilada. Wspaniale, dziarsko, dumnie przedefilowali malcy przed Naczelnym Wodzem. „Maszerują jak angielska gwardia,” oświadczył z uśmiechem Naczelny Wódz. W junackiej szkole mechaniczno-lotniczej w Heliopolis program wizyty był zupełnie podobny. Mówcą był tam już jednak nie Naczelny Wódz, lecz jeden z chłopców. Wzruszony uroczystą chwilą, stremowany, chłopaczek nasz wygłosił do Naczelnego Wodza „przemówienie”, w którym wyraził całą swoją i swych  kolegów wdzięczność dla tego, który ich uratował i otacza nadal swą ojcowską troskliwością. Na zakończenie ofiarował Naczelnemu Wodzowi kwiaty. Piękne kwiaty wiosenne, które powiedziały może, niż proste słowa polskiego chłopca.

ROMAN FAJANS   
                                     
      POLSKA WALCZĄCA, 3 lipiec 1943 r.
      ŻOŁNIERZ POLSKI NA OBCZYŹNIE.

TELEGRAMY
Pobyt Premiera Gen. Sikorskiego w Moskwie

PAT. Kujbyszew – Z otrzymanych (...) wiadomości o szczegółach podróży premiera gen. Sikorskiego z Kujbyszewa do Moskwy wynika, że podczas lotu samolot wiozący gen. Sikorskiego posiadał pełne wyposażenie obronne sowieckiego bombowca i był eskortowany przez kilka myśliwców sowieckich. Lot do Moskwy odbył się jednak bez przeszkód, co jest dowodem, że nawet w pobliżu frontu lotnictwo sowieckie panuje w powietrzu.
Co do przyjęcia, które odbyło się na Kremlu w salach tzw. „Bolszowo dworca”, to zaraz po przyjęciu, podpisana zastała uroczyście podpisana została uroczyście wspólna deklaracja polsko-sowiecka. Podczas przyjęcia wygłoszono szereg przemówień. Przemawiali: komisarz ludowy dla spraw zagranicznych Mołotow, ambasador Rzeczypospolitej Kot, dowódca polskich Sił Zbrojnych w Sowietach gen. Anders oraz Premier i Naczelny Wódz gen. Sikorski. Przemówienia zakończył toast wzniesiony przez Stalina, który nawiązał do swych polskich wspomnień rewolucyjnego okresu oraz do poglądów Lenina na niepodległość Polski. Stalin w toku przemówienia dał wyraz swej wierze, że po tej wojnie Polska będzie silniejsza niż kiedykolwiek i wzniósł następnie na ręce gen. Sikorskiego toast na ciao wolnej, niepodległej i potężnej Polski, jej bohaterskiej Armii i za wspólną walkę obu narodów słowiańskich.
      
      Dziennik żołnierza, 9 grudnia 1941 r.

Inspekcje Naczelnego Wodza
Od korespondenta wojskowego: Kwatera Polowa N.W.

Dnia 28 maja b.r. Wódz Naczelny dokonał inspekcji szkół technicznych i warsztatów Brygady Strzelców.
Niezapowiedziana inspekcja wypadła jak najlepiej i wykazała bardzo wysoki poziom kadry instruktorskiej. Szkoły te od czasu ich uruchomienia wyszkoliły parę tysięcy kierowców i mechaników, umożliwiając umiejętne i fachowe objęcie nowoczesnego sprzętu walki.
Tegoż samego dnia w godzinach popołudniowych Naczelny Wódz odwiedził polski dywizjon lotnictwa współpracy. Dywizjon ten jest całkowicie samodzielny pod względem technicznym i stanowi niezmiernie bogato wyposażoną jednostkę bojową.

W dniu 30 maja Wódz Naczelny dokonał inspekcji oddziałów i zakładów Pierwszej Dywizji Pancernej. Inspekcja trwała cały dzień i wykazała wysoki poziom wyszkolenia i zapał żołnierzy, którzy rozumieją doniosłość zadania i zaszczyt jaki im przypadł w udziale, przy formowaniu pierwszej w historii wojska polskiego jednostki tego rodzaju. Wszyscy, począwszy od dowódcy gen. Maczka, do najmłodszego szeregowego, dumni są, że w tej najnowocześniejszej organizacji wrócą do kraju, niosąc doświadczenie i wiedzę techniczną reszcie swych kolegów, którzy tych warunków szkolenia nie mają.

Rozkaz Naczelnego Wodza

Od korespondenta wojskowego:
Rozkaz Naczelnego Wodza Generała Władysława Sikorskiego odczytany na koleżeńskim pożegnaniu oficerów odchodzących na inne stanowiska.
Żołnierze, jedność ideowa wojska jest jego największą siłą, jego niezawodną ostoją, a zatem jego koniecznością. Tak się złożyło, że w obecnym przełomowym dla dziejów świata momencie Polskie Siły Zbrojne odtwarzając się na obczyźnie pracować musiały i muszą przy pomocy żołnierza formowanego w warunkach skrajnie odmiennych. Wystarczy porównać warunki wasze z tymi w jakich powstają, gotując się do boju o wolność i wielkość Polski, oddziały polskie w Rosji, by zrozumieć i ocenić znaczenie tych słów.  W następstwie podobnego faktu, jedność wspomniana mogłaby okazać się fikcją. Nie dopuścicie do tego wy, żołnierze w Wielkiej Brytanii, którzy idziecie stąd na inne stanowiska. Idziecie tam z mego rozkazu nie tylko jako instruktorzy specjaliści, nie tylko jako technicy wojny nowoczesnej, ale jako żołnierze jednego, jedynego wojska polskiego służącego wiernie swym sławnym sztandarom. Dowiedziecie również przez ofiarną służbę, a jak tego zajdzie potrzeba i przez czyn, że pod względem siły duchowej warci jesteście żołnierzy  spod Tobruku i Gazali, oraz tych, którzy przez dwa lata wytrzymali mężnie i niezłomnie ciężką niewolę, a przywróceni bratnim szeregom stanęli obok was karnie, by pracować razem zgodnie nad dalszą rozbudową Polskich Sił Zbrojnych.
Jestem pewien, że nikt z was nie zawiedzie położonego w nim zaufania. Że swe doświadczenie i wiedzę odda na użytek sprawy, tak by wojska powstające na Średnim Wschodzie zdały w pełni egzamin w momencie próby. Dziękuję wam wszystkim za dotychczasową, nienaganną i dobrą służbę. W szczególności dziękuję gen. brygady Paszkiewiczowi, którego energia i inicjatywa twórcza uczyniły pierwszą Samodzielną Brygadę Strzelców wielką jednostką, o wysokiej wartości i poważnych możliwościach rozwojowych. Dziękuję również gen. brygady Kossakowskiemu za znakomite zorganizowanie saperów I Korpusu za poziom kierowanych przez niego prac fortyfikacyjnych i technicznych, oraz usługi położone w dziedzinie motoryzacji. Pragnę również podkreślić, zasługi płk Odzierzyńskiego, który włożył wiele zapału i pracy w formację wojsk spadochronowych i podziękować płk Sikowrońskiemu za jego bezimienną, wytrwałą i owocną pracę w moim sztabie. Życzę wam wszystkim szczęścia żołnierskiego na nowych posterunkach pracy oraz walki. Oby dane wam było zasłużyć się dobrze Ojczyźnie.
Naczelny Wódz
i Minister Spraw Wojskowych
(...) SIKORSKI gen. broni.

      Dziennik Polski, Londyn, 1 czerwca 1942 r.

Próba polemicznego spojrzenia na życie i działalność generała Sikorskiego


Władysław Eugeniusz Sikorski (1881-1943)

    Popularne powiedzenie „słoneczko wyżej, Sikorski bliżej” dowodzi, że już wiosną 1940 roku stał się on nadzieją rozdartego przez dwie okupacje narodu. Choć miał i zażartych politycznych przeciwników, umilkli po jego tragicznej śmierci. Odtąd, jako jeden z nielicznych w najnowszej historii Polski, stał się symbolem jednoczącym różne orientacje i opcje. Potwierdzają to wszystkie badania opinii publicznej, sytuujące generała na czołowej pozycji wśród narodowych bohaterów.

   Urodził się 20 maja 1881 roku w Tuszowie Narodowym pod Mielcem. Przedwczesna śmierć ojca, nauczyciela szkoły ludowej, nie zamknęła przed zdolnym chłopcem drogi do wiedzy. Dzięki pomocy życzliwych protektorów, a później własnej zapobiegliwości i energii ukończył gimnazjum, a następnie Wydział Dróg i Mostów Politechniki Lwowskiej. Trudne warunki życiowego startu sprawiły, że znał i cenił wartość pieniądza. Po objęciu posady w urzędzie Namiestnika Galicji zaczął, zatem prowadzić szybko rentujące interesy w branży naftowej. Wiele wskazywało na to, że stanie się jednym z pierwszych w Polsce „selfmademanów”, człowiekiem, który zrobił majątek i społeczną karierę jedynie dzięki własnej obrotności.
  Akuratny w interesach, wiódł przykładne i szczęśliwe życie rodzinne. Dobry  i troskliwy mąż, najczulszą miłością i opieką otaczał jedyną córkę-Zofię. Odpłacała równym przywiązaniem, w latach wojny będąc mu sekretarką i jedyną powiernicą. Towarzyszyła generałowi zawsze, aż do tragicznego startu z lotniska w Gibraltarze...
   Sikorski, podobnie jak wielu w jego pokoleniu, marzył o odbudowie Polski. Jesienią 1907 roku gdy w Galicji zjawił się Piłsudski, przyłączył się doń z entuzjazmem. Z racji regularnego wyszkolenia wojskowego (był podporucznikiem rezerwy) i stosunków, jakie zdołał sobie wyrobić, był dla przybyszy z Kongresówki współpracownikiem nader cennym. Nic zatem dziwnego, iż po wybuchu pierwszej wojny światowej Piłsudski osadził go na kluczowym stanowisku szefa Departamentu Wojskowego Naczelnego Komitetu Narodowego, ponadpartyjnej organizacji, patronującej czynowi zbrojnemu i odgrywającej funkcję pośrednika między Legionami a władzami austryjackimi. W roli tej spisywał się świetnie jednakże wrodzony galicyjski realizm powodował, iż za najkorzystniejszy wynik wojny uznawał stworzenie pod egidą Franciszka Józefa „Polskiego Piemontu”, czyli przyłączenia do monarchii habsburskiej części ziem zaboru rosyjskiego. Wywołało to w roku 1917 rozejście się z Piłsudskim. Gdy ten zerwał z Austrią i Niemcami, Sikorski pozostał wierny dotychczasowym sojusznikom jeszcze przez rok, do lutego 1918 roku. Spóźniony odruch buntu kosztował go parę tygodni internowania.
  Po wybuchu niepodległości zgłosił się do odradzającego się od podstaw wojska. Piłsudski, mając słabe oparcie w korpusie oficerskim, puścił w niepamięć dawne spory i powierzył Sikorskiemu najwyższe stanowiska dowódcze. Żołnierzem okazał się znakomitym. Już w roku 1905 zwierzył się przyjacielowi:” wojskowość (...) odpowiadałaby bardzo mojej istocie duchowej.” Najpiękniejszą kartę bojową zapisał na czele 5. Armii, osłaniając podczas bitwy warszawskiej flankę nacierających na bolszewików sił głównych.
  Piłsudski ocenił i docenił talenty Sikorskiego. W tajnej opinii podkreślał jego „dobre oko operacyjne i zdatność do wyższego dowodzenia”, mimo ”braku większego wykształcenia wojskowego”. Z uwagi na zdolności organizacyjne, umiejętność improwizacji, łatwość w obcowaniu z ludźmi i posługiwaniu się nimi, a także „inteligentny, żywy umysł i lekki charakter”, postulował, aby w razie wojny mianować go dowódcą szczebla armijnego, szefem sztabu Naczelnego Wodza lub ministrem spraw wojskowych.
  W grudniu 1922 roku, po zabójstwie prezydenta Gabriela Narutowicza, przyjął, za zgodą Piłsudskiego tekę premiera. Na czele rządu, jak na owe czasy, Sikorski stał długo, bowiem pół roku. Przywrócił nadszarpnięty zbrodnią autorytet państwa, także międzynarodowy, wzmacniając więzy sojusznicze z Francją. Pomimo owych niewątpliwych sukcesów okazało się, że będąc politycznym debiutantem, nie jest w stanie skupić wokół siebie dostatecznie trwałej koalicji parlamentarnej.
Do rządu powrócił w lutym 1924 roku, jako minister spraw wojskowych. Potwierdził wówczas swoje talenty administracyjne i organizacyjne, w widoczny sposób wzmacniając potencjał armii. Osiągnięcia i rosnąca popularność Sikorskiego stanęły jednak na zawadzie Piłsudskiemu, dążącemu do powrotu do władzy. Bliscy współpracownicy Marszałka, a potem i on sam, rozpoczęli zatem brutalną nagonkę na ministra, dezawuując nie tylko jego niewątpliwe dokonania , ale również niekwestionowaną bojową sławę, a wreszcie i patryjotyzm.
   Zamach majowy zastał Sikorskiego na stanowisku dowódcy Okręgu Korpusu we Lwowie. Choć zachował wobec bratobójczej wojny ścisłą neutralność, Piłsudski postanowił pozbawić go wszelkich możliwości działania, przenosząc-jako ministra spraw wojskowych-do swojej dyspozycji.
   Pozbawiony zajęcia i szykanowany także przez następców Marszałka, Sikorski gorzkniał w narzuconej izolacji. Z konieczności oddał się pisarstwu politycznemu i wojskowemu, niezłej próby, choć nie tak świetnemu, jak głosili to apologeci. Fiaskiem zakończyły się za to podejmowane miedzy innymi z Witosem próby konsolidacji antypiłsudczykowskiej opozycji, a także intrygi, jakie snuł próbując przy pomocy francuskich przyjaciół doprowadzić do ustąpienia znienawidzonego ministra Becka.
  W roku 1939, gdy zbyto jego gotowość służby na polu walki, Sikorski udał się do Paryża. Będąc jedyną niekwestionowaną alternatywą skompromitowanych klęską, a do tego internowanych w Rumunii naczelnych władz państwowych, przejął urzędy premiera i Naczelnego Wodza. Odtąd kierować miał polityką polską samodzielnie i samowładnie, biorąc odpowiedzialność nie tylko za jej sukcesy, ale i klęski. Lata politycznej abstynencji pozostawiły na generale niezatarte piętno.
  „Zmniejszyła się jego stanowczość, wzmogła nieufność-pisał bliski mu Kajetan Morawski.-W najbardziej rzeczowej opozycji doszukiwał się wrogości w stosunku do własnej osoby. Źle znosił sprzeciwy, a zarazem ulegał zmiennym wpływom”.
  Co gorsza, jeśli miał zaufanie, to tylko do najbliższych i wypróbowanych od lat przyjaciół. Do nich zaś miał w polityce wyjątkowo niefortunną rękę. Jego ministrowie okazywali się bądź nieudolni, bądź zajadle fanatyczni, a przez to wręcz szkodliwi dla sprawy, jaką pragnęli reprezentować. Tak czy inaczej, przez ich i swoje błędy Sikorski obrócił przeciwko sobie wiele wpływowych osobistości, i to niekoniecznie z kręgu piłsudczyków.
  Swój autorytet budował za pomocą frazesów i płytkich gestów. Na taśmie utrwalano przypadkiem charakterystyczną scenę. Sikorski, usadowiony podczas uroczystej  mszy o kilkanaście centymetrów za prezydentem Raczkiewiczem, ukradkiem posuwał swój fotel, aby na pamiątkowej fotografii znaleźć się z nim w tej samej linii.
  Klęska Francji w roku 1940 potwierdziła obawy wielu przeciwników generała, wykazując całkowity brak orientacji – zaprzepaścił w niej, bowiem z trudem odtwarzane wojsko. Podjęta przez Raczkiewicza  próba dymisjonowania Sikorskiego nie powiodła się, gdyż generał uciekł się do pomocy Brytyjczyków oraz wiernych sobie oficerów. Precedens rozgrywania spraw polskich obcymi rękami był szczególnie niebezpieczny. Jego pierwszym efektem stał się niezwyczajny nacisk ze strony Foreign Office, jaki wywarto na Polaków w czerwcu 1941 roku, aby zgodzili się podpisać kompromisowe porozumienie z nowym i upragnionym sojusznikiem Londynu-Związkiem Sowieckim.
  Stosunki z Moskwą stały się osią polityki Sikorskiego. W rozmowach podjętych osobiście ze Stalinem, a potem w sprowokowanej przezeń rozgrywce liczył na poparcie anglosaskich sojuszników i ich potęgę polityczną i gospodarczą, dzięki której mieli dyktować pokój nie tylko rozbitym Niemcom, ale również wykrwawionym Sowietom. Rachunki te okazały się złudne, bowiem alianci, zwłaszcza zaś prezydent Roosevelt, cynicznie oszukiwali Polaków, mamiąc swym poparciem. Polityka Sikorskiego legła w gruzach wiosną 1943 roku, wraz z ujawnieniem przez Niemców prawdy o Katyniu oraz zerwaniem stosunków dyplomatycznych z rządem polskim przez ZSRR. Sikorski poleciał wówczas w zadziwiająco długą podróż inspekcyjną do wrzącej oburzeniem ewakuowanej z Rosji armii generała Andersa. Czy jedynie po to, uspokajać nastroje? Do Londynu wracał przez Gibraltar. Stamtąd, wieczorem 3 lipca 1943 roku wystartował do ostatniego w życiu lotu...
  Katastrofa gibraltarska stanowi do dzisiaj jedną z największych i wciąż nie wyjaśnionych zagadek drugiej wojny światowej. Jeśli odrzucić oficjalną wersję wypadku, podważoną zresztą ostatnio, po dokonaniu komputerowych symulacji startu generalskiego liberatora, historykom pozostaje postawić pytanie „ cui prodest?”. Beneficjantem śmierci generała był, co pokazały kolejne wydarzenia, Stalin, usunięcie Sikorskiego sparaliżowało, bowiem naczelne władze Rzeczpospolitej i ułatwiło mu rozegranie karty polskiej wedle własnego scenariusza. Niewykluczone, iż inscenizując awarię samolotu posłużył się własną agenturą, umiejscowioną w sercu brytyjskiego wywiadu.
  Odczucia ogółu Polaków, zwłaszcza zaś kraju, oceniającego sytuację z dystansu, oddaje okrzyk jednego ze świadków katastrofy: „ To Polska stracona”. Mimo wszystkich błędów generała jego śmierć stanowiła dla sprawy polskiej śmiertelny cios. Istnieją przesłanki, aby mniemać, iż wobec krachu swej polityki przemyśliwał o jej zasadniczej reorientacji. Ksawery Pruszyński zauważył jednak, że aby tego dokonać „trzeba być czymś więcej niż premierem. Trzeba być Chrobrym.(...) Trzeba brać na swoje barki decyzję za cały naród i całe stulecia”. Generał tymczasem, snując rozliczne projekty, skądinąd nader rozsądne (np. unii polsko-czechosłowackiej), nie potrafił okazać stanowczości i siły, aby je zrealizować.
  „Jest człowiekiem wyrozumowanego kompromisu-pisał o nim podpułkownik Leon Mitkiewicz-Jest nawet nie człowiekiem o chwiejnej postawie. Z dwóch rozwiązań (...) najczęściej wybiera to, które będzie najwięcej pojednawcze, które wywołuje najmniej sprzeciwów i nie przeciwstawia się w niczym poglądom innych”.
  Opinia ta, pochodząca przecież od człowieka Sikorskiemu bliskiego, świadczy, iż był materiałem na doskonałego polityka gabinetowego, czego dowiódł jako jeden z najwybitniejszych premierów II Rzeczpospolitej. Tragedia Polski polegała wszakże na tym, iż w najtrudniejszym w jej dziejach nowożytnych momencie potrzebowała przywódcy i męża stanu, którym Sikorski pragnął być i nigdy nie został. Pouczająca dla zewnętrznego obserwatora, aczkolwiek przykra dla Polaków, jest tu analogia z generałem Charlesem de Gaullem, który rozpoczynając swą londyńską działalność w roku 1940 w o wiele trudniejszej sytuacji, potrafił przetrwać wszystkie kryzysy i zrealizować swe polityczne cele.


PAKT SIKORSKI-MAJSKI

Umowa podpisana pomiędzy generałem Sikorski a ambasadorem ZSRR w Londynie Iwanem Majskim znormalizowała czasowo polsko-radzieckie stosunki. Stanowiła podłoże do utworzenia Armii Polskiej w ZSRR.

„A więc stało się to, czego oczekiwaliśmy, lecz czego nie spodziewaliśmy się w tak szybkim czasie. Prysnął związek hitlerowsko – bolszewicki, będący u początku tej straszliwej katastrofy, której ofiarą padła Polska. Od świtu 22 czerwca są ze sobą w wojnie niedawni sprzymierzeńcy. Taki rozwój wydarzeń jest dla Polski wysoce korzystny. Zmienia i odwraca dotychczasową sytuację.(...) W tej chwili możemy chyba przypuszczać, że Rosja uzna za niebyły pakt z Niemcami z 1939 roku. Logicznie wprowadza nas to z powrotem na grunt traktatu zawartego przez Rosję w Rydze 8 marca 1921 roku”.   

  Przemówienie radiowe, jakie generał Sikorski wygłosił 23 czerwca 1941 roku nie zmieniło w żaden sposób losu Polaków więzionych w Związku Radzieckim. Władze radzieckie nie odpowiedziały na wystąpienie polskiego premiera. Nieoficjalnie pierwsza reakcja władz sowieckich została wyrażona 27 czerwca 1941 roku w rozmowie korespondenta TASS w Londynie Rothsteina z korespondentem PAT Litaurem. Rothstein twierdził, że ambasada sowiecka nie otrzymała z Moskwy żadnych wytycznych dotyczących stosunków polsko-sowieckich, a samo przemówienie generała Sikorskiego wywarło tam nader niekorzystne wrażenie ze względu na poruszaną w nim sprawę opartej o traktat ryski granicy polsko-sowieckiej. W tej sytuacji 1 lipca 1941 roku generał Sikorski we rozmowie z ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Edenem dyskutował nad możliwością złożenia przez rząd Jej Królewskiej Mości deklaracji w sprawie stosunków polsko-sowieckich. W dwa dni później minister Eden otrzymał w tej sprawie pismo, w którym premier rządu RP przedstawił swoje sugestie dotyczące treści deklaracji.   

Pierwsze kontakty.
  Oficjalnie pierwszą wiadomość na temat gotowości podjęcia przez rząd ZSRR rozmów z rządem polskim generał Sikorski otrzymał 14 lipca 1941 roku. Przekazał ją ministrowi Edenowi ambasador radziecki w Wielkiej Brytanii Iwan Majski. Z notatki, jaką przedstawił polskiemu premierowi brytyjski minister wynikało, że rząd radziecki rozważa możliwość utworzenia na swoim terytorium komitetów narodowych kilku państw, a wśród nich Polski. Następnym krokiem Moskwy miało być utworzenie na terytorium ZSRR polskiej formacji zbrojnej. W związku z tym władze radzieckie planowały przekazać polskiemu komitetowi wszystkich jeńców wojennych, których liczba według Majskiego Wynosiła około 20 tysięcy.

Kwestia granic.
  Kluczowym zagadnieniem była również sprawa przyszłych granic polsko-sowieckich. W świetle radzieckich wypowiedzi „granice niepodległego państwa polskiego miałyby odpowiadać etnograficznej Polsce”. Generał Sikorski odniósł się bardzo krytycznie do tez przedstawionych przez Majskiego. Na zakończenie stwierdził, że podstawą do rozmów polsko-radzieckich winny być: unieważnienie przez ZSRR układów niemiecko-radzieckich z 1939 roku, przywrócenie w Moskwie polskiej ambasady jako jedynego reprezentanta rządu polskiego, zwolnienie wszystkich obywateli polskich więzionych w ZSRR oraz zorganizowanie armii polskiej podległej Naczelnemu Wodzowi w Londynie. 5 lipca 1941 roku w brytyjskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych doszło do spotkania generała Sikorskiego i ministra spraw zagranicznych Augusta Zalewskiego z ambasadorem ZSRR Majskim. Stronę brytyjską reprezentował wiceminister spraw zagranicznych sir Alexander Cadogan. W trakcie rozmowy generał Sikorski wyraźnie zaznaczył: „ Rząd sowiecki powinien wyraźnie powrócić do stanu ujętego w traktacie ryskim. Wynikałoby to automatycznizoodwołania przez Sowiety dwóch traktatów zawartych z Niemcami w sierpniu i wrześniu 1939 roku”. Słowa te wywołały ripostę ambasadora Majskiego, który zdecydowanie stwierdził, że rząd sowiecki nie będzie mógł uznać granic polskich takich jak poprzednio i że sprawa ta powinna pozostać otwarta. Ostatecznie w czasie tego spotkania uzgodniono pięć punktów, w oparciu o które miało dojść do wznowienia stosunków polsko-radzieckich. Najistotniejsze z nich dotyczyły traktatów sowiecko-niemieckich, organizacji wojska oraz zwolnienia jeńców i więźniów politycznych.

Delikatna kwestia więźniów politycznych.
  Odpowiedź rządu ZSRR została przedstawiona stronie polskiej w dniu 11 lipca 1941 roku, w trakcie drugiej konferencji polsko-sowieckiej. Ambasador Majski poinformował zebranych, że jeśli chodzi o granice, rząd ZSRR stoi nadal na stanowisku utworzenia państwa polskiego w granicach etnicznych. Natomiast w pozostałych sprawach polskie postulaty zostały przyjęte. Ogromną niewiadomą okazał się problem więźniów politycznych. Strona radziecka nie odpowiedziała na żądanie ich uwolnienia. Biorący udział w spotkaniu minister Eden przekonany, że zawarcie układu polsko-sowieckiego powinno nastąpić jak najszybciej, wystąpił z inicjatywą układu politycznego opartego na czterech przesłankach: uznania traktatów sowiecko-niemieckich za niebyłe; nawiązania stosunków dyplomatycznych; utworzenia z ZSRR armii polskiej, oraz wspólnego oświadczenia, że oba rządy chcą walczyć z Niemcami. Ambasador Majski zobowiązał się przekazać Moskwie brytyjskie sugestie. W ciągu kilku następnych dni strona polska złożyła na ręce ministrowi Edenowi szereg postulatów, które według niej powinny znaleźć się w przygotowywanym układzie. Właśnie na ich podstawie 15 lipca 1041 roku Eden przedstawił szkic układu. 17 lipca 1941 roku Majski przedstawił propozycję sowiecką. Nie była ona zgodna z wcześniejszymi brytyjskimi sugestiami. Najdrażliwsza pozostawała nadal kwestia granic. Problem zwolnienia jeńców miał być rozwiązany dopiero po nawiązaniu stosunków politycznych. Strona polska nie przystawała  na dyskusje w sprawie granic oraz żądała natychmiastowego uwolnienia wszystkich Polaków więzionych w ZSRR. Brytyjczycy nalegali jednak na jak najszybsze podpisanie układu. 21 lipca 1941 roku polska Rada Ministrów dyskutowała na temat projektu umowy. Kilku ministrów (m.in. Zaleski i generał Kazimierz Sosnkowski) uważało, że warunki narzucone przez stronę sowiecką są dla rządu polskiego nie do przyjęcia. Mimo to 31 lipca 1941 roku w Londynie generał Sikorski i ambasador Majski, w obecności premiera Churchilla i ministra Edena, złożyli podpisy pod dokumentem. Układ został zawarty w pośpiechu i pod presją rządu brytyjskiego, nic więc dziwnego, że nie brakowało usterek. Toteż nie zadawalał on wielu polskich polityków. Na znak protestu z rządu ustąpili ministrowie August Zaleski, Kazimierz Sosnkowski i Antoni Seyda. Pełnomocnictwa do podpisania układu odmówił także prezydent Władysław Raczkiewicz. Po zrekonstruowaniu rządu premier Sikorski, mimo tak silnej opozycji, wprowadził układ w życie.

Treść układu:

UKŁAD MIĘDZY RZĄDEM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ A RZĄDEM ZWIĄZKU SOCJALISTYCZNYCH REPUBLIK RAD.

Rząd Rzeczypospolitej Polskiej i Rząd Związku Socjalistycznych Republik Rad zawarły niniejszy układ i postanawiają co następuje:
1.   Rząd Socjalistycznych Republik Rad uznaje, że traktaty sowiecko-niemieckie z 1939 roku, dotyczące zmian terytorialnych w Polsce, utraciły swą moc. Rząd Rzeczypospolitej Polskie oświadcza, że Polska nie jest związana z jakimkolwiek trzecim Państwem żadnym układem, zwróconym przeciwko Związkowi Socjalistycznych Republik Rad.
2.   Stosunki dyplomatyczne między obu Rządami będą przywrócone po podpisaniu niniejszego układu i nastąpi niezwłocznie wymiana ambasadorów.
3.   Oba Rządy zobowiązują się wzajemnie do udzielenia sobie wszelkiego rodzaju pomocy i poparcia w obecnej wojnie przeciwko hitlerowskim Niemcom.
4.   Rząd Związku Socjalistycznych Republik Rad oświadcza swą zgodę na tworzenie na terytorium Związku Socjalistycznych Republik Rad Armii polskiej, której dowódca mianowany będzie przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej w porozumieniu z Rządem Związku Socjalistycznych Republik Rad. Armia Polska na terytorium Związku Socjalistycznych Republik Rad będzie podlegać w sprawach operacyjnych Naczelnemu Wojskowemu Dowódcy Związku Socjalistycznych Republik Rad w składzie którego będzie się znajdować przedstawiciel Armii Polskiej. Wszystkie szczegóły dotyczące organizacji, dowództwa i użycia tej Armii będą ustalone dalszym układem.
5.   Układ niniejszy wchodzi w życie natychmiast po podpisaniu i nie podlega ratyfikacji.

Układ niniejszy sporządzony jest w dwóch egzemplarzach , każdy w języku polskim i rosyjskim. Oba teksty mają jednakową moc.

Londyn 30 lipca 1941 roku                                                                                                               
Podpis generała Sikorskiego

PREZES RADY MINISTRÓW
______________________________________

Generał Sikorski na zdjęciach:

http://s15.postimg.org/bx8l0bo7b/Gen_Wladyslaw_Sikorski_Photo_Getty_Images.jpg


http://s2.postimg.org/wg33wvkat/General_Sikorski_visit.jpg


http://s13.postimg.org/esf5iqenn/Gen_Sikorski.jpg


http://s10.postimg.org/z7gmx4po5/43_Q66_gen_Sikorski_rvs_Honor_Grd_large.jpg


http://s13.postimg.org/c2aeza7cj/sikorski.jpg


http://s24.postimg.org/ri2k990fl/z5656505_Q_Gen_Wladyslaw_Sikorski_z_corka_Zofia.jpg


http://s15.postimg.org/imob7toav/sikorski2.jpg


http://s7.postimg.org/3xs8nusg7/wladyslawa_sikorskiego.jpg


Generała Sikorskiego wspomina Władysław Anders.

Wprawdzie stosunki łączące generałów Sikorskiego i Andersa stanowią od lat obiekt analiz i spekulacji historyków, nie zmienia to faktu, iż śmierć Naczelnego Wodza głęboko dotknęła dowódcę 2 korpusu.

  „Ponowne nasze spotkanie 28 czerwca 1943 roku w Kairze było bardzo serdeczne; w ciągu dwóch tam spędzonych dni omówiliśmy ostatecznie wszystkie sprawy wojskowe i dalszą najściślejszą współpracę. Usłyszałem wtedy z ust generała Sikorskiego, iż doszedł do przekonania, że Rosja Sowiecka nie dotrzymuje żadnych umów i zobowiązań, że widać wyraźnie, iż cele jej polityki są krańcowo rozbieżne z celami polityki polskiej, i że jedyną naszą nadzieją po zwycięstwie nad Niemcami są nasi sojusznicy: Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Ma głęboką wiarę, że państwa te nam pomogą i wywrą należyty wpływ na Rosję Sowiecką. Stwierdził, że ma w tym względzie konkretne obietnice od Churchilla i Edena. Poruszyłem jeszcze raz sprawę naszych wojsk na Bliskim Wschodzie, gdyż ciągle sądziłem, że przyszła ofensywa sojusznicza wyjdzie od południa na Włochy i Bałkany. Użycie naszych sił zbrojnych widziałem właśnie w kierunku na Bałkany. Byłem głęboko przekonany, że będzie to miało najbardziej dodatnie rezultaty polityczne i wojskowe. Namawiałem gorąco generała Sikorskiego, by sam objął naczelne dowództwo połączonych wojsk polskich.(...) Wydawało mi się, że generał Sikorski zaczął się skłaniać do tej koncepcji. Rozmowy nasze, prowadzone w atmosferze wzajemnego zaufania, niejednokrotnie przechodziły na sprawy dotychczas drażliwe. Generał Sikorski stwierdził, że wśród jego otoczenia są ludzie, którzy źle mu doradzali, i że z tego wynikło wiele nieporozumień. Doszedł do przekonania, że działalność profesora Kota w rządzie była niesłychanie szkodliwa. Obiecał, że po powrocie do Londynu przeprowadzi natychmiast rekonstrukcję rządu, usunie kilku ministrów, a przede wszystkim Kota.
Ucieszyła mnie wiadomość, że pełnomocnikiem rządu Rzeczpospolitej na Wschodzie został mianowany ostatni nasz ambasador w Rosji Sowieckiej, Romer. W tym czasie generał Sikorski w porozumieniu ze mną wysłał 3 lipca następujące pismo do generała Kopańskiego: 
„ Przewiduję powołanie w niedalekiej przyszłości Pana Generała na stanowisko szefa sztabu Naczelnego Wodza, a powierzenie dowództwa prowadzonej przez Pana Generała wzorowo 3 Dywizji-generałowi Klimeckiemu. Zmianę tę uzależniam od woli wyrażonej przez Pana Generała. Proszę zatem nadesłać mi swą odpowiedź do Londynu w drodze przez dowódcę armii”.
 Na propozycję tę generał Kopański odpowiedział 5 lipca:
 "1) Propozycję Pana Generała uważam za wyróżnienie i bardzo cenny dla mnie dowód zaufania.
  2) Mimo to proszę Pana Generała o pozostawienie mnie na stanowisku dowódcy 3 Dywizji Strzelców Karpackich, motywując swą prośbę, jak  następuje:
a)    przyszłością i bardzo głębokim uczuciem związany jestem z dywizją;
b)    byłoby mi bardzo ciężko moralnie opuścić dywizję przed przejściem jej przez działanie bojowe;
c)    łatwiej mi było odejść przed przeszło rokiem, gdy SBSK zakończyła swoje istnienie, niż obecnie, DSK jest gotowa do działań”.
Odpowiedź ta nie doszła już do rąk generała Sikorskiego.
Przez cały czas pobytu  w Kairze generał Sikorski wykazywał jak największą życzliwość dla wszystkich naszych poczynań na Bliskim Wschodzie. Cieszyło mnie to ogromnie, gdyż byłem przekonany, że dalsza nasza współpraca będzie jak najbardziej zgodna. Niespodziewanie zachorowałem na malarię, W przeddzień odlotu Generała Sikorskiego musiałem się z nim pożegnać, gdyż gorączka dochodziła do 41 stopni. Nie mogłem odprowadzić generała Sikorskiego na lotnisko. Generał Sikorski tuż przed wsiadaniem do samolotu napisał do mnie na pożegnanie na kartce wyrwanej z notatnika: „ 3.7.43. Anders, Gen. Dyw. Dca armii. Życzę Panu Gen. Szybkiego powrotu do pełni sił i jak najskuteczniejszej dla pol. Armii pracy.- Sikorski gen. broni”.
Tego samego dnia wyleciałem z powrotem do Kirkuku; byłem chory i chciałem jak najprędzej wrócić do wojska.
5 lipca 1943 roku zostaliśmy do głębi poruszeni wiadomością o tragedii w Gibraltarze. Całe wojsko było przygnębione. Osobiście odczułem śmierć Naczelnego Wodza niezmiernie silnie. Byłem przekonany, że generał Sikorski właśnie w tym okresie wykazałby najdalej idącą ostrożność wobec Rosji Sowieckiej, a zdawałem sobie doskonale sprawę, że żaden z Polaków nie miał u sojuszników takiego autorytetu, jak generał Sikorski. Wiedzieliśmy, że w stosunku do generała Sikorskiego najwyżsi kierownicy Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych zaciągnęli daleko idące zobowiązania. Przypuszczam, że gdyby nie katastrofa w Gibraltarze, sprawa polska w dalszym przebiegu wojny kosztowałaby się inaczej”. 
        
Władysław Anders:  „Bez ostatniego rozdziału”.
Wspomnienia z lat 1939-1946, Lublin 1995, str. 202-205.           
   

Generał Sikorski na zdjęciach. Częsć druga. 
                                                                                                                                             
http://s16.postimg.org/rfrdisb9d/3rd_May_1940_1st_Grenadier_Division_review_Gener.jpg


http://s24.postimg.org/5c02zzon5/464px_Sikor.jpg


http://s10.postimg.org/hl6xn3tlx/02312703.jpg


http://s24.postimg.org/l551ggbk1/Anders_Sikorski_Stalin_w_Kujbyszewie.jpg


http://s24.postimg.org/w7a4ew5mp/de388471a9fe496b8d5ab24324ac5284_1.jpg


http://s18.postimg.org/h88faf2kl/fa723e05b22c3f7ca09f59ce8fd29b98_29_1.jpg


http://s7.postimg.org/4jmws2vif/Sikorski_British_Officer.jpg


http://s23.postimg.org/rx8s57swn/Sikorski_Kukiel_WSC_Raczyns.jpg


Żołnierz i mąż stanu Polski Walczącej.

Próba oceny postaci.

  Generał Władysław Sikorski był wybitnym polskim oficerem i politykiem. Jest postacią szczególną, ponieważ potrafił, mimo przeciwności losu, wybrnąć z każdego nie tylko politycznego problemu. Stojąc w latach 1939-1943  na czele rządu emigracyjnego, konsekwentnie dążył do zrealizowania swych ambitnych zamierzeń. Dotyczyły one spraw ważnych dla Polski. Po pierwsze: odbudowy PSZ na Zachodzie i prestiżu władz RP po klęsce wrześniowej; po drugie: wzmacniania armii i prowadzeniu polityki zgodnej z polską racją stanu. Najważniejszą sprawą dla niego był los Polaków w okupowanym kraju. Zakładając  organizację konspiracyjną pod nazwą Związek Walki Zbrojnej, (późniejsza AK) sprawił, że naród polski nie zrezygnował z nadziei na odzyskanie suwerenności. Masy rodaków widziały w nim jedynego człowieka zdolnego do poprowadzenia ich do zwycięstwa. Nie ustrzegł się wprawdzie błędów (któż ich nie popełnia), wielu nie zgadzało się z obraną przezeń linią polityczną, miał wrogów, zarzucano mu zbyt wielką uległość wobec przywódców mocarstw zachodnich i próby porozumienia się ze Stalinem. Ale nawet wrogowie nie odmawiali mu wielkości. Cieszył się ogromnym autorytetem wśród żołnierzy. Aż do swej tragicznej śmierci był pierwszoplanową postacią polskiej emigracji. Swą niekwestionowaną pozycję lidera zawdzięczał charyzmie, stanowczości, odwadze, energii i pracowitości.  Z szacunkiem traktowali go i cenili sojusznicy (zwłaszcza Churchill). Bardzo trafnie scharakteryzował Sikorskiego prezydent Raczkiewicz w rozmowie z Marianem Kukielem odbytej w rok po katastrofie gibraltarskiej: „Jakże inaczej było pokąd żył Sikorski. Prawda, że był porywczy, nieraz przykry – i nie miałem z nim stosunków tak bliskich, jak mogły być – ale cóż to był za człowiek!” Miał Sikorski rzeczywiście trudną osobowość, trudną ale fascynującą i wyjątkową. Na stanowisku, które z takim zaangażowaniem piastował nikt nie mógł go zastąpić o czym przekonano się po 4 lipca 1943 r. Nad Polską zbierały się już wówczas czarne chmury. Czy gdyby generał żył losy Rzeczypospolitej wyglądałyby inaczej? Pozostawmy to pytanie bez odpowiedzi. Historia bowiem to fakty a nie domniemania. „Żołnierz i mąż stanu Polski Walczącej” – taki podtytuł nadał swej biografii Sikorskiego historyk wojskowości (również żołnierz), wspomniany już Marian Kukiel. Rzeczywiście, w świadomości zbiorowej Polaków Władysław Sikorski słusznie jawi się jako człowiek (jeden z nielicznych), który całe swoje życie oddał wojsku i ukochanej ojczyźnie.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 05, 2013, 10:02:39 am wysłana przez edu »