Styczeń 19, 2017, 03:55:02 pm

Autor Wątek: Dzieje Krucjat. Części: druga i trzecia.  (Przeczytany 739 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

wiesiek

  • Gość
Dzieje Krucjat. Części: druga i trzecia.
« dnia: Maj 22, 2013, 06:31:58 pm »
  • Publish
  • Intenciones by The Islanders on Grooveshark
    Część druga: Synod w Clermont.

    Właściwe dzieje wypraw krzyżowych rozpoczynają się w 1095 roku. Wtenczas to, na synodzie w Clermont papież Urban II wygłosił płomienną mowę, w której przedstawił cierpienia chrześcijan w krajach Wschodu opanowanych przez muzułmanów, "obelgi i krzywdy wyrządzane przez Turków pielgrzymom i znieważanie miejsc kultu" (cytat z "Historii Powszechnej Średniowiecza" B. Zientary). Przemówieniem swym "poruszył serca i umysły słuchaczy". Wezwał zebranych do odebrania "niewiernym Grobu Chrystusa". Wywołało to powszechny entuzjazm. Ludzie obecni na Synodzie krzycząc "Bóg tak chce" zaczęli sobie przypinać krzyże z czerwonego sukna, jako oznakę udziału w krucjacie, którą wyznaczono na lato 1096 roku. Urban II nalegał. Snuł bowiem dalekosiężne plany przejęcia na powrót kontroli nad Kościołem Wschodnim (późniejszy Kościół Prawosławny) oraz poprzez ewentualny sukces kampanii uzyskania dla siebie i swoich następców na Piotrowym Tronie pozycji naczelnej w świecie chrześcijańskim.   
    W owym czasie sytuacja Cesarstwa Bizantyjskiego była rzeczywiście ciężka. Najdalej na Zachód wysunięte placówki Seldżuków znajdowały się nieomal naprzeciw "Nowego Rzymu". W tym silnie ufortyfikowanym mieście wyczuwało się atmosferę strachu. Mieszkańców poczęła ogarniać wręcz panika. Na domiar złego z nienajlepszego położenia Bizancjum korzystali jego odwieczni wrogowie, Normanowie. Opanowali oni resztki posiadłości bizantyjskich w Południowych Włoszech oraz zajęli bałkański Dyrrachion. Przy pomocy Wenecjan zostali z trudem odparci. Urzędujący w Konstantynopolu cesarz Aleksy I z zamożnego rodu Komnenów martwił się o los swojego państwa. Nawiązał więc kontakty ze Stolicą Apostolską. Tym razem jego apel o zbrojne wsparcie odniósł skutek. Papież Urban II w przeciwieństwie do swoich poprzedników zainteresował się sprawą, zawarł przymierze z Aleksym i zainicjował wyprawę, nad którą objął formalne przywództwo. 
     
    Konstantynopol został zbudowany na wybrzeżu południowo-wschodniej Tracji, u połączenia cieśniny Bosfor z Propontydą. Położony był na półwyspie o pagórkowatej powierzchni, który od południa oblany jest morzem, a od północy wodami zatoki Złoty Róg.
    Miasto posiadało doskonałe usytuowanie na skrzyżowaniu dwóch wielkich starożytnych szlaków handlowych: morskiego z Morza Śródziemnego na Morze Czarne oraz lądowego z Półwyspu Bałkańskiego do Azji Mniejszej. Rozrastało się bardzo szybko. Optymistyczne szacunki podają, iż w szczytowym okresie swojego rozwoju mogło liczyć nawet milion mieszkańców. Ostrożniejsze szacunki podają liczbę od 250 do 500 tysięcy.
    Mieszkańcami byli przede wszystkim Grecy. Żyli tam również Syryjczycy, Żydzi i Egipcjanie. W starożytności do Konstantynopola przybywali łacińskojęzyczni mieszkańcy zachodnich prowincji Cesarstwa Rzymskiego. W średniowieczu osiedlali się tu także: Słowianie, Waregowie, Awarowie oraz Włosi (głównie kupcy z Półwyspu Apenińskiego). 

    Ilustracje: 1. Kościół Świętej Ireny; 2. Nadal działający Akwedukt; 3. Widok Konstantynopola z lotu ptaka (średniowiecze), 4. Hagia - Sophia - symbol miasta.
    http://s16.postimg.org/kdtmitlnl/800px_Hagia_Eirene_Constantinople_July_2007_002.jpg

    http://s2.postimg.org/6f0i0cpb9/800px_Valens_aqu_dukt02.jpg

    http://s22.postimg.org/ehmth1jql/799px_Konstantynopol_overal_look.jpg

    http://s14.postimg.org/lfkk2vkb1/Hagia_Sophia_09.jpg

    Źródło zdjęć miasta i informacji o Konstantynopolu: Wikipedia.

    Część trzecia: Krucjata ludowa.

    Mimo, że papież swój apel skierował przede wszystkim do europejskich monarchów nie oni byli pierwszymi, którzy nań odpowiedzieli. Najszybsza i najbardziej spontaniczna odpowiedź nadeszła z całkiem innego środowiska - od wiejskiego i miejskiego ludu. Stało się tak za sprawą pewnego, wędrownego kaznodziei.

    Pod koniec roku 1095 we Flandrii i nad Dolnym Renem zaczął głosić poparcie dla krucjaty drobny mnich w średnim wieku, ubrany w zniszczony, gruby habit zakonny - Piotr, zwany od miejsca urodzenia Piotrem z Amiens, z powodu skromnej odzieży Pustelnikiem, a ze względu na wzrost Małym. Prowadził proste życie żebrzącego zakonnika, odrzucał mięso i chleb żywiąc się rybami oraz winem jedynie. Wygłaszał kazania, nauczał, godził spory, pomagał cierpiącym, wspierał materialnie potrzebujących. W ten sposób w oczach ludu zyskał opinię świętego.
    Wokół tego boso chodzącego "fanatyka", jeżdżącego (jak Chrystus) na ośle gromadziły się tłumy. Rolnicy sprzedawali chaty oraz role. Zakupywali zapasy żywności, by następnie opuścić swoje wioski i wyruszyć z rodzinami w podróż do krajów, co do których niemieli najmniejszego pojęcia, jak daleko się znajdują i narazić na cierpienia, o których okropnościach nie wiedział nawet ich przewodnik. "Ubodzy ludzie - opowiadał ówczesny kronikarz nieznanego imienia - podkuli swe woły jak konie, zaprzęgli je do dwukołowych wózków, załadowali je swymi ubogimi zapasami i posadzili na nie swe małe dzieci, aby w ten sposób wlec je wciąż ze sobą. A kiedykolwiek dzieci ujrzały w dali warowny gród czy miasto, dopytywały się natarczywie, czy to jest już owo Jeruzalem do którego wędrują".
    Owe uzbrojone masy ludowych "pielgrzymów" maszerowały przez europejskie kraje dziesiątkowane po drodze przez atakującą ich we własnej obronie miejscową ludność. Dopuszczały się bowiem mordów i grabieży na szeroką skalę. Dokonały na przykład pogromów Żydów w Nadrenii. Na Węgrzech uczestnicy wyprawy nic sobie nie robiąc z gościnności gospodarzy państwa, w którym się znależli "(...) powodowani nikczemną złością podpalali spichlerze ze zbożem, uprowadzali młode dziewczęta i gwałcili, znieważali małżeństwa, odbierali mężom żony, wyrywali mężczyznom brody (...)" - pisał inny średniowieczny kronikarz. Tylko energia i zdecydowana postawa węgierskiego króla Kolomana zastopowała "niegodziwe" poczynania różnych grup wędrowców. Do podobnych ekscesów doszło też na terytorium bizantyjskim. W okolicach Belgradu i Niszu miały miejsce starcia zbrojne z garnizonami namiestników miast, narzekających zresztą na brak żołnierzy. Po pierwszych utarczkach ludzi Pustelnika Piotra z Pieczyngami, którzy nie poradzili sobie z utrzymaniem ładu i porządku w niepokornych oraz wykazujących tendencję do agresji szeregach ludowej krucjaty, zaniepokojeni mieszkańcy Belgradu uciekli w większości w góry zabierając ze sobą dobytek. Zarządca miasta Nicetas wycofał się do Niszu. Belgrad został splądrowany i częściowo spalony. Z kolei włodarz Niszu nie mogąc doczekać się posiłków, o które daremnie prosił cesarza Aleksego zaczął z Piotrem pertraktować. W ten sposób ocalił miasto. W zamian za powściągliwość w dokonywaniu grabieży "ludowcy" uzyskali zgodę na dalszy marsz. W pobliżu Sofii powitani zostali przez wysłanników bizantyjskiego władcy, który dotąd z rezerwą monitorował ich wędrówkę. Otrzymali silną eskortę i pod czujnym jej okiem ruszyli na południe przezornie powstrzymując się od działań niezgodnych z "chrześcijańskimi cnotami". Spotkali się nawet z dowodami sympatii miejscowych, którzy widząc głodnych oraz będących w nędznym stanie przybyszów z Zachodu entuzjastycznie demonstrujących przywiązanie dla "świętej idei" pomagali im wszelkimi sposobami.

    "Plebejscy pielgrzymi" w liczbie około dwóch tysięcy wycieńczonych, wychudłych oraz silnie osłabionych ludzi dotarli w końcu pod Konstantynopol. Tylko niektórzy mieli ze sobą broń. Uparcie jednak dążyli dalej. Ku własnej zgubie. Przerażeni i zasmuceni zarazem ich widokiem mieszkańcy stolicy Bizancjum przeprawili szybko niechciane "wojsko" na anatolijski brzeg. Pod Nikomedią ludowe rzesze zostały z łatwością rozgromione przez Turków. Tylko niewielkiej liczbie niedoszłych krzyżowców udało się wrócić. Większość poległa lub dostała się do seldżuckiej niewoli.

    Ilustracje:
    http://s11.postimg.org/krg0up6a7/449px_Gustave_Dor_Crusaders.jpg

    Francuscy rolnicy wyruszający na krucjatę. Zachowała się wzmianka z ich przemarszu przez niemieckie ziemie. Mówi ona, że Niemcy wyśmiewali się i kpili z "pielgrzymów". Uwazali, że głupotą jest zostawiać pewne dla niepewnego. Pod Nikomedią oprócz Piotra Pustelnika wyprawą dowodzili: Emich z Leisingen oraz Walter bez Mienia.   

    http://s23.postimg.org/xwxla5d13/Massacre_of_Jews_1.jpg

    Pogromy Żydów. Dokonywanie ich w nadreńskich miastach przez uczestników ludowej krucjaty głównie za namową Emicha bez Ziemi odbiło się szerokim echem w Europie. Próby powtórzenia masakr na Wegrzech przez "pielgrzymów" Gotszalka i Volkmara zakończyły się niepowodzeniem po stanowczej reakcji węgierskiego władcy, dysponującego bitną armią.   
    « Ostatnia zmiana: Czerwiec 02, 2013, 05:42:48 pm wysłana przez edu »