Wrzesień 23, 2017, 05:57:03 am

Autor Wątek: Pompeje świadectwem antycznej cywilizacji. Ostatnie dni Pompejów.  (Przeczytany 1193 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

wiesiek

  • Gość
Intenciones by The Islanders on Grooveshark
"Tysiąc osiemset dziewięćdziesiąt dwa lata temu, w ciągu kilku katastrofalnych godzin, Wezuwiusz pochłonął Pompeje i Herkulanum i pogrzebał je głęboko w ziemi." Tymi słowy wybitny angielski historyk i badacz antyku Michael Grant rozpoczął swoją książkę poświęconą "miastom Wezuwiusza". Ich rozwój został gwałtownie przerwany przez wybuch wygasłego dziś wulkanu, u stóp którego leżały. Odkryte i odkopane po wielu latach są współcześnie rajem dla archeologów, źródłem wiedzy o życiu oraz obyczajach mieszkających tam niegdyś ludzi.

Wstęp.
Kampania to "niezwykłej urody kraina" położona w zachodniej Italii, nad Morzem Tyrreńskim. Dla starożytnego Rzymu była ona pierwszym dogodnym dostępem do Morza Śródziemnego i co za tym idzie zalążkiem jego potęgi. Była też spichlerzem Półwyspu Apenińskiego za sprawą urodzajnych i wyjątkowo płodnych ziem znajdujących się na jej obszarze. Z tego też względu należała do gęściej zaludnionych krain. Wiejskie osady i miasta rosły tu jak grzyby po deszczu. Misenum, Stabie, Herkulanum, Neapol i szczególnie nas interesujące Pompeje są tego przykładami.

Wezuwiusz.
W najatrakcyjniejszej części Kampanii, Zatoce Neapolitańskiej wznosi się Wezuwiusz. Góra ta należy do łańcucha  wulkanów - czynnych, drzemiących lub pozornie wygasłych - ciągnącego się od południowej Toskanii aż po Sycylię i znajdujące się obok niej Wyspy Liparyjskie zwane w starożytności Eolskimi. O Wezuwiuszu pisał rzymski historyk i geograf Strabon (I wiek n.e.). Wergiliusz wspominał wspaniałe gaje oliwne i winnice porastające zbocza góry. Zachowało się też malowidło (z domu stulecia w Pompejach) przedstawiające wulkan. 

Przed katastrofą.
W roku 62 n.e. w wielu kampańskich miastach zatrzęsła się ziemia. O zniszczeniach donoszono z Nucerii. W Neapolu zawaliło się kilka budynków. Najbardziej ucierpiało Herkulanum. Również w Pompejach sytuacja była poważna. Owo trzęsienie ziemi stanowiło pierwszą próbę przebicia się na zewnątrz płynnej materii ze środka Wezuwiusza. Siedemnaście lat później, 24 sierpnia 79 roku, kolejna próba się powiodła.
Od kilku dni w Pompejach toczyły się obchody święta ku czci Augusta. Dzień wcześniej, 23 sierpnia obchodzono tzw. Volcanatia, czyli święto Wulkana. 24 sierpnia odprawiano coroczny rytuał, który miał zapewnić swobodne wyjście mieszkańcom świata podziemi. W mieście odczuwano wstrząsy o niewielkiej wszakże sile. Powysychały wszystkie źródła wody w okolicy. Wtedy nastąpił wybuch.

Chmura wulkanicznego pyłu.
Erupcję wulkanu widział z oddali łaciński historiograf Pliniusz Młodszy przebywający w tym czasie w domu swojego wuja Pliniusza Starszego (rzymskiego historyka, przyrodnika i encyklopedysty oraz dowódcy rzymskiej floty wojennej zakotwiczonej w porcie w Misenum, mieście leżącym na półwyspie okalającym Zatokę Neapolitańską od strony północno-zachodniej). Swoje wrażenia opisał w liście do innego znanego dziejopisarza Tacyta.
Fragmenty relacji Pliniusza Młodszego: "W dniu 24 sierpnia około godziny siódmej moja matka zawiadamia go ("wuja" przyp. autora), że nadchodzi chmura niezwykłej wielkości i o dziwnym wyglądzie. Wuj przed chwilą zażył kąpieli słonecznej, zaraz potem zimnej i pożywiwszy się nieco, spoczywał na łożu, zajmując się pracą naukową. Na tę wiadomość, żąda obuwia, idzie w tę stronę, skąd można najlepiej oglądać zadziwiające zjawisko. Istotnie zaczynała wysoko wznosić się chmura. Miała wygląd i kształt drzewa i na oko sprawiała wrażenie wielkiej pinii. (...) Przypuszczam, że wypchnął ją w górę słup powietrza, które pierwsze buchnęło z wnętrza góry. (...) Wuj uznając to zjawisko za istotnie dużej miary i warte bliższego poznania - był przecież uczonym - nakazuje sposobić do drogi statek liburnijski i pyta mnie czy nie chciałbym jechać z nim. Odpowiedziałem, że wolę pozostać przy swojej pracy, a wtedy przypadkiem on mi ją powierzył. Więc już wychodził z domu. W ostatniej chwili otrzymuje list Rektyny, żony Kaska, przerażonej grożącym niebezpieczeństwem (jej willa była niżej położona i Rektyna mogła uciec tylko na statku). Prosiła, by ją ratował w wielkim niebezpieczeństwie. Wuj zmienia zamiar. I to co podjął z miłości do wiedzy skończył heroicznym poświęceniem dla ludzi."
Wuj Pliniusza Młodszego nie dotarł do Rektyny. Będąc na pełnym morzu kazał płynąć do Stabiów. W dalszym ciągu swego listu Pliniusz wyjaśnia motywy decyzji Wuja: "Już popiół padał na statki. W miarę jak się zbliżały do miejsca katastrofy, popiół stawał się coraz gorętszy i coraz gęstszy. Teraz już spadały skałki pumeksowe oraz kamienie czarne i dookoła opalone, a nawet popękane wskutek nadmiernego żaru. Nagle otworzyła się mielizna, a brzegi stały się niedostępne wskutek obsunięcia się góry. Zawahał się chwilę: czy zawrócić? Następnie rzekł do swojego sternika, który mu to doradzał: Los sprzyja odważnym. Jedź do Pomponiana. Był on w Stabiach po drugiej stronie zatoki (...). To miejsce jeszcze nie było narażone na bezpośrednie niebezpieczeństwo ale już widoczne. (...)" 
Pliniusz Starszy ze Stabiów nie wrócił. Zmarł w domu przyjaciela, któremu śpieszył z pomocą. W tym czasie w Pompejach rozgrywał się dramat ludzi walczących z żywiołem.     

Zagłada
"Stałem w mieście dobytym spod warstwy popiołu. Szmer uschłych liści zdał się krokiem duchów przechodzących ulicą, a czasami z dołu szedł pomruk góry, aby w moim słuchu jak i w domach bez dachu odbijać się głucho. Ten grzmot proroczy wstrząsał, wskroś przewiercał moje serce, iż zamilkło nagle oniemiałe. Czułem: to Ziemia mówi z głębi swego serca - czułem, lecz nie słyszałem: przez kolumny białe podtrzymujący wyspę lśnił ocean... ." Percy B. Shelley "Oda do Neapolu."

List Pliniusza Młodszego do Tacyta, którego fragmenty zacytowałem w części pierwszej jest jedną z najstarszych, do dziś zachowanych relacji mówiących o kataklizmie. Gdy wuj Pliniusza dotarł do Stabiów Pompeje były już pogrzebane. Pliniusza Starszego prawdopodobnie uśmierciły trujące wyziewy towarzyszące erupcji Wezuwiusza. Powietrze w znacznej części Zatoki Neapolitańskiej było bowiem przesiąknięte siarką i chlorowodorem. Wspomnieć należy też o potwornym huku rozpadającej się góry. Po nim z krateru zaczęły wylatywać (tysiące metrów w górę) rozżarzone bryły lawy, skałki pumeksowe, popioły i pył, które przesłoniły światło słoneczne, a następnie w postaci deszczu spadły na okolicę.
Z Herkulanum większość mieszkańców zdołała uciec przed stosunkowo wolno płynącą lawą błotną. W mieście archeolodzy odkopali około 30 szkieletów. W domu jubilera na przykład znaleźli szczątki zostawionego tu, chorego chłopca. W momencie wybuchu leżał na ozdobnym łóżku. Na stoliku obok znajdowało się starannie przyrządzone kurczę, które miał zjeść na obiad. W kolegium kapłanów kultu Augusta z kosztownie umeblowanego pokoju nie zdążył wybiec mężczyzna.
W Pompejach na które niespodziewanie posypały się popiół i pumeks zaskoczeni ludzie próbowali ratować co się da. W domu Filozofa zabrakło najwyraźniej czasu, by zabrać "odświętne", srebrne filiżanki. W domu Pensy figurkę przedstawiającą Bachusa z satyrem ukryto w miedzianym czajniku. Z kolei w domu Efeba cenny posąg z ogrodu przeniesiono do atrium, gdzie pokryto go płótnem wyjmując z rąk ciężkie kandelabry. W willi Publiusza Fanniusza Sinistora w Boscoreale (na północ od Pompejów) niewolnik zaniósł worek pełen srebrnych talerzy do pomieszczenia z prasą do wyciskania oleju i tam wrzucił swój ciężar do studni. Był on jednym z tych, którzy zginęli.
Pierwsze zgony w mieście spowodowały spadające na ziemię kamienie. Później ludzi szukających schronienia, biegających i ogarniętych paniką dusiły popioły  oraz trujące wyziewy albo zabijały walące się budynki i kolumny. Wielu zostało stratowanych na śmierć w absolutnych ciemnościach rozpraszanych tylko błyskawicami.
Niewolnicy z domu Menandra pobiegli na górne piętro chcąc przez okno lub dach wydostać się na zewnątrz. Jednak deszcz kamieni zepchnął ich w dół. Dziesięciu spośród nich, w tym przywódca (niosący latarnię z brązu) skonało między schodami a drzwiami. Dozorca tegoż domu zabrawszy pieczęć i sakiewkę swego pana ukrył się w stróżówce przy wejściu. Wziął ze sobą córeczkę nakrywając ją i siebie poduszkami. Tak zastała ich śmierć. W budynku przy ulicy Stabiańskiej otwór dachowy w atrium zamknięto żelazną okiennicą. Mimo to dwanaścioro ludzi zebranych pod nią udusiło się. Kobiety, które umarły w domu Pansy, a także te które wydobyto w posesji Marcjusza Fabiusza Rufusa, miały na sobie złote kolczyki, naszyjniki i pierścienie oraz srebrne lusterko. W domu Publiusza Pakawiusza Prokulusa, gdy pierwsze piętro runęło na parter, w gruzach zginęło siedmioro dzieci.
Gdy niebezpieczeństwo zaczęło zagrażać świątyni Izydy, kapłani opuścili przybytek, zabierając ze sobą skarbiec. Jeden z nich dźwigał torbę pełną złotych monet. Upadł na rogu ulicy obfitości i już się nie podniósł. Inni pobiegli dalej, do forum trójkątnego. Padli tam przygniecieni przewracającymi się kolumnami. Ich drogocenne święte insygnia rozsypały się po ziemi. Reszta schroniła się w pobliskim budynku, z którego już nie wyszli.
W tawernie przy ulicy Nolańskiej grupa gladiatorów zostawiła nie dopite trunki i rzuciła się do ucieczki, porzucając całą kolekcję trąbek - instrumentów służących do zapowiadania walk na arenie. Ci gladiatorzy najprawdopodobniej ocaleli. Jeżeli tak to mieli więcej szczęścia niż ich sześćdziesięciu kilku kolegów, którzy zginęli w koszarach. Różne domysły wzbudziła obecność bogato odzianej kobiety w koszarach. Umarła razem z tymi, do których przyszła.
Dużo ofiar było za murami miasta. W pobliżu bramy Nolańskiej pewien mężczyzna wdrapał się na drzewo i pozostał na nim. Za bramą Herkulańską, w willi z Misteriami, zginęli: odźwierny w stróżówce, dziewczyna przy wejściu, w pokoju na górze trzy kobiety strojne w złoto i klejnoty, a wśród nich młode dziewczę przyciskające lusterko z brązu. W sąsiedniej willi Diomedesa znaleziono osiemnaście osób, w tym dwóch chłopców objętych ramionami. Przy tylnym wejściu leżał właściciel domu trzymając w ręce klucz, a tuż obok - rządca z zapasem pieniędzy i kosztowności. Przy ulicy Grobów, w domu, gdzie produkowano i sprzedawano wino, trzydziestu czterech lokatorów zeszło do podziemi. Przygotowani byli, że posiedzą tam długo, bo zabrali ze sobą chleb, owce i kozę. Ani koza jednak, ani żaden człowiek stamtąd się nie wydostali. Nieopodal, na otwartej przestrzeni padła inna koza oraz jej właściciel. Zwierzę było wleczone na postronku, zapewne jako najcenniejszy dobytek swojego pana.
Przeważająca część mieszkańców Pompejów uciekała w kierunku wybrzeża. Tam jednak też nie było bezpiecznie. Rozlatywały się w kawałki mosty na rzece Sarnus wpadającej do Zatoki Neapolitańskiej, falochrony w portach. Zatonęły prawie wszystkie statki i łodzie. Inne zostały unieruchomione przez grad kamieni lecących z nieba. Ucieczkę utrudniał też nieludzki skwar, ogromne fale i silny wiatr wiejący od strony morza.

Ofiary Wezuwiusza.
Wulkan zniszczył nie tylko Pompeje i Herkulanum. Odległe o pięć kilometrów na południe od Pompejów Stabie też padły ofiarą Wezuwiusza. Wiemy, że w tym właśnie mieście śmierć spotkała Pliniusza Starszego. Jego towarzysze zdążyli uciec zostawiając zwłoki uczonego.
Z powierzchni ziemi znikło kilka wsi oraz miasteczek. Były to: Oplontie, Taurania, Tora, Sora, Cossa i Leucopetra. Ponieważ wicher wiał na Stabie, od strony morza oszczędził tym sposobem Neapol, gdzie wystąpiły tylko wstrząsy podziemne, a później gdy kierunek wiatru się zmienił, na miasto opadła mała i niegroźna chmura popiołów.
O losach Misenum oddalonego od Wezuwiusza 26 kilometrów dowiadujemy się z jeszcze jednego listu Pliniusza Młodszego do Tacyta. "Otaczające nas budynki już się zawaliły. (...) Wozy, którym kazaliśmy zajechać, chociaż grunt był zupełnie równy, toczyły się w przeciwną stronę i mimo podłożonych pod koła kamieni nie mogły stać na miejscu. Prócz tego zdawało się, że morze oddala sie od brzegu, że je trzęsienie ziemi niejako spycha od lądu. (...) Wiele morskich zwierząt pozostało na suchym piasku. Z drugiej strony czarna i straszliwa chmura, rozdzierana nieustannie skłębionymi, zygzakowatymi błyskawicami, długie wyrzucała płomienie: były one podobne do piorunów ale większe od nich (...). Niedługo potem owa chmura zaczęła spuszczać się na ziemię  i okryła morze. (...) Już popiół, choć rzadko, zaczął na nas opadać."
W końcu mrok się rozproszył i przekształcił w słup dymu, który unoszony wiatrem wyglądał z daleka jak odwrócona litera L. Żyjący w II wieku n.e. historyk Kasjusz Dion odnotował, że w Rzymie światło słoneczne było  przyćmione, a wiatr zaniósł drobiny popiołu aż do brzegów Afryki Północnej i Lewantu.     

Po katastrofie
Na miesiąc przed kataklizmem cesarzem rzymskim został Tytus. Powołał on komisję złożoną z senatorów i polecił jej sprawować pieczę nad poszkodowanym regionem. Majątki ofiar zmarłych bezpotomnie przekazał na pomoc żyjącym ofiarom katastrofy, a miastom który zgodziły się przyjąć uciekinierów, przyznał przywileje. Były to: Nola, Surrentum, Neapol, Kapua. Terytorium opuszczonych Pompejów włączono do Noli, zaś uciekinierom z Herkulanum przyznano jedną z dzielnic Neapolu i pozwolono nazwać ją imieniem pogrzebanego miasta.
Początkowo chciano odbudować zniszczone miejscowości. Nie doszło jednak do tego. Po pewnym czasie w okolicach Pompejów zjawili się wszakże nieliczni osadnicy. Istniało tam kilka chat właścicieli winnic (Campo Pompeiano). Obok ruin Herkulanum powstała wieś (obecnie na jej miejscu jest Resina). Ze zgliszcz dźwignęły się Stabie. Przejęły one szlaki handlowe Pompejów. Dziś miasto Castellamare di Stabia liczy 70 tyś. mieszkańców.

"Najważniejszym celem archeologii jest tchnąć ciepło i prawdę życia w rzeczy martwe".  
Powłoka naniesiona przez Wezuwiusz była doskonałym środkiem konserwującym. Na stole w jadalni pompejańskiej świątyni Izydy archeolodzy odnaleźli szczątki jaj i ryb, zaś w piecu piekarni Modesta odkryli osiemdziesiąt jeden zwęglonych bochenków chleba. W kuchni domu Wettiuszów, w garnkach stojących na trójnogach znajdowały się kości od mięsa. Wreszcie w hali targowej w szklanych pojemnikach zachowały się owoce. W zalewającym Herkulanum błocie wiele przedmiotów zachowało się lepiej niż w popiołach Pompejów. Ocalały belki stropowe, schody, meble, drewniana szafa na ubrania, kredens, maleńka domowa kapliczka z figurkami bogów. Nawet skorupki jaj były nietknięte. Znaleziono je w Pompejach, w domu Z Płaskorzeźbą Telefosa. Znajdowały się na stole z resztkami posiłku (chlebem, ciastkami, owocami i sałatką), który podawano gdy nastąpił wybuch oraz w kuchennej szafce. Na ladzie sprzedawcy warzyw Aulusa Fuferusa przetrwały fasola i ziarno. Natomiast w sklepie Pijącego Priapa odkryto za ladą ogromne słoje pełne orzechów. Klika z nich stało na ladzie (zapewne dla zachęcenia klientów). W pobliżu Forum ocalał ładunek cennych wyrobów szklanych ukrytych w skrzyni wypełnionej sianem. Ocalały także: mata służąca za narzutę na łóżko, kawałki liny i sieci rybackiej, tabliczki woskowe. Opisane przeze mnie rzeczy trwały latami pod głęboką powłoką, którą wulkan przygniótł je z całą bezwzględnością.
W roku 1771 sensację wywołało odkrycie w położonej tuż za miastem willi Diomedesa szkieletu młodej dziewczyny; wskutek stwardnienia piasku zachował się kształt jej piersi. W roku 1864 kierujący wykopaliskami Giuseppe Fiorelli, wpadł na pomysł niemal doskonałego odtwarzania wyglądu ciał zmarłych. Stwierdził mianowicie, że w większości przypadków popiół zasklepił się tak szczelnie wokół ciał, że chociaż wewnątrz uległy one całkowitemu rozłożeniu, na zewnątrz pozostał ich dokładny kontur. Pomysł polegał na tym że do środka wlewano specjalny roztwór płynnego gipsu, który następnie twardniał i wiernie odtwarzał wygląd postaci. Metoda Fiorellego dała zaskakujący efekt. Widać było nawet zarys ubrań. Zauważono na przykład, że żebrak za bramą Nuceriańską, niosący worek z jałmużną, miał na sobie porządne sandały będące zapewne darem władz miejskich. Sposobem Fiorellego odtworzono też psa w atrium domu Wezoniusza Primua. W momencie wybuchu zwierzę było na łańcuchu. Kiedy popiół wpadający przez otwór w suficie zaczął zasypywać pomieszczenie, pies wspinał się na tę hałdę coraz wyżej i wyżej tak długo jak długo pozwalał łańcuch, aż w końcu skręcony w konwulsyjnym wysiłku zdechł.
W Pompejach znajduje się muzeum odlewów ludzkich i zwierzęcych ciał. Oglądając je turysta Edward Hutton był wstrząśnięty. Zadał sobie pytanie: "Czy nasza ciekawość rzeczywiście usprawiedliwia robienie czegoś tak potwornego jak to?" Trudno na nie jednoznacznie odpowiedzieć. Trzeba wszakże stwierdzić, że prawda o przeszłości (choć niekiedy bolesna) warta jednak jest poznania.

Zakończenie
Wybuch Wezuwiusza jest największą (obok erupcji wulkanu Krakatau w Indonezji w roku 1883 oraz eksplozji wulkanicznych na Martynice i w Saint-Vincent w roku 1992) odnotowaną przez historię tego rodzaju katastrofą. Jednak - jak wskazują badania - w drugim tysiącleciu p.n.e. miał miejsce groźniejszy wybuch. Eksplodował wówczas wulkan Thera na Morzu Egejskim.
Wezuwiusz długo był aktywny. Od czasu zagłady Pompejów i Herkulanum odnotowano około siedemdziesięciu erupcji. Po ostatniej (w roku 1944) wulkan się "zakorkował" i w takim stanie pozostaje do dziś. Góra liczy 1270 metrów wysokości. Tereny leżące u jej podnóża są wciąż bardzo żyzne i gęsto zaludnione. Szczyt jest nagi, pokryty materiałem wulkanicznym, zastygłą i skamieniałą lawą oraz hałdą popiołów, piekielnie skwarną w lecie.
W 1594 roku robotnicy pracujący przy budowie kanału - pewien włoski hrabia Muzio Tuttavilla chciał skierować rzekę Sarno w pobliże swojej nadmorskiej willi w Torre Annunziata - natrafili na starożytne mury pokryte napisami i malowidłami. Znaleziono kolumny, fragmenty ścian, ale nie szukano dalej. Dopiero w 1709 roku po kolejnym odkryciu (w Herkulanum) fragmentów obrobionego marmuru rozpoczęto poszukiwania i prace wykopaliskowe. Pompeje powoli odsłaniały tajemnice codziennego, antycznego życia.

Napisano w oparciu o fragmenty książki: "Miasta Wezuwiusza" - autor: Michael Grant. 
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 18, 2013, 03:15:44 pm wysłana przez edu »